Diagnoza autyzmu stawiana jest zbyt pochopnie

PAP
opublikowano: 27-08-2019, 09:03

Granice pomiędzy zdrowymi ludźmi a osobami cierpiącymi na autyzm stale się zacierają. Definicja tego zaburzenia jest tak rozmyta, że utrudnia postawienie wiarygodnej diagnozy – twierdzą naukowcy na łamach prestiżowego czasopisma „JAMA Psychiatry”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W społeczeństwie od lat obserwuje się wzrost odsetka osób z rozpoznanymi zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Czy to oznacza, że coraz więcej ludzi choruje na autyzm? Niekoniecznie. Zdaniem badaczy z Uniwersytetu Montrealskiego oraz kilku innych ośrodków naukowych w Danii, Francji i Kanadzie taki stan rzeczy jest spowodowany zbyt swobodną interpretacją kryteriów diagnostycznych przez praktyków.

„Trzy kryteria diagnostyczne autyzmu są związane z komunikatywnością. Pięćdziesiąt lat temu jednym z objawów autyzmu był brak widocznego zainteresowania innymi. Dzisiaj to po prostu posiadanie mniejszej liczby znajomych” – komentuje prof. Laurent Mottron, jeden z autorów pracy. „Zainteresowanie innymi można mierzyć w różny sposób, np. poprzez nawiązywanie kontaktu wzrokowego. Jednak niektórych od patrzenia na innych może powstrzymywać nieśmiałość, a nie autyzm” – dodaje.

Na podstawie analizy badań nad autyzmem opublikowanych w latach 1966-2019 specjaliści ustalili, że zanikają różnice pomiędzy osobami zdrowymi a cierpiącymi na autyzm. Chociaż kryteria diagnostyczne autyzmu nie zmieniają się, a pomiędzy osobami zdrowymi i osobami z zaburzeniami ze spektrum autyzmu wciąż stwierdza się występowanie różnic w zakresie rozpoznawania emocji, rozumienia cudzych intencji, elastyczności poznawczej, planowania, hamowania, wrażliwości na stymulację sensoryczną i objętości mózgu, to większość z tych różnic od dłuższego czasu maleje.

„Jeśli ten trend się utrzyma, obiektywne różnice pomiędzy ludźmi z autyzmem a populacją generalną znikną w ciągu mniej niż 10 lat. Definicja autyzmu może stać się zbyt rozmyta, a przez to mniej znacząca, bo coraz częściej stawiamy diagnozę osobom, które nie odbiegają za bardzo od populacji generalnej” – mówi prof. Mottron. Naukowcy uważają, że autyzm to nic innego, jak jeden z krańców kontinuum socjalizacyjnego, na którym można umiejscowić każdego przedstawiciela populacji.

Więcej o badaniu na stronie: https://jamanetwork.com/journals/jamapsychiatry/fullarticle/2747847.

PRZECZYTAJ TAKŻE: U części dzieci z autyzmem zaleca się terapie niepoparte dowodami

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.