Deficyt witaminy D w polskiej populacji jest ogromny

Iwona Kazimierska
opublikowano: 25-11-2015, 00:00

Ponad 90 proc. dorosłych Polaków ma niedobory witaminy D — wykazało badanie populacyjne przeprowadzone przez prof. nadzw. dr. hab. n. med. Pawła Płudowskiego. Czy można więc mówić o epidemii?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Badania pokazują, że nie tylko w Polsce, ale w całej Europie deficyt witaminy D jest zjawiskiem bardzo powszechnym. Jest on stwierdzany w każdej grupie wiekowej.
„90 proc. Polaków uznawanych za zdrowych żyje z niedoborem witaminy D, zdefiniowanym jako 25(OH)D poniżej 30 ng/ml. 60 proc. z tej grupy ujawnia ciężki deficyt — poniżej 20 ng/ml, a to wiąże się z bardzo podwyższonym ryzykiem wielu chorób” — mówi prof. nadzw. dr hab. n. med. Paweł Płudowski z Zakładu Biochemii, Radioimmunologii i Medycyny Doświadczalnej Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, koordynator „Wytycznych suplementacji witaminą D dla Europy Środkowej”. Dlatego lekarze i farmaceuci powinni prowadzić szeroko pojętą edukację dotyczącą profilaktyki niedoborów witaminy D.

Dieta nie zastąpi słońca

Jedną z głównych przyczyn niedoboru witaminy D u Polaków jest położenie geograficzne naszego kraju — czynnik absolutnie niemodyfikowalny. Naturalnym źródłem tej witaminy jest jej synteza skórna dokonywana pod wpływem promieni słonecznych. Aby mogło to nastąpić, trzeba codziennie przebywać na słońcu przynajmniej przez 15 minut i odsłonić co najmniej 18 proc. powierzchni skóry, czyli przedramiona i częściowo nogi, oraz nie stosować filtrów przeciwsłonecznych.

„Położenie geograficzne Polski powoduje, że synteza skórna witaminy D możliwa jest jedynie w lecie, przez mniej więcej trzy miesiące i to przy dobrej pogodzie. Chodzi o kąt padania promieni słonecznych i liczbę godzin nasłonecznienia. To, co zsyntetyzujemy ze słońca, wystarcza nam na kolejny miesiąc, najwyżej dwa. Po tym czasie wkraczamy znowu w fazę deficytu witaminy D” — wyjaśnia prof. Płudowski.

Do jej deficytu przyczynia się również współczesny styl życia — coraz mniej osób spędza czas na świeżym powietrzu. Sztuczne światło nie zastąpi światła słonecznego, a promieniowanie niezbędne do produkcji witaminy D nie przenika przez szyby okien. Zawarte w kremach i balsamach do ciała czynniki ochrony przeciwsłonecznej (SPF), począwszy od wartości SPF ≥8, oraz tzw. sun blockers mogą blokować endogenną syntezę witaminy D nawet do 99,5 proc.

Drugim naturalnym źródłem witaminy D jest urozmaicona dieta. Jednak aby dostarczyć tej witaminy 2000 IU/dobę, należałoby spożywać setki gramów dziko żyjących ryb morskich, do tego dziesiątki żółtek jaj i popijać to wieloma szklankami mleka.

Niepokojące wyniki badań

Badanie statusu zaopatrzenia w witaminę D polskich dzieci wykazało, że wartości poniżej 20 ng/ml występują u 80-90 proc., co ma swoje konsekwencje zdrowotne. Z kolei w badaniach przeprowadzonych wśród studentów Uniwersytetu Medycznego w Warszawie stwierdzono istotny niedobór witaminy D (poniżej 10 ng/ml) u 21 proc., zaś niewystarczające stężenie u 70 proc. Wyniki w normie miało zaledwie 3 proc. studentów.

Podczas styczniowej konferencji „Echa ASBMR 2014” w Łodzi oznaczono stężenie witaminy D u uczestniczących w spotkaniu lekarzy. Średnie stężenie witaminy D3 total wyniosło 20,82 ng/ml; 11 osób (15,3 proc.) miało stężenie powyżej 30 ng/ml (średnia wieku 55,5 lat), a osiem (11,1 proc.) 0-9 ng/ml (średnia wieku 46,3 lat).

„W największym badaniu populacji polskiej z 2014 r., którego wyniki opublikowano, przebadanych zostało dzięki nierestrykcyjnemu grantowi firmy Unifarm prawie 6 tys. dorosłych mieszkańców 22 miast. Średnia wartość 25(OH)D wyniosła 18 ng/ml, a mediana 16 ng/ml. Bardzo niepokojący jest odsetek osób ze skrajnie niskimi stężeniami poniżej 10 ng/ml — 16 proc. Ta grupa jest wyjątkowo narażona na osteomalację, osteoporozę oraz na powikłania i bóle z tym związane” — przytacza wyniki badania prof. Płudowski.

Jedynie 8,4 proc. badanych miało stężenie optymalne (30-50 ng/ml). Najwyższą wartość średnią i medianę dla stężenia 25(OH)D odnotowano w Białymstoku, najniższe w Bydgoszczy.

Seniorzy stosują suplementację i mają lepsze wyniki

Wyższe wartości witaminy D odnotowano u osób starszych niż w młodszych grupach wiekowych. Obserwacja ta stoi w sprzeczności z ogólnie panującym poglądem, że wiek jest czynnikiem ryzyka deficytu witaminy D ze względu na obniżającą się z upływem czasu efektywność syntezy skórnej oraz wzrastający negatywny udział tkanki tłuszczowej. Możliwym wytłumaczeniem tego trendu jest to, iż osoby starsze chętniej korzystają z suplementów zawierających witaminę D (chociażby w ramach profilaktyki osteoporozy) i więcej czasu spędzają na powietrzu w porównaniu z młodszą populacją.

Ponadto stwierdzono niższe stężenie 25(OH)D u otyłych Polaków w porównaniu z badanymi o BMI poniżej 30 kg/mkw. Ze zwiększonym ryzykiem niedoboru witaminy D wiązały się: płeć męska, młodszy wiek, większa masa ciała i wyższy BMI.
„W związku z takimi wynikami badań postuluje się regularne stosowanie witaminy D według dostępnych rekomendacji jako potencjalną profilaktykę wielu schorzeń. Dawka dobowa powinna uwzględniać cel jej stosowania, czyli uzyskanie stężenia tego metabolitu na wymaganym poziomie 30-50 ng/ml (75-125 nmol/l)” — podsumowuje prof. Płudowski.

Trochę historii
Pionierskie publikacje Jędrzeja Śniadeckiego

Pierwsze klinicznie potwierdzone obserwacje na temat krzywicy u dzieci zostały przedstawione przez Whistlera i Glissona już w połowie XVII w. Jednak związek przyczynowo-skutkowy niedostatku promieniowania słonecznego i występowania krzywicy ostatecznie udowodniono i zaakceptowano dopiero w XX w. Warto przypomnieć postać lekarza i chemika Jędrzeja Śniadeckiego, który w 1822 r. opublikował do tej pory cytowane wyniki, jednoznacznie świadczące o antyrachitycznym działaniu promieni słonecznych.
Warto pamiętać
Hormon wytwarzany przez organizm

Zwykło się mówić „witamina D”, ale tak naprawdę nie jest to witamina, lecz hormon, który może być wytwarzany przez ludzki organizm. Dzieje się to w wyniku przekształceń cholesterolu, które następują pod wpływem promieniowania słonecznego, oddziałującego przez skórę.
Źródłem witaminy D jest głównie biosynteza cholekalcyferolu z 7-dehydrocholesterolu w skórze (pod wpływem promieniowania ultrafioletowego), w mniejszym stopniu dieta, dostarczająca zarówno witaminy D3, jak i D2. Witaminy te nie wykazują działania biologicznego. Są one substancjami wyjściowymi, które w organizmie ulegają identycznemu cyklowi przemian z wytworzeniem czynnych metabolitów. Witamina D i jej aktywne formy są rozpuszczalne w tłuszczach. Krążenie ich w surowicy jest możliwe dzięki białku wiążącemu witaminę D.

 

 










Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Iwona Kazimierska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.