Decyzje rządu i ministra zdrowia a ich skuteczność

Sławomir Badurek
opublikowano: 10-11-2010, 00:00

Jako obywatel sprzeciwiam się, by finansować z mojej kieszeni zatrutych dopalaczami - piesze Sławomir Badurek, felietonista Pulsu Medycyny.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Rząd Donalda Tuska poszedł na wojnę z dopalaczami.

Mainstreamowe media wprost rozpływają się nad dzielnością premiera. Pośród achów i ochów ginie pytanie, dlaczego tak późno i czemuż to rząd jedną ręką zwalcza dopalacze, by drugą pozwalać na posiadanie narkotyków „na własny użytek”. Jestem szczerze zdziwiony tym brakiem konsekwencji. Bo, nie przesądzając, co jest lepsze – albo jest przyzwolenie władz na dragi, albo go nie ma. I doprawdy bez znaczenia jest rozstrzygnięcie sporu natury akademickiej, czy dopalacze to już narkotyki, a jeśli tak, to czy miękkie, twarde albo lekkopółśrednie.

Każdy zajmujący się uzależnieniami praktyk przyzna, że wspomniany stopień twardości to rzecz względna, a z narkotycznego przedszkola bardzo łatwo trafić wyżej, to jest przepraszam niżej, by ostatecznie znaleźć się na samym dnie. Dziwię się też, że zamknięcie sklepów z dopalaczami – zarówno tych klasycznych, jak i internetowych – to problem dla położonego w sercu Europy państwa, dysponującego dobrze rozwiniętą siecią służb, urzędów, inspekcji oraz nader rozbudowanym systemem zasieków w postaci koncesji, zakazów i nakazów. Kto ma co do tej skuteczności wątpliwości, niech spróbuje, choćby we własnej wyobraźni, otworzyć sklep z dynamitem tudzież granatami, serwowanymi klienteli w zmyślnym opakowaniu z napisem „produkt kolekcjonerski”. Daję głowę, że o żadnym oficjalnym handlu nie będzie mowy. Ale czy znaczy to, że dynamit i granaty są w Polsce nie do kupienia? Gangsterzy wiedzieliby z pewnością, gdzie dokonać transakcji.

Dokładnie tak samo – o ile rządowi rzeczywiście by na tym zależało (i nie robiłby tego dla mołojeckiej sławy i zysku w sondażach) – mogłoby być z substancjami psychoaktywnymi innymi niż leki i popularne używki. Bo zamiast dywagować, jakie psychomodulatory należy umieścić na „czarnej liście”, można by wymienić te dopuszczone do obrotu (łącznie z oferowanymi przez branżę spożywczą używkami). Poszukiwacze wrażeń zamkniętych w chemicznych wzorach na pewno by nie zniknęli, ale byłoby ich znacznie mniej! Nie mam co do tego wątpliwości, bo jest różnica, czy produkt można kupić legalnie w sklepie, czy wyłącznie na czarnym rynku, narażając się na represje.

Tymczasem pani minister Kopacz zapowiedziała adresowaną do rodziców akcję informacyjną na temat szkodliwości dopalaczy. Wyobrażam sobie, że w telewizji i radiu będą wyemitowane odpowiednie reklamy, wydrukuje się ileś tysięcy broszur i ulotek, a w szkołach odbędą się prelekcje fachowców. Moim zdaniem, taka propaganda może być skuteczna w odniesieniu do grzecznych dzieci i oddanych im bez reszty naiwnych rodziców, czyli niewielkiego wycinka społeczności. To, co zamierza pani minister nie zasługuje na miano efektywnej profilaktyki także z uwagi na koszty. Nie wyobrażam sobie, by znający temat ludzie, media i drukarnie potraktowali propagandową wojnę z dopalaczami jako czyn społeczny. Miliony złotówek pochłonie również już zarządzone szczegółowe badanie wszystkich zakwestionowanych substancji.

Kilkaset publicznych szpitali na co dzień ponosi niebagatelne koszty leczenia nadmiernie „dopalonych”. Wszystko oczywiście za darmo, w ramach gwarantowanych przez państwo świadczeń dla ubezpieczonego pacjenta. Dokładnie to samo państwo, które teraz, ustami premiera, tak głośno krzyczy o wojnie z dopalaczami. Jako lekarz będę leczył wszystkich bez względu na to, jakiej miary głupota jest przyczyną hospitalizacji. Jako obywatel stanowczo sprzeciwiam się, by finansować z mojej kieszeni zatrutych dopalaczami. Mój sprzeciw jest szerszy i dotyczy darmowego diagnozowania i leczenia zatrutych wszelkiej maści narkotykami oraz alkoholem.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Sławomir Badurek

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.