Dane GUS: Polska jest nad demograficzną przepaścią. Co możemy jeszcze zmienić?

  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 18-01-2022, 08:10

Trend wskazujący na rosnącą długość życia Polaków wyhamował już kilka lat temu. Żyjemy coraz krócej, krótszy jest też nasz czas trwania w zdrowiu. Olbrzymie żniwo, jakie zebrała pandemia, i dramatyczny spadek nowych urodzeń nie wróżą nam też dobrze na przyszłość. W 2050 r. będzie ponad 4 mln mniej Polaków, a seniorzy będą stanowić nawet 40 proc. populacji.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W 2050 r. populacja Polski będzie mniejsza o ponad 4 mln osób, a udział seniorów społeczeństwie będzie stanowił ponad 40 proc.
iStock

To, jak jest źle, najlepiej pokazują dane GUS. W końcu 2020 r. liczba ludności Polski wyniosła 38 265 tys., tj. o prawie 118 tys. mniej niż w końcu 2019 r. Oczywiście miało to związek z pandemią, ale niekorzystne trendy demograficzne obserwowane są w Polsce już od lat - liczba ludności zmniejsza się systematycznie od 2012 r.

Rekordowo niski przyrost naturalny w Polsce

Dramatycznie spada nam też dzietność. Pod względem urodzeń 2020 r. zapisał się jako rok z rekordowo niskim poziomem przyrostu naturalnego. Jego ujemna wartość była ponad trzykrotnie wyższa niż w 2019 roku, kiedy to odnotowywano ubytek na poziomie 9 osób na 10 tysięcy ludności. Dla porównania - z danych GUS wynika, że w okresie wyżu demograficznego lat 50. na każde 10 tysięcy osób przybywało ok. 200 osób. (CZYTAJ TEŻ. Matka Polka się starzeje, a dzieci rodzi coraz mniej).

Krócej żyjemy też w zdrowiu

W 2020 r. trwanie życia w zdrowiu wyniosło 59,2 roku dla mężczyzn i 63,1 roku dla kobiet. To mniej w stosunku do roku poprzedniego odpowiednio o 0,5 i 0,2 roku.

W 2020 r. przewidywane przeciętne dalsze trwanie życia noworodka płci męskiej wynosiło 72,6 roku, natomiast płci żeńskiej – 80,7 roku. To mniej o 1,5 r. dla mężczyzn i 1,1 kobiet, niż prognozowano jeszcze przed pandemią.

Jak wynika z danych GUS, chociaż pandemia zebrała śmiertelne żniwo wśród osób starszych, to ich udział w ogólnej populacji wzrósł. Starzenie się społeczeństwa to kolejny trend obserwowany u nas od lat.

Na koniec roku 2020 populacja seniorów w stosunku do roku poprzedniego zwiększyła się o 1 proc. Obecnie stanowią oni ponad 25 proc. naszego społeczeństwa. W 2005 r. udział ten wyniósł 17,2 proc., w 2015 r. 22,9 proc.

W Łodzi to sobie „nie pożyjesz”

Jak podkreśla GUS, w poszczególnych regionach widać duże zróżnicowanie poszczególnych wskaźników. Jednak od lat niezmiennie województwo łódzkie jest niechlubnym liderem tych niecieszących statystyk.

I tak: Łodzianie żyją najkrócej w Polsce. Nie lepiej wypadają też pod względem trwania w zdrowiu. Łódzkie jest też województwem z najwyższym odsetkiem seniorów – ci stanowią aż 28 proc. lokalnej populacji. Dla porównania w województwie małopolskim udział osób po 60 r.ż. stanowi 23 proc.

Dr Robert Błaszczak, łódzki konsultant w dziedzinie geriatrii, zwraca uwagę, że na te statystyki wpływa m.in. sytuacja gospodarcza regionu. - Dziś niewiele zostało z dawnej potęgi przemysłowej, jaką byłą Łódź. Od lat obserwowana jest w województwie emigracja za pracą ludzi młodych. Cały region się wyludnia. Na miejscu pozostają osoby starsze, które najczęściej są osobami z wielochorobowością, co ma odzwierciedlenie w statystykach - wylicza dr Błaszczak.

Jak podkreśla, mniej osób młodych to też mniej nowych urodzeń, szczególnie przy ogólnym trendzie zmniejszającej się dzietności Polaków. - To wszystko sprawia, że zwiększa się odsetek osób po 60 r.ż. Dodatkowym czynnikiem, który negatywnie wpływa na długość życia lokalnej społeczności, jest zanieczyszczenia środowiska. Kolejne „dziedzictwo” dawnej przemysłowej Łodzi - komentuje konsultant.

Starzenie populacji widoczne w systemie ochrony zdrowia

W końcu 2020 r. w ramach ambulatoryjnej opieki zdrowotnej osobom w wieku 65 lat i więcej udzielono łącznie 89,8 mln porad, co stanowiło ponad 31 proc. ogólnej ich liczby. W 2020 r. funkcjonowało 151 poradni geriatrycznych, w których udzielono łącznie 59,7 tys. porad lekarskich.

W ciągu 2020 r. 70,9 tys. osób w wieku 65 lat i więcej leczyło się w zakładach opiekuńczo-leczniczych, pielęgnacyjno-opiekuńczych, hospicjach oraz na oddziałach paliatywnych. Ci pacjenci stanowili ponad 76 proc. ogólnej liczby osób przyjętych do tych placówek.

Jak wskazują autorzy raportów GUS, koszty świadczeń zdrowotnych poniesione przez NFZ na rzecz seniorów systematycznie zwiększają się i w 2020 r. wyniosły 88,7 mln zł.

Prognozy GUS wskazują, że do roku 2050 populacja Polski będzie stawała się coraz starsza i mniej liczna. Szacuje się, że za 28 lat - w 2050 r. - będzie nas mniej o 4,3 mln osób, a udział seniorów społeczeństwie będzie stanowił ponad 40 proc. (13,7 mln osób w wieku 60 plus). Eksperci nie mają złudzeń, że obecnym wyzwaniem, jakie stoi przed systemem opieki medycznej, jest rozwój całej bazy opiekuńczo-leczniczej dedykowanej osobom starszym. To też priorytet wojewódzkich planów transformacji na lata 2022-2026.

Co potwierdza łódzki konsultant. - Staramy się pilnie stworzyć w województwie kilka nowych oddziałów geriatrycznych, tak by lepiej odpowiadać na zapotrzebowanie naszych mieszkańców i poprawić dostępność do opieki geriatrycznej i komfort ich życia. Oczywiście im lepszą stworzymy bazę dla takich pacjentów, tym większy będziemy mieli za kilka lat odsetek seniorów, bo mamy nadzieję, że ich długość życia będzie większa oraz poprawi się ich komfort życia poprzez lepszą opiekę geriatryczną - wskazuje dr Błaszczak i dodaje, że w regionie coraz większy nacisk kładzie się też na promowanie aktywnego starzenia się oraz smart-aging - ponieważ starzeć musimy się mądrze i odpowiednio przygotować do tego okresu naszego życia.

Odbudowa zdrowia po pandemii zajmie nam lata

Eksperci nie mają złudzeń, że starzenie się społeczeństwa istotnie zwiększy występowania w naszej populacji chorób przewlekłych oraz niepełnosprawności. Już teraz blisko jedna trzecia polskich seniorów wymaga opieki codziennej lub świadczonej kilka razy dziennie. Ok. 15 proc. tej grupy potrzebuje opieki całodobowej. W najbliższej przyszłości będziemy musieli się też zmierzyć ze skutkami zdrowotnymi pandemii.

Dr Michał Sutkowski z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce zwraca uwagę, że pandemia będzie w kolejnych latach negatywnie rzutowała na długość naszego życia. - Już ponosimy konsekwencje opóźnień w leczeniu i diagnostyce pacjentów niecovidowych, niestety też te najbardziej dramatyczne. Obserwujemy duży wzrost pacjentów w przypadku niemal wszystkich chorób cywilizacyjnych jak: cukrzyca, otyłość, choroby układu sercowo-naczyniowego i oddechowego, nowotwory czy choroby psychiczne. Co gorsza, rośnie odsetek chorych diagnozowanych w zaawansowanym stadium choroby, co negatywnie odbija się na ich rokowaniach. (CZYTAJ TEŻ. Prof. Mitkowski: zwiększył się dług zdrowotny w kardiologii)

- Dług zdrowotny, jaki zaciągnęliśmy w ostatnich miesiącach, będziemy długo odbudowywać. Może całe lata. Ważne by ruszyć z tym jak najszybciej. Musimy się badać, systematycznie leczyć i budować szeroko rozumianą odporność. Nie czekajmy z tym na koniec pandemii, bo wciąż nie wiemy, kiedy on nastąpi - komentuje dr Sutkowski.

Dodaje: - Ważne jest, by system ochrony zdrowia w pełni otworzył się na wszystkich chorych i wróciły programy profilaktyczne, które też wyhamowały. I musimy ostro wyjść do społeczeństwa z jasną i rzetelną edukacją zdrowotną, która nie może się opierać - jak obecnie ma to miejsce - na grupce entuzjastów. Ona musi wyjść od państwa, tak by nikt nie podważał jej przekazu.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Co trzeci polski senior wymaga codziennej opieki. MZ chce większej liczby kontraktów na opiekę domową

Prof. Jacek Różański: pandemia COVID-19 dobija internę

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.