Czy zabraknie pieniędzy na onkologię?

Rozmawiała Monika Rachtan
opublikowano: 01-04-2020, 13:14

Szpitale onkologiczne starają się działać normalnie i leczyć swoich pacjentów planowo. Rzeczywistość epidemiczna w Polsce zmienia się jednak bardzo dynamicznie. Prof. dr hab. n. med. Sergiusz Nawrocki apeluje: „W obecnej, jakże trudnej sytuacji nie możemy zapomnieć o potrzebach cierpiących na choroby nowotworowe”. Rozmawiamy z nim o zmienionych obecnie warunkach diagnostyki i leczenia tych chorych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jak w obecnej sytuacji epidemicznej wygląda dostępność do badań (np. molekularnych, obrazowych) niezbędnych w diagnostyce nowotworowej?

Prof. dr hab. n. med. Sergiusz Nawrocki
Zobacz więcej

Prof. dr hab. n. med. Sergiusz Nawrocki

Sytuacja pacjentów onkologicznych w związku z pandemią wirusa SARS-CoV-2 jest bardzo dynamiczna i może być różna w poszczególnych placówkach medycznych. Obecnie nie zauważamy, aby laboratoria diagnostyczne przeprowadzające badania molekularne miały problemy z wykonywaniem testów zleconych przez oddziały onkologiczne. Trzeba jednak zaznaczyć, że laboratoria wykonujące diagnostykę molekularną to bardzo wyspecjalizowane placówki, w Polsce działa ich kilkanaście. Muszą one dysponować odpowiednim sprzętem, odczynnikami, ale także wykwalifikowaną kadrą medyczną.

Badania w kierunku SARS-CoV-2, przeprowadzane obecnie na dużą skalę, to testy, które również wymagają specjalnego sprzętu i warunków. Aktualnie coraz to nowe laboratoria na terenie kraju zaczynają wykonywać testy w kierunku koronawirusa. Nie możemy być zatem pewni, że za jakiś czas, także placówki, z których korzystają szpitale onkologiczne, nie zostaną powołane do takiego zadania. Wówczas mogą się pojawić problemy z dostępnością do badań molekularnych.

Badania obrazowe także są nadal wykonywane, przynajmniej w szpitalu, w którym pracuję. Pandemia wpływa jednak na organizację pracy całego szpitala. Ze względu na to, że w naszej placówce działa także oddział ratunkowy, na który zgłaszają się pacjenci z podejrzeniem koronawirusa, musimy zachowywać specjalne środki ostrożności. Pacjenci z podejrzeniem zakażenia SARS-CoV-2, trafiający do pracowni obrazowej z oddziału ratunkowego, wymuszają na personelu zastosowanie specjalnych procedur. Na czas badania i transportu pacjenta zamykana jest część szpitala, a po badaniu dezynfekowana jest pracownia. Pracownicy szpitala muszą być wyposażeni we wszystkie niezbędne środki ochrony osobistej.

Z jakimi jeszcze utrudnieniami muszą się liczyć pracownicy?

Obecna sytuacja nie uniemożliwia nam pracy, ale nakłada na nas obowiązek jej reorganizacji. Pandemia to dla wszystkich, także medyków, nowe zjawisko. Dopiero uczymy się, jak w tych warunkach funkcjonować. Trzeba także zaznaczyć, że wszystkie oddziały szpitalne, nie tylko onkologiczne, działają obecnie w osłabionym składzie. Część pracowników, ze względu na zamknięcie szkół, musiała pozostać ze swoimi dziećmi w domach, część przebywa w kwarantannie, kolejni z powodu infekcji mają zwolnienia lekarskie.

Od 26 marca na naszym oddziale wprowadzono nowy system opieki nad pacjentami. Pracujemy w dwóch zespołach, które w przypadku podejrzenia zakażenia i konieczności odejścia od łóżek chorych, będą mogły się zastępować. Taka sytuacja wymusza na nas ograniczenie liczby specjalistów w zespole, już teraz wiemy, że obecnie nasza praca będzie trudniejsza.

Według jakich zaleceń jest obecnie rozpoczynane leczenie przeciwnowotworowe? Czy obowiązują dotychczasowe procedury i schematy terapii?

Na podstawie zaleceń, które powstają praktycznie na bieżąco, zaczynają się krystalizować zasady postępowania odnośnie do pacjentów onkologicznych. Obecnie uważamy, że w około 60 proc. przypadków leczenie onkologiczne jest i powinno być prowadzone w trybie normalnym, tak jak przed epidemią. Dlaczego nie w 100 proc.? Ponieważ musimy ważyć korzyść z leczenia w porównaniu z ryzykiem zakażenia wirusem i rozwoju COVID-19.

Pacjenci onkologiczni to w większości populacja osób starszych, chorujących na inne schorzenia. W sytuacjach, gdy choroba nowotworowa jest w stadium zaawansowanym, stajemy przed dylematem. Jeśli chory np. na raka płuca kwalifikuje się do leczenia radykalnego w postaci operacji czy radiochemioterapii, przeprowadzamy je normalnie. Inaczej jest w przypadku pacjentów, którzy wymagają leczenia paliatywnego. U tych chorych pojawiają się wątpliwości, czy rozpoczęcie leczenia jest zasadne, ponieważ wiąże się ono z większym ryzykiem zakażenia koronawirusem. Część takich terapii, jeśli jest to możliwe, zostaje odroczona, z części musimy zrezygnować. Z części rezygnują także sami chorzy.

Dla lekarzy podejmowanie takich decyzji jest bardzo trudne, kierujemy się jednak polskimi i światowymi zaleceniami, które określają pewne standardy postępowania. Także terapia adiuwantowa, ze względu na duże ryzyko immunosupresji, jest przesuwana w czasie. Nadal czekamy na dokładne wytyczne i wyniki obserwacji, które pozwolą nam decydować o tym, czy leczenie za pomocą leków immunostymulujących (tzw. inhibitory punktów kontrolnych) jest w obecnej sytuacji bezpieczne. Dziś wiemy na pewno, że bardzo poważnym powikłaniem takiego leczenia jest śródmiąższowe autoimmunologiczne zapalenie płuc.

Obawiamy się, że wystąpienie takiego działania niepożądanego, w połączeniu z zakażeniem SARS-CoV-2, może być dla chorego zabójcze. W Polsce obecnie nie mamy jeszcze wytycznych, które nakazywałyby odraczać immunoterapię w programach lekowych, ale pojawiły się one np. w Holandii.

Przez pierwsze dwa miesiące tego roku bardzo wiele mówiło się na temat finansowania onkologii. Decydenci składali wiele obietnic. Czy sytuacja wywołana pandemią koronawirusa SARS-CoV-2 może spowodować zmiany w finansowaniu onkologii?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ są to kwestie zależne przede wszystkim od decyzji Ministerstwa Zdrowia. Obawiam się jednak, że ze względu na ciężar, jaki spadł na decydentów w związku z pandemią, pewne ustalenia, w tym także dotyczące pacjentów onkologicznych, zostaną podjęte z opóźnieniem. Nie mam wątpliwości, że wydłuży to proces legislacyjny związany z refundacją leków. Wiele działań, które podejmowaliśmy do tej pory, zostało wstrzymane lub są wykonywane z większą ostrożnością, np. kwalifikacja do badań klinicznych czy stosowania nowych terapii. Wszystkie te czynniki niestety negatywnie wpłyną na onkologię i spowodują, że cofniemy się o kilka kroków.

Trudno obecnie przewidzieć, jak będzie wyglądał rozwój sytuacji epidemicznej w kraju. Wszyscy obawiamy się jednak, że poprawa, która już była widoczna, a miała także nastąpić w związku z Narodową Strategią Onkologiczną, opóźni się. Mam nadzieję, że najgorszy scenariusz, w którym kryzys wymusi przesunięcie środków celowych z onkologii na inne ważne potrzeby, się nie spełni.

A jak z całą sytuacją radzą sobie chorzy?

Wielu pacjentów czuje strach. Chorzy boją się rozpoczynać leczenie, boją się przychodzić do szpitala, bo miejsce to kojarzy im się z możliwością potencjalnego zakażenia. W naszych poradniach obserwujemy mniejszą liczbę pacjentów. Choć dziś mówimy, że obecna sytuacja w szpitalach onkologicznych, przynajmniej w dużej większości, wydaje się stabilna, istnieje obawa, że po zażegnaniu epidemii przyjdzie nam zmierzyć się z ogromnym kryzysem także w onkologii.

Programy badań przesiewowych w raku piersi czy raku szyjki macicy, ale także w innych nowotworach, nie są obecnie realizowane. Wykrywa się zatem mniej zachorowań we wczesnym stadium. Nie znaczy to jednak, że ludzie przestali chorować na nowotwory. Jeśli sytuacja będzie utrzymywać się przez dłuższy okres, za kilka miesięcy może okazać się, że do poradni zaczną trafiać chorzy tylko z zaawansowanymi postaciami nowotworów. Niestety, wówczas nie wszystkim chorym będziemy w stanie pomóc. Znacznie zwiększy się umieralność na raka, która i tak w Polsce jest już bardzo wysoka.

O kim mowa
Prof. dr hab. n. med. Sergiusz Nawrocki
jest specjalistą w dziedzinie radioterapii onkologicznej, kierownikiem Katedry Onkologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie oraz Oddziału Klinicznego Radioterapii Warmińsko--Mazurskiego Centrum Onkologii w szpitalu MSWiA w Olsztynie.

KOMENTARZ

Potrzebujemy teraz sieci ośrodków onkologicznych, które będą „korona-ujemne”

Dr hab. n. med. Adam Maciejczyk, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onkologii we Wrocławiu, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego:

Czy realizacja Narodowej Strategii Onkologicznej jest dziś zagrożona? Już teraz mamy pewne opóźnienie we wprowadzaniu Narodowej Strategii Onkologicznej z uwagi na pandemię koronawirusa, której nie mogliśmy przewidzieć, gdy dokument powstawał. Mam jednak nadzieję, że po pierwszym „szoku”, rządzący szybko przejdą do realizacji zadań zapisanych w NSO. Nie zapominajmy, że choroby nowotworowe nadal pozostają drugą najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce.

Potrzebujemy teraz sieci ośrodków onkologicznych, które będą „korona-ujemne” i zapewnią pacjentom onkologicznym bezpieczeństwo i ciągłość leczenia. Potrzebna jest też opieka nad nowymi pacjentami. W Polsce co roku wykrywa się blisko 170 tys. nowych zachorowań na nowotwory. To oznacza ok. 465 nowych pacjentów dziennie. Są to pacjenci z bardzo wysokiej grupy ryzyka, których musimy objąć szczególną opieką.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Monika Rachtan

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.