Czy w dobie pandemii COVID-19 szczepienia przeciw rotawirusom powinny zostać objęte refundacją?

Rozmawiała Monika Rachtan
opublikowano: 17-08-2020, 10:02

Jak podaje raport „Nieżyt żołądkowo-jelitowy wywołany przez rotawirusy: kliniczne i ekonomiczne korzyści wynikające z wprowadzenia powszechnych, obowiązkowych szczepień profilaktycznych”, w Polsce z powodu zakażeń rotawirusowych hospitalizowanych jest rocznie ponad 50 tys. chorych dzieci. Obecnie wyszczepialność w kraju jest na poziomie kilkunastu procent. Wysoka jest również świadomość rodziców odnośnie istniejących możliwości w zakresie ochrony przed zakażeniami rotawirusowymi. Zgodnie z przeprowadzonym przez KANTAR badaniem opinii społecznej, 77 proc. matek opowiada się za obowiązkowym szczepieniem przeciw rotawirusom. Aktualnie, szczepienia te są zalecane dzieciom w wieku od 6. do 24. tygodnia życia. Dr hab. n. med. Ernest Kuchar, prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, zaznacza, że popularność szczepień przeciwko rotawirusom byłaby więc z pewnością większa, gdyby szczepienia finansowało państwo.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Przeszło rok temu komentował pan wyniki badania Kantar „Postawy wobec szczepień przeciwko rotawirusom”. Co zmieniło się na przestrzeni roku?

dr hab. n. med. Ernest Kuchar
Zobacz więcej

dr hab. n. med. Ernest Kuchar

Przez ostatni rok, a właściwie ostatnie miesiące sytuacja w zakresie szczepień ochronnych zmieniła się znacząco ze względu na trwającą pandemię koronawirusa. Pandemia, z którą walka dla systemu opieki zdrowotnej jest bardzo obciążająca, pogorszyła dostęp zarówno do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, jak i do szpitali. W związku z wprowadzonymi obostrzeniami i działaniami ochronnymi większość porad lekarskich, w tym także porad pediatrycznych, realizowana jest jako wizyty zdalne. W szpitalach natomiast, po przyjęciu chorego dziecka z gorączką na oddział, zwykle w pierwszej kolejności wyklucza się zakażenie wirusem SARS-CoV-2, a dopiero po otrzymaniu negatywnego wyniku rozpoczyna się dalsze działania. Takie procedury związane są oczywiście z obawami przed potencjalnym zakażeniem koronawirusem innych pacjentów oraz pracowników szpitala. Jeśli stan zdrowia pacjenta jest zagrożony i do procedur należy przystąpić natychmiast po przyjęciu chorego na oddział, medycy muszą zabezpieczać się za pomocą środków ochrony osobistej. W warunkach szpitalnych najczęściej korzysta się ze specjalnych jednorazowych kombinezonów ochronnych, które są kosztowne i bardzo niewygodne w użyciu. Medyk nie jest w stanie przebywać w takim stroju ochronnym przez długi czas, zatem kontakt pacjenta z lekarzem oraz pielęgniarkami ogranicza się do minimum, gdyż każde wejście do sali pacjenta wiąże się z założeniem kombinezonu. 

Zagrożenie zakażeniami rotawirusowymi w dobie pandemii nie straciło na aktualności. To, że musimy mierzyć się z jednym niebezpiecznym dla naszego zdrowia czynnikiem zakaźnym, jakim jest SARS-CoV-2, nie oznacza, że inne, w tym rotawirusy, przestały występować. Będą nam one towarzyszyć także w najbliższym czasie, a utrudniony z powodu pandemii dostęp do opieki zdrowotnej może przyczynić się do opóźnienia diagnostyki i leczenia tych groźnych zakażeń. Wszystkie argumenty podnoszone przeze mnie rok temu pozostają aktualne - nadal wszystkie dzieci chorują przynajmniej raz na biegunkę rotawirusową w pierwszych pięciu latach życia, średnio co dwudzieste chore dziecko trafia do szpitala, głównie z powodu odwodnienia, a choroba dziecka dla wszystkich rodziców jest dużym kłopotem. Podkreślę, że szczepionki przeciwko rotawirusom dostępne obecnie na rynku podawane są drogą doustną, która jest znacznie mniej inwazyjna niż iniekcje. Moim zdaniem w dobie pandemii COVID-19 szczepienia ochronne istotnie zyskują na znaczeniu. W czasie zagrożenia epidemicznego kluczową rolę odgrywa szeroki dostęp do szczepień ochronnych.

Jaką rolę w identyfikowaniu wyzwań w zakresie szczepień ochronnych odgrywa głos rodziców i zgłaszane przez nich potrzeby? Czy jest jakaś reakcja instytucji państwowych?

Rodzice, dziadkowie i opiekunowie dzieci to wyborcy, którzy w demokratycznych wyborach wybierają władze, później decydujące o funkcjonowaniu instytucji państwowych, dlatego władza liczy się z opinią społeczeństwa. Główną przeszkodą, która ogranicza dostęp do zalecanych szczepień ochronnych pozostaje niestety bariera finansowa. Nowe szczepionki opracowywane są najczęściej w krajach zachodnich, stąd ich ceny dla polskich obywateli, którzy muszą je nabyć przy pełnej odpłatności, są wysokie - szczególnie dla młodych rodziców, którzy oprócz kosztów związanych z ochroną zdrowia dziecka mają także liczne inne wydatki. W związku z tym wielu z nich nie może pozwolić sobie na szczepienia zalecane i wciąż liczy na tzw. "szczęście" - po prostu rezygnuje z dodatkowo płatnych szczepień ochronnych.

Mówiąc o szczepieniach ochronnych, powinniśmy zawsze podkreślać fakt, że korzystają z nich nie tylko bezpośrednio osoby szczepione, ale także całe społeczeństwo, w tym osoby, które nie zostały zaszczepione. Dzieje się tak dlatego, że przy odpowiednio wysokim wskaźniku wyszczepienia także osoby niezaszczepione, podatne na zachorowanie nie chorują - po prostu nie mają się od kogo zarazić. Dochodzi do przerwania transmisji i choroba zakaźna zaczyna zanikać. Tworzy się tzw. ochrona populacyjna.

W Polsce wciąż brakuje jasnych procedur, które wskazywałyby, kiedy szczepionka powinna być refundowana - w krajach zachodnich jest to dokładnie określone. Powinno się stworzyć jednolite, przejrzyste przepisy, które pozwalałyby określić, kiedy wprowadzenie danej szczepionki jest opłacalne i na tej podstawie decydować o jej refundacji. Doświadczenia krajów zachodnich pokazują, że szczepienie przeciwko rotawirusom jest szczepieniem, które się zwraca. Koszty, jakie ponosi ochrona zdrowia związane z leczeniem biegunki rotawirusowej, pokrywają koszt wprowadzenia powszechnych szczepień ochronnych niemowląt przeciwko wywołującym ją rotawirusom. 

Według badania Kantar prawie połowa matek deklaruje, że były na zwolnieniu lekarskim z powodu choroby dziecka. Co więcej zwolnienie lekarskie rodzica z powodu choroby dziecka trwało średnio 9 dni. Czy jest to zbieżne z pana obserwacjami odnośnie do absencji rodziców w pracy?

Oczywiście. Z moich doświadczeń mogę tylko dodać, że dziś już praktycznie nie obserwujemy na oddziałach pediatrycznych sytuacji, w której dziecko pozostaje samo w szpitalu. Rodzic, najczęściej matka, przebywa z dzieckiem na oddziale, korzystając z przysługującego jej zasiłku opiekuńczego w czasie zwolnienia lekarskiego. Z naszej strony dokładamy wszelkich starań, aby hospitalizacje spowodowane biegunką rotawirusową trwały jak najkrócej, ale w praktyce chore dziecko wraz z opiekunem przebywa w szpitalu około 2-3 dni. Przy wypisaniu dziecka ze szpitala najczęściej jesteśmy proszeni przez jednego z rodziców o wystawienie zwolnienia lekarskiego na czas opieki nad dzieckiem w domu. Pacjent po opuszczeniu szpitala wymaga przecież dalszej opieki - choćby ze względu na zaraźliwość biegunki rotawirusowej nie może od zaraz powrócić do placówki sprawującej nad nim opiekę w godzinach pracy rodziców. Trudno też o opiekunki. Koszt pracy opiekunek jest obecnie znaczne wyższy niż jeszcze kilka lat temu, skorzystanie z takiego wsparcia dla wielu rodziców nie jest opłacalne, w związku z tym decydują się oni na samodzielne sprawowanie opieki nad chorym dzieckiem.

Wielu rodziców nie może także liczyć na pomoc babci czy dziadka, ponieważ często dzieli ich odległość kilkudziesięciu, a nawet kilkuset kilometrów. Dziadkowie coraz częściej pozostają długo aktywni zawodowo, później przechodzą na emeryturę, zatem opieka nad dzieckiem także w ich przypadku wiązałaby się z koniecznością rezygnacji z pracy, na co niewielu się decyduje. 

Jak pan ocenia aktualny Program Szczepień Ochronnych w Polsce na tle innych krajów europejskich? Jakie zmiany powinny zostać pilnie wprowadzone od 2021 roku, w szczególności w kontekście drugiej fali epidemii koronawirusa jesienią?

Szczepienia ochronne są najskuteczniejszym i najtańszym sposobem zapobiegania chorobom zakaźnym. Nowe szczepionki są z pewnością droższe niż szczepienia starszej generacji, gdyż ich opracowanie wiąże się z większym nakładem pracy intelektualnej i koniecznością przeprowadzania dużych badań klinicznych na licznej populacji. Patrząc na naszych sąsiadów - Niemcy, Czechy, Słowację czy Litwę, widzimy, że wszystkie te kraje mają lepszy dostęp do nowoczesnych szczepień ochronnych niż Polska. Od kilku już lat mówi się o bardzo dobrej sytuacji gospodarczej naszego kraju, zdaniem ekonomistów udało nam się dogonić niektóre gospodarki zachodnie - Grecję czy Portugalię. Niestety, pod względem dostępu do szczepień ochronnych ten postęp nie jest widoczny. Na Litwie bezpłatne są szczepionki wysoko skojarzone, 13-walentne szczepionki przeciwko pneumokokom, szczepienia przeciwko rotawirusom, szczepienia przeciwko meningokokom typu B. Podobny dostęp zapewniony jest także w Grecji. W Polsce od wielu lat czekamy na wprowadzenie nowoczesnych szczepień skojarzonych, a jednocześnie podaje się, że dochód narodowy naszego kraju na mieszkańca jest porównywalny z dochodem Grecji. Nie możemy już mówić, że porównuje się Polskę do kraju znacznie bogatszego. Grecja, pomimo ogromnego zadłużenia, w zakresie szczepień ochronnych lepiej dba o zdrowie swoich obywateli. W naszym kraju nie jest to realizowane w sposób, jaki byśmy sobie tego wszyscy życzyli. 

Pandemia koronawirusa jest doskonałą okazją do tego, aby zwrócić uwagę na koszty związane ze zwalczaniem chorób zakaźnych. W Polsce od lat mówi się o konieczności wprowadzenia szczepień przeciwko rotawirusom. Ich koszt oceniany jest na około 50 -60 mln złotych rocznie. Doświadczenia zdobyte podczas obecnej pandemii pokazały jasno, że koszty powstrzymywania zagrożenia epidemicznego towarzyszącego koronawirusowi, w tym związane z koniecznością zatrzymania gospodarki, są ogromne, dużo wyższe niż koszty wszystkich nowoczesnych szczepionek. Inwestycja w szczepienia ochronne to z pewnością działanie, które się opłaci.

Największa liczba infekcji rotawirusowych przypada na okres jesienno-zimowy, który zbiega się z okresem zachorowań na grypę. Jak wówczas wygląda sytuacja w przepełnionych szpitalach i oddziałach dziecięcych - jak istotny jest to problem?

Szczyt zachorowań wywołanych przez zakażenia rotawirusowe przypada na zimę, dokładnie w tym samym czasie, kiedy zmagamy się z bardzo dużym obłożeniem szpitali związanym z sezonem grypowym i innymi infekcjami dróg oddechowych. W tym roku wiemy, że będziemy musieli zmierzyć się jeszcze z nowym koronawirusem - takiej sytuacji nie doświadczyliśmy jeszcze nigdy w przeszłości. Obawiam się, że kumulacja zachorowań może przerosnąć możliwości polskich szpitali. Choroby zakaźne nie występują równomiernie w ciągu roku, ale cechują się sezonowością, kumulują się chłodną porą roku, w okresie jesienno-zimowym. Jak dotąd, oddziały pediatryczne w takich miesiącach jak czerwiec, lipiec czy sierpień były znacznie mniej obłożone. Od października w większości oddziałów dziecięcych wszystkie miejsca są zajęte, od grudnia musimy organizować dostawki do sal, a czasami nawet chore dzieci muszą leżeć na korytarzach.

Kumulacja chorób zakaźnych w jednym czasie, która czeka nas za kilkanaście tygodni, jest niezwykle niekorzystna. Wszystkie zakażenia, z którymi będziemy musieli sobie poradzić, wymagają zachowania określonych standardów sanitarnych. Na jednej sali z pewnością nie będziemy mogli umieścić dwóch pacjentów: jednego z zakażeniem koronawirusowym i drugiego z biegunką rotawirusową. Potrzebna będzie nowa, jeszcze nieopracowana, organizacja pracy na tych oddziałach, tak aby zapewnić pacjentom jak największe bezpieczeństwo. 

W jaki sposób wprowadzenie powszechnych szczepień przeciwko rotawirusom pozwoli wzmocnić bezpieczeństwo epidemiologiczne polskiego społeczeństwa i może przyczynić się do zmniejszenia ryzyka zakażeń SARS-CoV-2?

Wprowadzenie powszechnych szczepień ochronnych przeciwko rotawirusom pozwoli uniknąć kilkudziesięciu tysięcy hospitalizacji chorych dzieci w niekorzystnym z punktu widzenia obecnej pandemii okresie, gdy spodziewamy się drugiej fali zachorowań wywołanych przez nowego koronawirusa. Pozwoli to odciążyć szpitale, które będą mogły lepiej zająć się chorymi na COVID-19. To bardzo ważne, ponieważ liczba łóżek szpitalnych, lekarzy i pielęgniarek jest ograniczona.

O kim mowa? 

Dr hab. n. med. Ernest Kuchar jest specjalistą w zakresie pediatrii oraz chorób zakaźnych. Kieruje Kliniką Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym WUM, pełni funkcję prezesa Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Biegunka rotawirusowa szczególnie groźna u dzieci

Obowiązkowe szczepienia przeciw rotawirusom pozwoliłyby zaoszczędzić 100 mln zł rocznie [RAPORT]

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Monika Rachtan

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.