Czy skarga nadzwyczajna w sprawie błędu medycznego wywoła lawinę zadośćuczynień?

Sławomir Molęda, partner w Kancelarii Kondrat i Partnerzy
opublikowano: 07-02-2019, 14:05

Prokurator generalny wystosował pierwszą skargę nadzwyczajną w sprawie błędu medycznego. Jej uwzględnienie może prowadzić do rewizji wielu wyroków, oddalających roszczenia rodzin pacjentów, którzy zostali trwale okaleczeni. Zalew wysokich zadośćuczynień obciąży finanse szpitali i doprowadzi do wzrostu stawek ubezpieczenia OC.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Skarga nadzwyczajna jest najnowszym, ostatecznym środkiem zaskarżenia prawomocnych orzeczeń sądowych. Została wprowadzona w ubiegłym roku z inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy. Skarga ma służyć rewizji orzeczeń niesprawiedliwych, które nie mogą zostać podważone przy zastosowaniu innych środków nadzwyczajnych, takich jak kasacja, wznowienie postępowania czy stwierdzenie niezgodności z prawem. Może ją wnieść prokurator generalny, rzecznik praw obywatelskich, a w zakresie swojej właściwości również rzecznik praw pacjenta.

Sławomir Molęda, partner w Kancelarii Kondrat i Partnerzy
Zobacz więcej

Sławomir Molęda, partner w Kancelarii Kondrat i Partnerzy

Skargę wnosi się do Sądu Najwyższego w terminie 5 lat od uprawomocnienia się orzeczenia. Jeżeli orzeczenie było przedmiotem postępowania kasacyjnego, to termin skraca się do roku od rozpoznania kasacji. Przy czym terminy te dotyczą tylko bieżących orzeczeń, tzn. tych, które uprawomocniły się od dnia wprowadzenia skargi (3 kwietnia 2018 r.) Orzeczenia wcześniejsze, które uprawomocniły się pod rządami obowiązującej Konstytucji RP (po 17 października 1997 r.), mogą zostać zaskarżone do 3 kwietnia 2021 r. Przez najbliższe 2 lata może więc dojść do masowej rewizji orzeczeń wydanych na przestrzeni ostatnich 20 lat.

Zaskarżony przypadek

Sprawa zaskarżona przez prokuratora generalnego dotyczy pacjenta, u którego nie rozpoznano udaru mózgu. Pomimo uzyskania informacji o rodzinnej skłonności do przechodzenia udarów, nie wykonano badania angio-TK, które było dostępne w szpitalu. Nie uwzględniono próśb żony o natychmiastowe skierowanie męża na oddział udarowy, co doprowadziło do zespołu zamknięcia. Pacjent mógł wyłącznie mrugać powiekami. Trwale utracił mowę i zdolność do samodzielnej egzystencji.

Sąd okręgowy zasądził na jego rzecz 500 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, 17 tys. zł tytułem odszkodowania za poniesione wydatki na leczenie i rehabilitację oraz 8 tys. zł renty miesięcznej. Wszystko zostało powiększone o odsetki za kilka lat, które upłynęły do wydania wyroku.

Małoletniemu synowi i żonie pacjenta sąd przyznał odrębne zadośćuczynienia w kwotach 100 i 30 tys. zł z odsetkami (niższe dla żony z uwagi na to, iż rozwiodła się z pacjentem). Jako tytuł sąd wskazał naruszenie dóbr osobistych w postaci „prawa do cieszenia się niezakłóconym życiem rodzinnym”. Owe zadośćuczynienia rodzinne zostały uchylone przez sąd apelacyjny, co stało się przedmiotem skargi nadzwyczajnej prokuratora generalnego.

Wyrównanie pieniężne za naruszenie więzi rodzinnych

Roszczenia o zadośćuczynienia rodzinne zostały oparte na art. 448 Kodeksu cywilnego (KC). Stanowi on, iż w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Do dóbr osobistych zalicza się: zdrowie, wolność, cześć, swobodę sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnicę korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość. Są to wartości o charakterze niemajątkowym, ściśle związane z człowiekiem, decydujące o jego bycie i pozycji społecznej. Katalog dóbr osobistych pozostaje otwarty, co oznacza, że możliwe jest zidentyfikowanie kolejnych dóbr, wynikających ze zmiany stosunków i ocen społecznych.

Pomimo iż dobra osobiste są ściśle związane z daną jednostką i jako takie mają tradycyjnie indywidualny charakter, od 10 lat orzecznictwo sądowe zaczęło identyfikować dobro obejmujące więzi rodzinne i emocjonalne, określane jako prawo do życia rodzinnego. Takiej identyfikacji dokonał również sąd okręgowy w przedmiotowej sprawie. Sąd apelacyjny zgodził się z nią, jednak uznał, iż naruszenie więzi rodzinnych i emocjonalnych może nastąpić tylko w razie ich ostatecznego zerwania, tzn. śmierci.

W rozpatrywanej sprawie udar znacznie obniżył jakość współżycia, lecz nie pozbawił syna ani żony więzi z pacjentem. Dlatego sąd apelacyjny zmienił wyrok i oddalił ich roszczenia. Stanowisko zajęte przez sąd apelacyjny zdaje się znajdować potwierdzenie w art. 446 § 4 KC, zgodnie z którym sąd może przyznać odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę najbliższym członkom rodziny, ale wyłącznie zmarłego.

Rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego

Omawiana sprawa jest przykładem rozbieżności w orzecznictwie sądowym. By im zapobiec, Sąd Najwyższy podjął w ubiegłym roku uchwałę w składzie 7 sędziów. Stwierdził w niej, iż można przyznać zadośćuczynienie za krzywdę osobom najbliższym poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego uszczerbku na zdrowiu. W uzasadnieniu wskazał, że art. 446 § 4 KC, który stanowi tylko o śmierci, nie wyklucza udzielenia ochrony na podstawie art. 448 KC.

Sąd Najwyższy uznał, że doprowadzenie do rozstroju zdrowia, którego konsekwencją jest niemożność kontynuowania typowej więzi rodzinnej, stanowi naruszenie dóbr osób bliskich pacjenta i przyczynę ich własnej krzywdy. Nie znalazł podstaw do przyjęcia poglądu o zasadniczej różnicy pomiędzy zerwaniem więzi na skutek śmierci a niemożnością kontynuowania więzi z powodu poważnego i trwałego kalectwa.

Możliwe rewizje wyroków?

Ponieważ każdy błąd medyczny jest czynem niedozwolonym, z uchwały Sądu Najwyższego jasno wynika, iż wyrok sądu apelacyjnego został wydany z pokrzywdzeniem rodziny pacjenta. Takich wyroków zapadło w ostatnich latach dużo więcej i mimo że są prawomocne, mogą zostać zrewidowane w trybie skargi nadzwyczajnej. Jak zaznaczyłem, skargi mogą sięgać 20 lat wstecz. Przy czym wysokości zadośćuczynienia nie da się ściśle określić. Nie służy ono bowiem naprawieniu szkody materialnej, jak przy odszkodowaniu, lecz wyrównaniu niematerialnych strat moralnych.

Przepisy nie wyznaczają żadnych kryteriów określania wartości krzywdy i wysokości zadośćuczynienia. Z orzecznictwa sądowego wynika, że zasadą jest kompensacja umiarkowana, uwzględniająca jednak wszystkie okoliczności sprawy, a więc również wiek poszkodowanego, długotrwałość cierpień oraz skutki kalectwa. W jednym z wyroków Sąd Najwyższy wskazał, iż krzywdę może powiększyć obojętne zachowanie personelu medycznego, który nie podejmuje żadnych działań łagodzących wyrządzoną szkodę. W praktyce wysokości zadośćuczynień stale rosną. W ubiegłym roku za błąd porodowy, który doprowadził do trwałej niepełnosprawności, przyznano poszkodowanej dziewczynce zadośćuczynienie w kwocie 1,2 mln zł, a jej rodzicom 500 tys. zł.

Sugestie Komisji Nadzoru Finansowego

Na uwagę zasługuje okoliczność, iż wyżej przedstawione rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego nastąpiło na wniosek Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Jej przewodniczący podkreślił, że rozstrzygnięcie kwestii zadośćuczynień rodzinnych ma istotne znaczenie dla określenia zakresu odpowiedzialności ubezpieczycieli.

Przyznanie zadośćuczynień miałoby istotny wpływ na ich gospodarkę finansową, zwłaszcza gdy dotyczyłoby skutków zdarzeń, które już nastąpiły, a nie zostały uwzględnione przy wyliczaniu składki. Zaznaczył wprost, że może to doprowadzić do podwyższenia składek. Zwrócił się więc z postulatem ograniczenia prawa do zadośćuczynienia dla rodzin poszkodowanych, którzy przeżyli, do roszczeń wniesionych po dokonaniu rozstrzygnięcia na ich korzyść. Sąd Najwyższy odrzucił ten postulat, wskazując, że takie rozstrzygnięcie można było przewidzieć, a rozbieżności w orzecznictwie sądów powszechnych nie miały generalnego charakteru.

Konsekwencje wzrostu obciążeń ubezpieczeniowych

Chociaż KNF miał na względzie szkody wyrządzone wskutek wypadków drogowych, analogiczne skutki, w postaci wzrostu wysokości składek, mogą objąć ubezpieczenia podmiotów leczniczych. Ponadto minimalne sumy gwarancyjne dla szpitali, które obecnie wynoszą równowartość 100 tys. euro za jedno zdarzenie oraz 500 tys. euro za wszystkie zdarzenia w ciągu roku, mogą okazać się niewystarczające. Już teraz wiele szpitali decyduje się na ubezpieczenia dodatkowe.

Wzrost obciążeń ubezpieczeniowych może odbić się na finansowaniu bieżącej działalności medycznej, co z kolei może prowadzić do wzrostu liczby błędów. Stany Zjednoczone doświadczyły już takiego błędnego koła, gdy w latach 2006-2008 koszty błędów medycznych wzrosły z 3,5 do 19,5 mld USD. Wymusiło to wprowadzenie limitów odszkodowań oraz rozkwit medycyny defensywnej.


PODSTAWA PRAWNA
1. art. 89 i 115 ustawy z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym (Dz.U. z 2018 r. poz. 5 ze zm.);
2. art. 23, 445, 446 § 4 oraz art. 448 Kodeksu cywilnego;
3. uchwała Sądu Najwyższego z 27 marca 2018 r., sygn. III CZP/17;
4. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 8 stycznia 2016 r., sygn. IA Ca 442/15.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Sławomir Molęda, partner w Kancelarii Kondrat i Partnerzy

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.