Sektor ochrony zdrowia potrzebuje nowych zawodów medycznych

Emilia Grzela
opublikowano: 23-06-2020, 16:24

Mimo pewnych pozytywnych zmian odnotowanych przez środowisko medyczne, braki kadrowe wśród pielęgniarek i lekarzy nadal pozostają jednym z bardziej dotkliwych problemów polskiej ochrony zdrowia. Coraz popularniejszy jest więc pogląd, że część lekarskich i pielęgniarskich obowiązków mogłyby przejąć nowe zawody medyczne.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Kierownictwo Ministerstwa Zdrowia lubi chwalić się tym, że dzięki poprawie warunków pracy i płacy stopniowo zwiększa się liczba młodych pielęgniarek i lekarzy podejmujących w zawodzie na krajowym podwórku – potwierdzała to choćby Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych. Braki kadrowe i luka pokoleniowa nadal jednak istnieją i nie znikną w ciągu kilku  najbliższych lat.

Długo oczekiwane zmiany legislacyjne

Dotychczas w centrum zainteresowania decydentów pozostawały zawody podstawowe dla ochrony zdrowia: pielęgniarka, lekarz, farmaceuta i fizjoterapeuta. Ich przedstawiciele także musieli jednak długo czekać na prawne uregulowanie wielu kwestii, które dotyczą m.in. ich wynagrodzeń, urlopów szkoleniowych czy systemu kształcenia. Co z pozostałymi zawodami? 

„Przedstawiciele zawodów medycznych stanowią liczbą grupę, stąd też rozmowy o ostatecznym kształcie ustaleń dotyczących ustawy o niektórych zawodach medycznych trwają długo. Kluczowe kwestie to współpraca między poszczególnymi zawodami, kształcenie podyplomowe, nabywanie kwalifikacji i doskonalenia zawodowego. Projekt roboczy już ‘dopinamy’, choć pewne rzeczy wymagają jeszcze ustalenia ze środowiskiem. (…) Jesteśmy oczywiście otwarci na uwagi. (…) Pandemia pokazała, że wiele zawodów należy wyposażyć w dodatkowe kompetencje. Mam na myśli szczególnie opiekunów medycznych, którzy odgrywają w systemie coraz większą rolę” – powiedziała wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko, sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.

Wiceminister podkreśliła, że rozszerzanie kompetencji już istniejących zawodów, nie wyklucza tworzenia nowych – oba procesy powinny przebiegać równolegle. Oceniła, że właściwym kierunkiem byłoby większe kompetencje dla opiekunów medycznych oraz być może sprofilowanie ich kształcenia w taki sposób, by mogli pracować z seniorami.

Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, zauważył, że warto w szpitalach powoływać zespoły pielęgnowania chorego, w ramach których konieczne jest zredefiniowanie roli i pozycji poszczególnych zawodów – oraz być może powołanie nowych. Dodał, że podobne procesy nie są niczym nowym. Przed laty część kompetencji zarezerwowanych uprzednio dla lekarzy została przekazana personelowi pielęgniarskiemu. Opiekun medyczny zyskuje w ocenie Piotra Pobrotyna coraz większe znaczenie jako wsparcie pielęgniarki, podobnym oparciem dla lekarza mógłby być asystent medyczny. Przesuwanie kompetencji jest nieuniknione wraz z rozwojem i specjalizacją kadry lekarskiej i pielęgniarskiej. Warto pamiętać, że poza umocowaniem ustawowym realnie silną pozycję pozostałym zawodom medycznym zapewniłoby ujęcie realizowanych przez nich usług medycznych w koszyku świadczeń gwarantowanych.

Absolwenci zdrowia publicznego – czy system wreszcie sobie o nich przypomni?

Studenci, którzy ukończyli kierunek zdrowie publiczne są w większości w dużo trudniejszej sytuacji niż młodzi lekarze i wchodzące do zawodu pielęgniarki czy położne. Ich kompetencje nie wiążą się z wykonywaniem procedur diagnostycznych, terapeutycznych i pielęgnacyjnych – nie jest więc łatwo jednoznacznie określić ich miejsce w systemie.

„Problem profesjonalizacji zawodu specjalisty zdrowia publicznego wykracza poza granice Polski, jest ogólnoeuropejski. (…) Liczymy, że pewne rozwiązania przyniesie ustawa o niektórych zawodach medycznych. Specjalista zdrowia publicznego może pracować zarówno z pacjentem, szczególnie w zakresie jego edukacji zdrowotnej, ale do głównych kompetencji absolwentów tego kierunku należą jednak zadania organizacyjne. Mam na myśli np., wsparcie jednostek samorządu terytorialnego w prowadzeniu programów polityki zdrowotnej. (…) Specjalista zdrowia publicznego mógłby pełnić funkcję koordynatora leczenia” – wskazał dr n. med. Grzegorz Juszczyk, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego- Państwowego Zakładu Higieny.

Z inicjatywy NIZP-PZH powstaje system dobrowolnej, póki co, certyfikacji dla specjalistów zdrowia publicznego i dietetyków. Będzie on miał formę wystandaryzowanego egzaminu, po zdaniu którego dietetyk lub absolwent zdrowia publicznego otrzyma certyfikat potwierdzający jego kompetencje. Certyfikacja ma także ułatwić potencjalnym pracodawcom decyzję o ich zatrudnieniu. Pierwsza tura egzaminów miała pierwotnie odbyć się we wrześniu, ale z uwagi na pandemię SARS-CoV-2 zostanie najpewniej przesunięta. 

Opiekunowie medyczni torują sobie drogę w systemie

Czy pracodawcy dostrzegają potencjał nowych zawodów medycznych? Przykładem drogi nowego zawodu w sektorze ochrony zdrowia jest opiekun medycznych, który pojawił się w systemie 12 lat temu – i mimo ogromnych potrzeb kadrowych dyrekcje placówek nie od razu potrafiły opiekunów właściwie wykorzystać. Początkowo z uwagi na zazębiające się kompetencje pojawiały się konflikty na tle zawodowym między opiekunami i pielęgniarkami.

„Specjalistyczne i duże podmioty medyczne szybko przekonały się o potencjale tkwiącym w opiekunach medycznych. Gorzej sytuacja wygląda w tzw. szpitalach powiatowych, z których większość nadal nie zatrudnia opiekunów medycznych w stopniu takim, by podnieść jakość realizowanych świadczeń i poprawić warunki pracy personelu pielęgniarskiego. W placówkach ochrony zdrowia dla opiekunów brakuje etatów, stąd dziś większość z nich znajduje zatrudnienie gdzie indziej np. domach pomocy społecznej, sektorze prywatnym albo wyjechała zagranicę” – zwrócił uwagę Krzysztof Tłoczek, wiceprezes zarządu Ogólnopolskie Stowarzyszenie Opiekunów Medycznych.

Opiekun nie jest konkurencją, ale wsparciem dla pielęgniarek – nie jest jednak, wbrew złośliwym komentarzom, salową z dyplomem. Jak zauważył Krzysztof Tłoczek, łączenie czynności higienicznych czy opiekuńczych z utrzymywaniem czystości poszczególnych pomieszczeń oddziału jest prostą drogą do szerzenia się zakażeń wewnątrzszpitalnych. W jego ocenie tam, gdzie wprowadzono opiekunów w sposób przemyślany i planowy, przyniosło to wiele korzyści dla chorych i pozostałych zawodów medycznych, szczególnie personelu pielęgniarskiego.

Na podstawie sesji, która odbyła się w ramach HCC Online.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Organizacja lecznictwa w Polsce – czy sprawdziła się w kryzysie?

Co pandemia COVID-19 zmieni w finansowaniu ochrony zdrowia?

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Emilia Grzela

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.