Czy prof. M. Ratajczak odejdzie z CM UJ?

Monika Wysocka
22-02-2006, 00:00

Po sześciu latach współpracy z prof. Mariuszem Ratajczakiem, Uniwersytet Jagielloński nie chce zgodzić się na dalsze łączenie przez niego pracy w Krakowie i na Uniwersytecie Stanowym Louisville w Kentucky.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Profesor Mariusz Ratajczak, wychowanek prof. Wiesława Jędrzejczaka, został w 1991 roku stypendystą na Uniwersytecie Pensylwania w Filadelfii. Za granicą zajmował się opracowywaniem nowych metod izolacji komórek hemopatycznych do przeszczepów, jak również strategiami usuwania komórek nowotworowych ze szpiku. Obecnie jest szefem programu komórek macierzystych na Uniwersytecie w Louisville (Kentucky, USA). W tym jednym z najlepszych ośrodków na świecie pracuje wraz ze swoim zespołem nad terapeutycznymi możliwościami komórek macierzystych, nie tylko krwi, ale także innych narządów. Przez sześć lat profesor łączył zawodową aktywność za oceanem z zatrudnieniem w Polsko-Amerykańskim Instytucie Pediatrii CM UJ w Krakowie. Jednak kierowanie dwoma zespołami naukowymi na dwóch różnych uczelniach okazuje się obecnie niemożliwe. Władze UJ zastanawiają się, czy prof. M. Ratajczak przestrzega przepisów prawa pracy i czy możliwe jest sprawowanie funkcji kierowniczych w dwóch różnych instytucjach.

"Nie rozumiem"

Sam profesor w rozmowie z Pulsem Medycyny wydaje się być zdziwiony tą nagłą zmianą stanowiska krakowskiej uczelni. "Trudno mi to zrozumieć. Jeśli problemem jest, że pracuję równocześnie w Stanach Zjednoczonych i jeśli to komuś przeszkadza, zrezygnuję z pracy na Uniwersytecie Jagiellońskim, przeniosę się na inną polską uczelnię albo skupię się na pracy wyłącznie w Louisville" - mówi rozgoryczony. I podkreśla, że od 16 lat robi wszystko, by pomagać Polsce i Polakom. "Przecież byłoby mi łatwiej pracować w jednym miejscu. Utrzymywałem kontakt z krajem, aby pomóc młodym kolegom w Polsce. Do tej pory wypromowałem w Polsce dwóch doktorów habilitowanych (jeden z nich jest obecnie dziekanem Wydziału Lekarskiego w Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie) oraz byłem promotorem 14 doktoratów. Zdobyłem dla UJ wiele grantów krajowych i międzynarodowych" - wylicza prof. M. Ratajczak.

Pat po sześciu latach

Po 6 latach zatrudnienia w Krakowie, choć nie zaszły żadne zmiany, usłyszał, że nie jest możliwe, by dalej piastował posady w dwóch różnych instytucjach, "bo to jest niezgodne z polskim prawem pracy". Władze krakowskiej uczelni nie chcą na ten temat rozmawiać. Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że "sprawa jest na etapie wyjaśniania, czy przestrzegany jest kodeks pracy".
"Gdy ktoś jest zatrudniony, to powinien być na miejscu w pracy" - kwituje jeden z pracowników CM UJ.
"Nie wiem, o co chodzi. Ale rozdrapywanie tego problemu uważam za niepotrzebne. Chciałbym tylko, żeby powiedziano mi wprost, na czym polega problem. Muszę poważnie zastanowić się, co dalej - mówi prof. M. Ratajczak. - Do uniwersytetu w Stanach ściągnąłem z Polski siedmiu absolwentów, którzy nie mieli stałego zatrudnienia w Polsce, mam więc i tu swoją małą Polskę i na tym chyba będę musiał się skupić. To najdalej na Zachód wysunięta polska placówka naukowa".

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Praca i kariera / Czy prof. M. Ratajczak odejdzie z CM UJ?
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.