Czy potrzebne są mniej stresujące dla pacjentów nazwy łagodnych nowotworów: ZA i PRZECIW

Paweł Wernicki (PAP)
opublikowano: 31-01-2019, 14:03

Zmianę dotyczącą nazewnictwa łagodnych nowotworów, która mogłaby zaoszczędzić stresu wielu pacjentom, proponuje Laura J. Esserman na łamach „British Medical Journal” (BMJ).

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jak przypomina Laura J. Esserman, kierująca UCSF Carol Franc Buck Breast Care Center w San Francisco, żadna diagnoza nie wywołuje tak powszechnego lęku, jak słowo "rak". Dlatego proponuje ona ścisłe zdefiniowanie tego określenia w taki sposób, aby oszczędzić pacjentom z łagodnymi nowotworami szkód psychologicznych, fizycznych i finansowych związanych z niepotrzebnie inwazyjną diagnostyką oraz leczeniem. Przeciwnego zdania jest się Murali Varma, konsultant histopatolog z University Hospital of Wales w Cardiff (Wielka Brytania), który postuluje, żeby zamiast skupiać się na semantyce, kształcić w zakresie znaczenia diagnozy raka wszystkich - od potencjalnych pacjentów do pracowników ochrony zdrowia.

Diagnoza "rak piersi" obejmuje szereg stanów: od nowotworów o wysokim ryzyku wczesnego nawrotu, poprzez osoby z ryzykiem późnego nawrotu, do osób z bardzo niskim ryzykiem, w przypadku których 10-letnie przeżycie specyficzne dla raka piersi (nawet bez terapii ogólnoustrojowej) wynosi 100 proc.
Zobacz więcej

Diagnoza "rak piersi" obejmuje szereg stanów: od nowotworów o wysokim ryzyku wczesnego nawrotu, poprzez osoby z ryzykiem późnego nawrotu, do osób z bardzo niskim ryzykiem, w przypadku których 10-letnie przeżycie specyficzne dla raka piersi (nawet bez terapii ogólnoustrojowej) wynosi 100 proc. iStock

Kliniczna definicja nowotworu opisuje chorobę, która jeśli nie jest leczona, będzie rozwijać się niepowstrzymanie i rozprzestrzeni się na inne narządy, zabijając gospodarza. Warto przypomnieć, że w języku angielskim „cancer” oznacza każdy nowotwór, podczas gdy w polskim każdy rak jest nowotworem, ale nie każdy nowotwór - rakiem (rak to nowotwór złośliwy wywodzący się z tkanki nabłonkowej, na przykład rak skóry, rak piersi, rak płuc - ale nie glejak, mięsak czy chłoniak). Choroby nowotworowe różnią się potencjałem tworzenia przerzutów - od ultraniskiego (poniżej 5 proc. ryzyka progresji w ciągu 20 lat) do wyjątkowo wysokiego (powyżej 75 proc. ryzyka progresji w ciągu roku do dwóch lat). Wiele nowotworów tarczycy, gruczołu krokowego i piersi cechuje się bardzo niskim ryzykiem.

Esserman: Łagodne nowotwory nie powinny być określane jako "carcinoma"

Dzisiaj diagnoza "rak piersi" obejmuje szereg stanów: od nowotworów o wysokim ryzyku wczesnego nawrotu, które najprawdopodobniej będą wymagały terapii cytotoksycznej i biologicznej; poprzez osoby z ryzykiem późnego nawrotu, które najlepiej leczyć za pomocą terapii hormonalnej; do osób z bardzo niskim ryzykiem, w przypadku których 10-letnie przeżycie specyficzne dla raka piersi (nawet bez terapii ogólnoustrojowej) wynosi 100 proc. Rozpoznanie nowotworu wymaga interpretacji mikroskopowej, która obowiązuje od dziesięcioleci. W przeszłości nie można było wiarygodnie zidentyfikować zmian chorobowych o znikomym ryzyku. Dzisiejsze testy genomowe informują o ryzyku i czasie nawrotu, ale można by je także wykorzystać, aby zmienić sposób definiowania raka. Badane są klasyfikacje molekularne i inne cechy wskazujące na ultraniskie ryzyko.

Coraz więcej nowotworów cechujących się ultraniskim ryzykiem wykrywanych jest dzięki programom badań przesiewowych. Dotyczy to na przykład nowotworów prostaty, dla których prawdopodobieństwo przeżycia 10 lat bez przerzutów wynosi często 98 proc. Aż 35 proc. wykrytych dzięki badaniom przesiewowym nowotworów piersi zalicza się do kategorii ultraniskiego ryzyka.

Zdaniem Esserman tak łagodne zmiany nie powinny być określane mianem carcinoma. Poza korzyściami dla pacjentów, zmiana nomenklatury prowadziłaby do koncentracji badań na najgroźniejszych odmianach nowotworów.

Varma: Ważniejsza od nazewnictwa edukacja dotycząca rozumienia diagnozy

Przeciw zmianom wypowiada się Murali Varma, konsultant histopatolog z University Hospital of Wales w Cardiff (Wielka Brytania). Jego zdaniem alternatywne nazwy mogą okazać się mylące, zaś rozwiązaniem jest lepsza edukacja. Biopsje dostarczają informacji na temat tylko niewielkiej części badanego guza. Aby mieć pewność, że nowotwór nie ma składników o wyższym ryzyku, trzeba by go całkowicie usunąć. W praktyce niemożliwe jest określenie naturalnego przebiegu każdego guza niskiego ryzyka, ponieważ wycięcie w celu ostatecznego rozpoznania zmienia jego naturalny przebieg, uniemożliwiając poznanie, jak zachowałby się guz, gdyby nie był leczony.

Alternatywna terminologia również może wywoływać zamieszanie i niepokój. Gdyby niektóre raki niskiego ryzyka tarczycy zostały zakwalifikowane jako nowotwory o "niepewnym potencjale złośliwym", takie określenie mogłoby zostać błędnie zinterpretowane jako wskazujące, że patolog nie jest pewien, czy guz jest łagodny, czy złośliwy. Usunięcie etykiety „raka” nie zapobiegnie poważnym konsekwencjom psychospołecznym i finansowym, jeżeli towarzyszy mu zalecenie przedłużonej obserwacji, tak jak w przypadku aktywnego nadzoru nad rakiem prostaty. Zdaniem Varmy, zamiast skupiać się na semantyce, należy kształcić w zakresie znaczenia diagnozy raka wszystkich - od potencjalnych pacjentów do pracowników ochrony zdrowia.

Więcej na stronie www.bmj.com

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Paweł Wernicki (PAP)

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.