Czy Polacy mają szansę wyjść z nałogu?

  • Iwona Kazimierska
opublikowano: 27-11-2014, 00:00

Rak płuca to jedna z głównych przyczyn przedwczesnej śmierci kobiet. Na szczęście, po raz pierwszy od lat umieralności z powodu tego nowotworu przestała rosnąć wśród Polek przed 60. rokiem życia. „Mamy pierwsze oznaki odwrócenia złego trendu” — powiedział prof. Witold Zatoński podczas konferencji prasowej z okazji Światowego Dnia Rzucania Palenia (20 listopada).

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Po papierosy sięga codziennie 9 mln Polaków. To oznacza, że nałogowo pali więcej osób, niż jest mieszkańców woj. pomorskiego, kujawsko-pomorskiego, lubelskiego, opolskiego oraz lubuskiego razem wziętych.
„Palenie tytoniu to uzależnienie, którego skutki są śmiertelne. Nałóg ten powoduje raka płuca, szacuje się też, że jest przyczyną aż 30 proc. wszystkich zgonów związanych z nowotworami” — mówi prof. dr hab. n. med. Witold Zatoński, kierownik Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii-Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Kobiety palą jak mężczyźni

Wśród osób uzależnionych od tytoniu w Polsce jest aż 3,5 mln kobiet. Palą one niemal tyle samo, co mężczyźni. Liczba przypadków zachorowań na raka płuca wśród kobiet wzrasta w Polsce z roku na rok. W 2011 r. zarejestrowano ponad 6 tys. zachorowań na ten nowotwór wśród kobiet i ponad 6 tys. zgonów z jego powodu. Obecnie rak płuca jest częstszą przyczyną przedwczesnej śmierci Polek niż nowotwór piersi i szyjki macicy.
„Palenie tytoniu przez kobiety ma swoją specyfikę. Papieros często staje się dla nich sposobem na rozładowanie emocji i utrzymanie szczupłej sylwetki. U kobiet palenie jest związane z samym rytuałem palenia i okolicznościami, w jakich to robią. Dlatego kobiety silniej nawykowo uzależniają się od papierosów” — mówi Irena Przepiórka, ekspert Ogólnopolskiej Sieci Pomocy Palącym i Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym działającej przy Centrum Onkologii-Instytucie im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.
„Kobiety zaczynają palić w bardzo młodym wieku. Szacuje się, że co druga uczennica w wieku 13-15 lat już sięgnęła po papierosa — mówi prof. Zatoński. — Młodzi ludzie sądzą, że paląc papierosy light czy slim szkodzą swojemu organizmowi w mniejszym stopniu. Nic bardziej mylnego. Wszystkie papierosy są tak samo trujące — podczas palenia palacz zaciąga się dymem zawierającym 4 tys. związków chemicznych, z czego ok. 40 jest rakotwórczych”.

Trujemy siebie i nasze dzieci

Na wdychanie substancji rakotwórczych narażone są także osoby niepalące, czyli bierni palacze. Bardzo często są to dzieci. Rodzic palący papierosy naraża dziecko na liczne schorzenia już w okresie życia płodowego.
„Palenie papierosów przez kobiety w ciąży blokuje dopływ krwi do macicy, co jest przyczyną niedotlenienia płodu — zmniejsza ilość tlenu i substancji odżywczych przechodzących przez łożysko do dziecka. Naraża ciążę na komplikacje, w tym poronienie, przedwczesny poród lub odklejanie się łożyska. Dzieci matek palących papierosy są nie tylko słabsze i mają mniejszą masę ciała o 200-300 g od zdrowych noworodków, ale także już od urodzenia mogą cierpieć na zaburzenia układu sercowo-naczyniowego, oddechowego, są też narażone na wady wrodzone” — mówi prof. Witold Zatoński.

Iskierka nadziei

Mimo tych zatrważających danych, są też pewne powody do optymizmu. „W ostatnich dwóch latach ok. pół miliona Polaków przestało palić. W ostatnim dziesięcioleciu sprzedaż papierosów w Polsce istotnie maleje” — ocenia prof. Zatoński.

W latach 80. XX w. 62 proc. mężczyzn w Polsce paliło papierosy, obecnie robi to ok. 30 proc. W tym samym czasie paliła co trzecia Polka, w tej chwili po raz pierwszy od lat odsetek palących kobiet jest niższy niż 20 proc.
Nowym zjawiskiem jest to, że coraz więcej palaczy kupuje środki, które pomagają odzwyczaić się od palenia. „Między rokiem 2000 a 2014 liczba sprzedanych opakowań leków pomagających rzucić palenie tytoniu wzrosła siedmiokrotnie. To bardzo dobry sygnał, że ludzie chcą zerwać z nałogiem” — komentuje prof. Zatoński.

Kolejny optymistyczny trend dotyczy zahamowania wzrostu umieralności z powodu raka płuca wśród kobiet młodych i w średnim wieku, czyli przed 60. rokiem życia. Wskaźniki zgonów młodych mężczyzn na raka płuca powoli zaczynają się zbliżać do średniej w krajach unijnych.

Darmowe wsparcie na miarę potrzeb

Polacy, którzy chcą rzucić palenie, nie pozostają z tym zadaniem sami. Bezpłatnych konsultacji udzielają terapeuci z Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym działającej przy Centrum Onkologii w Warszawie. Już w tym roku będzie można również skorzystać z pomocy specjalistów w punktach Ogólnopolskiej Sieci Pomocy Palącym (OSPP) w woj. mazowieckim.
OSPP to zespół punktów poradniczych, w których osoby uzależnione i ich rodziny mogą bezpłatnie otrzymać profesjonalną pomoc oraz wsparcie w procesie rzucania palenia. Każdy, kto będzie chciał zerwać z nałogiem, zostanie otoczony indywidualną opieką i otrzyma program działań przystosowany do swoich potrzeb, możliwości i oczekiwań.

„Ogólnopolska Sieć Pomocy Palącym właśnie zaczyna tworzyć swe struktury. Pierwsze punkty zostaną otwarte na terenie woj. mazowieckiego. Na podstawie zebranych w nich doświadczeń będziemy szacować zainteresowanie i skalę potrzeb w pozostałych częściach Polski. Do końca przyszłego roku powstanie kilkanaście kolejnych punktów pomocy” — mówi Irena Przepiórka.

Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym 801 108 108 to łatwo dostępna forma pomocy dla osób, które doświadczają problemów związanych z używaniem wyrobów tytoniowych. Działania poradni oparte są na licznych badaniach naukowych potwierdzających, że specjalistyczne poradnictwo oferowane w trakcie telefonicznych sesji zwiększa szansę rzucenia palenia. Poradnictwo telefoniczne ma charakter indywidualnych sesji dostosowanych do aktualnych potrzeb rozmówcy.


Kartka w kalendarzu
Światowy Dzień Rzucania Palenia

Dzień ten, przypadający na trzeci czwartek listopada, ma już 40-letnią tradycję. Pomysł zrodził się w Kalifornii (USA), gdzie w 1974 roku zachęcono ponad milion palaczy do odstawienia papierosów na jeden dzień.
Regulacje prawne
Mniej zawałów serca dzięki ustawie antynikotynowej

Liczba osób, które z powodu zawału serca trafiają do szpitala, zmniejszyła się w Polsce o ok. 4,5 tys. rocznie dzięki wprowadzeniu w listopadzie 2010 r. ustawy antynikotynowej — wykazała analiza danych zebranych przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
„Dla specjalistów nie jest to zaskoczeniem. W 2009 r., kiedy trwała dyskusja na temat uchwalanej wówczas ustawy, na postawie doświadczeń z innych krajów przewidywaliśmy, że jej wprowadzenie spowoduje zmniejszenie liczby hospitalizacji z powodu zawałów o 3-6 tys. rocznie” — powiedział PAP dr hab. n. med. Piotr Jankowski, prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego, przewodniczący Komisji Promocji Zdrowia Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Analiza danych udostępnionych przez NFZ wykazała, że w latach 2011-2013 w polskich szpitalach było średnio o 4517 (tj. o 3,4 proc.) rocznie mniej przyjęć z powodu zawału serca w porównaniu ze średnią z lat 2009-2010. Prof. Jankowski przypomniał, że w innych krajach, w których analizowano efekty wprowadzenia przepisów antytytoniowych spadek ten oceniano na 3-11 proc.
„Podobnie jak w tych badaniach, również w Polsce zmniejszenie liczby hospitalizacji z powodu zawału serca obserwujemy głównie u osób w wieku do 60. roku życia. Może to potwierdzać związek przyczynowo-skutkowy, ponieważ osoby młode częściej przebywają w restauracjach, pubach, barach i kawiarniach, których dotyczy ustawa antynikotynowa” — wyjaśnia prof. Witold Zatoński.
„Efekty prozdrowotne ustawy antynikotynowej dowodzą, że mądre przepisy mogą w znaczącym stopniu wpłynąć na stan zdrowia społeczeństwa i na długość życia” — podsumowuje prof. Jankowski.

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Iwona Kazimierska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.