Czy NFZ podniesie wyceny w stomatologii? “Rozmowy są miłe, ale bez happy endu”

EG/PAP
opublikowano: 10-02-2022, 08:03

Wbrew utartemu myśleniu, nadal gros Polaków korzysta ze świadczeń stomatologicznych w publicznym, a nie prywatnym, systemie ochrony zdrowia. Mimo to - i mimo inflacji - od kilkunastu lat korekcie nie uległ poziom wycen.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prace nad korektą wycen w obszarze stomatologii trwają już od ponad roku.
iStock

Na problem niskich wycen w stomatologii zwracała już uwagę Naczelna Izba Lekarska, teraz przyłączają się również do tego stanowiska okręgowe, wielkopolskie struktury. Od ponad roku trwają prace, których celem jest zmiana i urealnienie wycen niektórych świadczeń stomatologicznych. Zdaniem lekarskiego samorządu toczą się zbyt wolno a AOTMiT nie uwzględnia uwag środowiska.

Stomatolog przyjmuje nie tylko prywatnie

- Stomatologia w okresie pandemii nie jest na pierwszych stronach gazet z różnych względów, m.in. dlatego, że jest to dziedzina wiedzy, z której korzysta się często, ale często też prywatnie i utrwala się taki pogląd, że jak idziemy do lekarza dentysty, to głównie idziemy do prywatnego gabinetu. Jest to rzecz, która jest nieprawdziwa, bo mimo wszystko gros społeczeństwa leczy się w ramach NFZ - mówił lek. dent. Jacek Zabielski na konferencji prasowej 9 lutego przewodniczący Komisji Stomatologicznej Okręgowej Rady Lekarskiej Wielkopolskiej Izby Lekarskiej.

Wskazał, że praca lekarzy dentystów w ramach NFZ jest niedoceniana od lat ". Jego zdaniem zbyt niskie wyceny skutkują tym, że część procedur jest nie do wykonania. Zwrócił też uwagę, że zjawisko inflacji nie ominęło stomatologii, a wielu podwykonawców drastycznie podniosło ceny materiałów i usług.

- Stomatologia jest dziedziną zabiegową i trudno pogodzić się z tym, że od 13 praktycznie lat nie ma podniesionej stawki na leczenie pacjenta w ramach NFZ. Dlatego też wielu pacjentów się zniechęca, są kolejki, jakość pewnych świadczonych usług i użycia materiałów siłą rzeczy jest mniejsza niż w gabinetach prywatnych, bo trudno, żeby kupić drogie materiały, które się kompletnie nie zwrócą - dodał Jacek Zabielski.

Rozmowy z Funduszem trwają, ale bez konkluzji

Jak wskazał lek. dent. Jacek Zabielski np. za usunięcie zęba jednokorzeniowego NFZ płaci 22,60 zł, a za usunięcie zęba dwukorzeniowego - 33 zł, za znieczulenie 13 zł.

- Zabieg chirurgiczny, który trwa czasami pół godziny i dłużej jest wyceniany łącznie na 30 zł - to są rzeczy niebywałe - ocenił.

Dodał, że rozmowy z NFZ na temat wyceny świadczeń są prowadzone od dłuższego czasu, jednak nie kończą się konkretnym porozumieniem.

- Prowadzimy rozmowy z NFZ, te rozmowy są miłe, kulturalne - tylko nie kończą się happy endem. Jeżeli w dalszym ciągu będą się utrzymywały takie stawki, jakie są obecnie, to siłą rzeczy - a już się to dzieje w mniejszych miejscowościach - dentyści zrezygnują z pracy. Już obecnie jest wiele miasteczek, gdzie np. na 10 gabinetów, które miały umowę z NFZ, został tylko jeden. (...) Polityka zdrowotna państwa i NFZ jako płatnika powinna iść w takim kierunku żeby ta sprawa została w jakiś sposób uregulowana - wskazał.

PRZECZYTAJ TAKŻE: NRL o wycenach w stomatologii: w większości świadczeń jest nierealna

30 zł za ekstrakcję zęba z NFZ. Koniec z leczeniem “na Fundusz”?

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.