Czy można zapracować na zdrowy kręgosłup

Notowała Małgorzata Konaszczuk
opublikowano: 20-04-2016, 00:00

W ramach platformy dyskusyjnej „Pulsu Medycyny” Dialog dla zdrowia odbyło się kolejne spotkanie, którego inicjatorem był prof. nadzw. NIGRiR Robert Gasik, współtwórca i przewodniczący rady programowej kampanii „Zdrowy kręgosłup dla Polski”. Debatę pod hasłem „Zapracować na zdrowy kręgosłup” moderował dr Filip Raciborski, kierownik Zakładu Gerontologii i Zdrowia Publicznego Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W siedzibie redakcji „Pulsu Medycyny” spotkali się: dr n. med. Joanna Bugajska, kierownik Zakładu Ergonomii, członek rady naukowej Centralnego Instytutu Ochrony Pracy-Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, kierownik Zakładu Ergonomii CIOP-PIB, lek. Lidia Gądek, specjalista medycyny rodzinnej, poseł na Sejm RP, Jolanta Grygielska, prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Reumatyków i Sympatyków im. Hanki Żechowskiej, Dominika Tuzinek--Szynkowska, specjalista ds. komunikacji, Marzena Kulis, dyrektor zarządzający na Europę Centralną i Wschodnią Johnson & Johnson Medical Devices, dr hab. n. med. Robert Gasik, prof. nadzw. NIGRiR, kierownik Kliniki i Polikliniki Neuroortopedii i Neurologii oraz Kliniki i Polikliniki Reumoortopedii Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji, dr hab. n. med. Wojciech Kloc, prof. nadzw., kierownik Oddziału Neurochirurgii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. M. Kopernika w Gdańsku, Pomorskie Centrum Traumatologii Copernicus PL, Polskie Towarzystwo Chirurgii Kręgosłupa, dr hab. n. med. Maciej Tęsiorowski, prof. UJ, prezydent Polskiego Towarzystwa Chirurgii Kręgosłupa, kierownik Katedry i Kliniki Ortopedii i Rehabilitacji Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, dr n. hum. Filip Raciborski, kierownik Zakładu Gerontologii i Zdrowia Publicznego Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji, Adam Linka, kierownik ds. relacji zewnętrznych Johnson & Johnson Medical Devices w Polsce, dr Jerzy Gryglewicz, ekspert Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

 

Dr Filip Raciborski: Nawiązując do tematów poruszanych na poprzednim spotkaniu, które odbyło się 23 czerwca 2015 roku w podobnym gronie, również w siedzibie redakcji „Pulsu Medycyny”, chciałbym, abyśmy stworzyli spójną całość zagadnienia. Zacznijmy od problemów, jakie mogą mieć z kręgosłupem ludzie młodzi, którzy spędzają wolny czas wysyłając SMS-y, maile, surfując w Internecie, zazwyczaj w przygarbionej pozycji, z opuszczoną w dół głową. To pokolenie bywa nazywane pokoleniem „head down”, a samo zjawisko jest natury społecznej i psychologicznej. Jakie jednak problemy medyczne będą miały te osoby w przyszłości z kręgosłupem? A może już teraz mają jakieś dolegliwości z tego powodu? 

Prof. Maciej Tęsiorowski: Nie uciekniemy przed rozwojem technologicznym. Możemy jedynie wpływać na młodych ludzi, aby nabrali właściwych nawyków postępowania. Można to robić medialnie, ale też za pośrednictwem szkoły, rodziny, lekarzy rodzinnych. Albo młode pokolenie zacznie zachowywać się w sposób nieobciążający kręgosłupa, albo będzie trafiać do specjalistów chorób kręgosłupa. Jeśli pacjent będzie potrzebował  naszej pomocy w wieku lat piętnastu, to przez całe swoje życie będzie co jakiś czas spotykał się z chirurgami kręgosłupa i rehabilitantami w tej dziedzinie. To smutna prognoza.

Prof. Wojciech Kloc: Niestety, teraz w szkole nie przywiązuje się wagi do tego, jak prawidłowo siedzieć czy poruszać się. Kiedyś nie było 30 proc. uczniów zwolnionych z zajęć wychowania fizycznego. W szkole podstawowej mieliśmy jednego kolegę, którego nazywaliśmy „grubasem”; dzisiaj na to przezwisko by nie zasłużył, bo taki wygląd młodzieży to norma.

Dr Filip Raciborski: Starsze pokolenie wychowywało się bez tabletów i telefonów, ale spędzało też sporo czasu na czytaniu książek lub nauce. Przybierało więc również pochyloną pozycję, z głową opuszczoną. Czy sylwetka młodych ludzi jest dzisiaj inna niż tych sprzed 20-30 lat? 

Prof. Wojciech Kloc: Może to kontrowersyjne stwierdzenie, ale obecne dzieci mają kręgosłupy ładniejsze, niż my mieliśmy jako dzieci, dlatego że teraz nie ma schorzeń, które by je zniekształcały — krzywicy, choroby Heinego-Medina. W tej chwili problemy z kręgosłupem wynikają nie z zaburzeń rozwojowych czy chorobowych, tylko z niedbałości o elementy, które decydują o funkcji biomechanicznej kręgosłupa. I przerażenie ogarnia, że o tak piękne kręgosłupy rodzice i dzieci nie dbają.

Dr Filip Raciborski: Czy młodzieży lub nawet dorosłym powinno się, tak jak dzieciom, zwracać uwagę na to, jak siedzą albo jak się poruszają?

Prof. Wojciech Kloc: To jest kwestia kultury życia społecznego. Studenci często siedzą w niewłaściwej pozycji, bo ławki są niewygodne. W Niemczech ławki w salach wykładowych są przystosowane do ludzi o różnym wzroście. W naszych szkołach obecnie, np. w piątej klasie, dziewczynki mają 1,50 cm wzrostu, a chłopcy 1,70 cm, czyli o kilka centymetrów (a także kilogramów) więcej niż kilkanaście lat temu. Różnica jest duża, a ławki i krzesła są takie same. Wszystko na zasadzie oszczędności. Może też powinniśmy zwrócić uwagę jak długo nasze dzieci przebywają w szkole. 

Adam Linka: To się wszystko nakłada: używanie tabletów, siedzenie w szkole, częstsze jeżdżenie samochodami, spędzanie więcej czasu w biurze. Mniej mamy aktywności fizycznej. To już nie jest tylko problem dziecka, które unika lekcji wychowania fizycznego, nastolatka, który ciągle patrzy w tablet, ale też trzydziestolatka i sześćdziesięciolatka. Widać tu ogromną rozpiętość wiekową, bo problemy zaczynają się niezauważalnie w dzieciństwie, a kończą w wieku podeszłym.

Prof. Robert Gasik: Musimy pamiętać, że kręgosłup, choć najważniejszy, jest elementem całego układu ruchu. Osoby, które zajmują się zawodowo chorobami kręgosłupa, diagnozując pacjentów z przewlekłymi zespołami bólowymi, wykonują RTG całego szkieletu. Szukają zaburzeń balansu, zaburzeń biomechanicznych, które mogą wynikać ze złego ustawienia stawów kolanowych, złego ustawienia stawów biodrowych. Dopiero kompleksowe dostrzeżenie problemu daje dobry efekt.

Dr Filip Raciborski: Aktualne dane Głównego Urzędu Statystycznego z badań europejskich, których część była realizowana w Polsce, pokazują, że wśród pięciu najczęściej występujących dolegliwości przewlekłych, trzy dotyczą chorób kręgosłupa. Są to: ból dolnej partii pleców (28 proc. kobiet, 21 proc. mężczyzn), bóle szyi (21 proc. kobiet, 13 proc. mężczyzn), bóle środkowej części kręgosłupa (19 proc. kobiet i prawie 13 proc. mężczyzn). Dla mnie te dane są szokujące, ale nie słyszę, aby ktoś bił na alarm. Może są one przesadzone?

Prof. Robert Gasik: Kto zajmuje się leczeniem chorób kręgosłupa, ten wie, że te dane są zbliżone do rzeczywistości. Mogę nawet pokusić się o opinię, że są niedoszacowane. Pokazują jednak pewien trend. 

Dr Joanna Bugajska: Trzeba wykazać trochę sceptycyzmu, ponieważ są to badania ankietowe. Wychodząc jednak z definicji WHO, że zdrowie to nie jest tylko poczucie braku choroby, lecz także dobre samopoczucie, to odczuwanie bólu nie jest oznaką zdrowia. Dlatego możemy się zastanawiać, czy te dane są przeszacowane, czy niedoszacowane, ale na pewno należy bić na alarm. W 2007 r. w opublikowaliśmy wyniki badania przeprowadzonego w grupie ok. 2000 aktywnych pracowników, których pytaliśmy w miejscu pracy. Nie były więc to osoby, które przyszły do lekarza z powodu bólu. Osoby pracujące w pozycji siedzącej częściej skarżą się na dolegliwości, niż osoby wykonujące pracę w pozycji stojącej. Co ciekawe, na dolegliwości kończyn dolnych skarżą się wszyscy pracownicy, bez względu na rodzaj wykonywanej pracy. 

Prof. Robert Gasik: Te dane są jednak trochę niedokładne z tego powodu, że są „płaskie”, nie uwzględniają dynamiki, która jest zasadniczym elementem w medycynie. Dane te nie pokazują wzrostu zachorowalności na choroby związane z kręgosłupem z powodu starzejącego się społeczeństwa, ale także skłonności ludzi młodych do zachowań sprzyjających występowaniu zespołów bólowych kręgosłupa.

Zebrane tu osoby dostrzegają problem, natomiast nie wiem, dlaczego ci, którzy podejmują decyzje w polityce zdrowotnej, tego nie widzą. Nie zmienimy faktu, że młodzi ludzie siedzą nad książkami i komputerami, bo taki jest rozwój cywilizacji i oni muszą to robić, jeśli chcą zdobyć zawód, istnieć w społeczeństwie. Natomiast trzeba na poziomie zaleceń ministerialnych stworzyć pewne schematy, zalecenia odgórne dotyczące aktywności w szkołach, aby okresy pomiędzy nauką wypełniane były prawidłowymi zachowaniami, czynnym trybem życia. Należy zmienić od podstaw sposób myślenia o zdrowiu całej populacji.

Dr Jerzy Gryglewicz: Faktycznie, trzeba powiedzieć, że ten problem nie był zauważany przez decydentów w ochronie zdrowia, ale pojawiają się nadzieje, że to się zmieni. Dużą szansą jest Ustawa o zdrowiu publicznym, do której załącznikiem będzie projekt Narodowego Programu Zdrowia. W najbliższym czasie zostanie on przekazany do konsultacji społecznych. Kwestie związane z budowaniem aktywności wśród dzieci i młodzieży będą jednym z sześciu celów priorytetowych. Za priorytetowe będą również uznane działania dotyczące problemów zdrowotnych związanych z procesem starzenia się i zachęcenie do aktywizacji ludzi starszych. Środki finansowe na te działania rząd zapisał w ustawie budżetowej. 

Inna inicjatywa Ministerstwa Zdrowia, która wydaje się dobrą perspektywą dla schorzeń układu kostnego, to konieczność stworzenia regionalnych priorytetów zdrowotnych. Ministerstwo opublikowało dwie mapy potrzeb zdrowotnych — w kardiologii i onkologii — oraz przekazało wojewodom do konsultacji projekty map dotyczących innych dziedzin. Na podstawie map potrzeb zdrowotnych będą wyznaczone regionalne priorytety zdrowotne, czyli wskazanie tych obszarów, na które na poziomie województw NFZ będzie musiał przeznaczyć większe środki finansowe. We wstępnych szkicach, które ministerstwo kieruje do wojewodów, na pierwszym miejscu są choroby kości i stawów. Argumentem i uzasadnieniem dla priorytetowego traktowania tych schorzeń są aspekty ekonomiczne, dane z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w szczególności dotyczące kosztów społecznych z tytułu niezdolności do pracy z powodu chorób kręgosłupa. 

Dr Filip Raciborski: Chciałbym zapytać panią dr Bugajską o ergonomię miejsca pracy. 

Dr Joanna Bugajska: Dużo mówiliśmy o ogromnej rozpiętość wieku wśród osób, u których występują dolegliwości bólowe kręgosłupa. Znaczne zróżnicowanie występuje także jeśli chodzi o rodzaj wykonywanej pracy przez osoby z bólami kręgosłupa. Obserwujemy, że jeżeli na osi rzędnych będziemy mieli natężenie stresu czy obciążenia układu ruchu, a na osi odciętych wymagania pracy, takie jak wielkość siły, wymuszona pozycja, czas, w jakim pracownik wykonuje pracę, to dolegliwości występują zarówno u tych u osób, u których obciążenie jest niskie (np. pracowników biurowych), jak i tych, których prace są naprawdę mocno obciążające (np. prace budowlane). Fakt ten determinuje kierunek działań w zakresie bezpieczeństwa i ochrony zdrowia pracowników. Wiele rozwiązań ergonomicznych, w tym również w zakresie organizacji pracy, uwzględnia konieczność optymalizacji obciążenia układu mięśniowo-szkieletowego. Problemem jest oczywiście stosowanie tych rozwiązań w praktyce. Dużą rolę odgrywają lekarze medycyny pracy, którzy orzekając o zdolności do pracy poza wytycznymi, które są trochę stare (z 1996 r.) i wymagają zmian, kierują się swoją wiedzą pozwalającą im na uwzględnianie nowych czynników ryzyka.

Dr Filip Raciborski: Jak, według lekarza rodzinnego i medycyny pracy, powinna wyglądać współpraca specjalistów zajmujących się chorobami kręgosłupa ze środowiskiem lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej? Podczas poprzedniej debaty prof. Paweł Małdyk sugerował przygotowanie wytycznych postępowania — czy stanowiłyby one pomoc?

Lidia Gądek: Już na poprzednim spotkaniu wyrażałam opinię, że potrzebujemy od specjalistów wytycznych postępowania w postaci standardów wstępnej diagnostyki i prowadzenia pacjenta ze schorzeniami kręgosłupa. Opieka lekarza rodzinnego dotyczy zarówno młodych pacjentów, którzy nie mają chorób towarzyszących, jak i osób starszych z mnogością dodatkowych schorzeń. Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce współpracowało z różnymi towarzystwami naukowymi w przygotowaniu różnych wytycznych. Pierwsze dobrze opracowane wytyczne dla lekarzy rodzinnych dotyczyły kardiologii, głównie diagnozowania i leczenia nadciśnienia tętniczego. Dało to bardzo wymierny efekt, choć nie w ciągu roku ani dwóch. Później pojawiły się wytyczne z innych dziedzin, choć są takie specjalizacje, których przedstawiciele nie chcą, aby lekarz rodzinny podejmował jakiekolwiek leczenie w zakresie ich kompetencji. Myślę, że opracowanie standardów postępowania w zakresie chorób kręgosłupa byłoby dla zdrowia publicznego niezmiernie ważnym krokiem.

Marzena Kulis: Nie mówiliśmy jeszcze o dostępie do świadczeń. Przedłużający się czas oczekiwania na dostęp do świadczenia również generuje koszty. Jako przykład podam bardzo ciekawe badanie z rynku skandynawskiego. Zbadano 101 pacjentów oczekujących na operację skoliozy. Wydłużenie oczekiwania na tę operację do 8 miesięcy spowodowało pogorszenie u 50 proc. pacjentów, co w 29 proc. skutkowało zmianą typu operacji na bardziej kompleksową i bardziej kosztowną. Pewnie dostępność do świadczeń to temat na kolejną debatę, ale musimy o tym pamiętać.

Lidia Gądek: Mam jeszcze jedną propozycję do dyskusji na kolejnym spotkaniu — chodzi o dostępność rehabilitacji. ZUS i KRUS nie wykorzystują środków przeznaczonych na rehabilitację w programach prewencji, a z drugiej strony są zbyt małe nakłady na nią w publicznej służbie zdrowia. To zaczęło się już zmieniać, budżet NFZ przesunął część środków na rehabilitację, ale to ciągle za mało. Nie jest to rozpatrywane we właściwych proporcjach, tak jak w Europie, w prawidłowo funkcjonujących systemach: podstawą ma być poz, następnie duże nakłady na rehabilitację i AOS, a szpitalnictwo — dla wąskiej grupy, która musi podlegać reżimowi hospitalizacji. Z takiego, jak nasze gremium takie sygnały powinny płynąć do decydentów. 

Dr Filip Raciborski: Na co powinniśmy kłaść nacisk w rozmowach z Ministerstwem Zdrowia czy Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej? 

Prof. Robert Gasik: Musimy wydawać pieniądze na procedury, które są bardziej efektywne i kompleksowe. Pacjent na operację endoprotezy stawu biodrowego, operację kręgosłupa czeka osiem miesięcy, dwa lub trzy lata. Przesunięcie pieniędzy na rehabilitację niewiele więc pomoże. Rozwiązania muszą być kompleksowe.

Dr Filip Raciborski: Dlaczego o tak powszechnych problemach, które powodują duże koszty, tak mało się mówi?

Dominika Tuzinek-Szynkowska: Po pierwsze, media dzisiaj są mediami newsowymi. Jakieś informacje o problemach z kręgosłupem można w nich znaleźć, ale są to głównie informacje sezonowe, związane np. z wakacjami (bo wtedy jest duża urazowość) czy jak w przypadku doniesień o przełomowym leczeniu przerwanego rdzenia kręgowego. Dlaczego z innymi chorobami jest inaczej?  Przyczyn jest kilka, a najważniejsze to płatne kampanie i charakter chorób. Kampanie, finansowane z różnych źródeł, napędzają zainteresowanie mediów i społeczeństwa wybranymi problemami zdrowotnymi i chorobami, np. HPV czy AIDS. Choroby kręgosłupa są długotrwałe, nie są śmiertelne, nie ma w ich przypadku szybkich, spektakularnych efektów leczenia. Dla mediów są więc mało atrakcyjne. Żeby zmienić świadomość, potrzeba systematycznych działań. 

Drugi problem to wybór kanałów komunikacyjnych. Dzisiaj jest ich bardzo dużo. Jak mówiliśmy, choroby kręgosłupa dotyczą wszystkich grup wiekowych. Przy użyciu jakich kanałów i co powinniśmy mówić? Radio publiczne jest doskonałym kanałem przekazu do starszych osób, ale wśród ludzi bardzo młodych ma małą słuchalność.  Dla odmiany, z Internetu korzystają głównie młodsze osoby. Trzecia trudność to język, którym mówimy o chorobach kręgosłupa. Jest on albo za bardzo medyczny, albo zbyt poradnikowy i zbanalizowany. Brakuje też wsparcia w postaci komunikacji bezpośredniej, prowadzonej w szkole, rodzinie, u lekarza. 

Dr Filip Raciborski: Jakie źródła informacji pacjenci uznają za wiarygodne? Gdzie szukają informacji?

Jolanta Grygielska: Jeśli osoba korzysta z Internetu, to „konsultuje” u dr. Googla. I tu widzę zadanie dla nas wszystkich, aby starać się wysoko pozycjonować te strony, gdzie są podawane wiarygodne informacje, z dobrego źródła. Kolejnym wiarygodnym dla pacjenta źródłem informacji jest lekarz. Kiedy zadaliśmy pytanie, jak pacjent ocenia informacje uzyskane w gabinecie lekarskim, to w skali od 1 do 5 wystawiano zazwyczaj ocenę 3, czasami 4. Problem jest też ze zrozumieniem, gdyż lekarz posługuje się często zbyt specjalistycznymi określeniami. Każdy z nas jest inny, innych informacji oczekuje i inaczej je przyjmuje. Są też osoby, które informacje od jednego lekarza, że ich choroba jest przewlekła, potrzebny jest zabieg lub przyjmowanie leków do końca życia konfrontują z informacjami od innego lekarza. Gorzej, kiedy w zamian korzysta z medycyny alternatywnej.

Lidia Gądek: Schorzenia kręgosłupa to choroby przewlekłe. Nikt, kto na nie cierpi, nie umrze przed drzwiami przychodni. Nie będzie więc newsa, szokującej informacji. Dlatego większość mediów podchodzi do tego z obojętnością. To jednak nie zwalnia nas od tego, by w różny sposób próbować zainteresować media tym problemem. Ważne, aby pojawiła się dyskusja społeczna na każdym poziomie. Mamy zapewnienie ministra Jarosława Pinkasa, że ustawa o zdrowiu publicznym będzie wprowadzana w życie i zostały zabezpieczone na to środki. Ale wyniki pracy i dyskusji takich gremiów jak nasze powinny trafiać do ministerstwa, by wzmacniać przekaz i przedstawiać merytoryczne informacje, które mogą zostać wykorzystane.

Dr Filip Raciborski: Nasza dzisiejsza dyskusja z całą pewnością nie jest jeszcze zakończona. Mam nadzieję, że spotkamy się ponownie i będziemy mieli okazję ją kontynuować. Problem chorób kręgosłupa będzie się w najbliższych latach nasilał. Dlatego tak ważne jest wypracowanie nowych rozwiązań, które pomogą nam zadbać o o zdrowy kręgosłup dla Polski. 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Notowała Małgorzata Konaszczuk

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.