Czy "każdy" będzie mógł trafić do szpitala psychiatrycznego? Ekspert: problemem są głównie błędne diagnozy

Jacek Wykowski
  • Jacek Wykowski
opublikowano: 22-12-2022, 18:06

Dr Kamil Stępniak, konstytucjonalista, napisał w mediach społecznościowych, że "każdego" będzie można “zamknąć’ w szpitalu psychiatrycznym. Chodzi o rzekomo niebezpieczną nowelę ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. O to, czy taka interpretacja jest uzasadniona, “Puls Medycyny” zapytał dr-a Jerzego Pobochę, prezesa Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Psychiatria sądowa w Polsce jest bardzo często nadużywana - uważa dr Jerzy Pobocha.
Psychiatria sądowa w Polsce jest bardzo często nadużywana - uważa dr Jerzy Pobocha.
Fot. Adobe Stock

– Bez swojej zgody, przymusowo, w szpitalu psychiatrycznym będzie mogła zostać ulokowana osoba z "zaburzeniami psychicznymi" - ostrzegł dr n. prawn. Kamil Stępniak. Obawę taką ma rodzić projekt nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, który jest obecnie w konsultacjach publicznych.

Z kolei prof. Błażej Kmieciak, socjolog prawa, pedagog specjalny oraz bioetyk, który przez wiele lat pełnił funkcję rzecznika praw pacjenta szpitala psychiatrycznego, stwierdził, że np. osoba z zaburzeniami lękowymi, która jest autoagresywna, będzie mogła bez swojej zgody trafić do szpitala. Dodał, że także rodzina będzie mogła złożyć w sądzie wniosek o leczenie psychiatryczne osoby bliskiej w szpitalu bez jej zgody - w sytuacji wystąpienia u niej zaburzeń psychicznych. Podkreślił, że objawy choroby psychicznej nie będą już "wymagane".

Nowela ustawy o ochronie zdrowia psychicznego: zmiany kosmetyczne czy znaczące?

Ustawa wymienia, że do osób, które będą mogły być umieszczone w szpitalu psychiatrycznym bez ich zgody, możemy zaliczyć osoby chore psychicznie (wykazujące zaburzenia psychotyczne), upośledzone umysłowo czy wykazujące "inne zakłócenia czynności psychicznych", które zaszeregowane są do zaburzeń psychicznych i wymagają świadczeń zdrowotnych lub innych form pomocy i opieki niezbędnych do życia tej osoby w środowisku społecznym.

Zdaniem dr-a Stępniaka specjaliści od prawa medycznego podnoszą, że taki zapis daje właściwie nieograniczone pole do interpretacji i otwiera bardzo niebezpieczne furtki. Wątpliwości Stępniaka budzi też zapis, że o wypisie ze szpitala ma decydować lekarz kierujący oddziałem.

W regulacji jednak zaznaczono, że osoba z zaburzeniami psychicznymi może być przyjęta do szpitala psychiatrycznego bez zgody tylko wtedy, gdy jej dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że “z powodu tych zaburzeń zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób”.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Gałecki o zmianach w stosowaniu przymusu bezpośredniego: ułatwienie dla szpitali i DPS-ów

Przypomnijmy. Aktualnie obowiązujący art. 24 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego mówi, że osoba, której dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, iż z powodu zaburzeń psychicznych zagraża bezpośrednio swojemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób, a zachodzą wątpliwości, czy jest ona chora psychicznie, może być przyjęta bez zgody do szpitala psychiatrycznego w celu wyjaśnienia tych wątpliwości.

Pobyt w szpitalu nie może trwać dłużej niż 10 dni.

Z kolei w art. 23. czytamy, że osoba chora psychicznie może być przyjęta do szpitala psychiatrycznego bez zgody tylko wtedy, gdy jej dotychczasowe zachowanie zagraża bezpośrednio jej własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób.

O przyjęciu do szpitala takiej osoby postanawia lekarz wyznaczony do tej czynności po osobistym jej zbadaniu i zasięgnięciu (w miarę możliwości) opinii drugiego lekarza psychiatry albo psychologa. Przyjęcie do szpitala wymaga zatwierdzenia przez ordynatora w ciągu 48 godzin od chwili przyjęcia.

Psychiatria sądowa w Polsce jest bardzo często nadużywana”

Prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej dr Jerzy Pobocha wspomniane zmiany w noweli ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, które budzą wątpliwości, komentuje krótko: - To bardzo rozciągliwy przepis.

Podkreśla przy tym, że obecnie - na ogół - sądy wykazują w interpretacji pewną wstrzemięźliwość i “przytomność”; jest też kontrola wewnątrzszpitalna, często też nad sprawą czuwa prawnik. Przyznaje jednak, że niektóre uregulowania prawne to “kwadratura koła”.

Psychiatra zaznacza, że każdy, nawet najlepszy przepis, można zastosować źle, a ten najgorszy - dobrze. - To kwestia rozsądku - mówi.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Nie będzie zgody psychoterapeutów na zredukowanie zawodu do medycznej specjalizacji i jego degradację

Dr Pobocha stwierdza, że jest niestety obecnie wiele przypadków, gdy omawiany przepis jest w Polsce nadużywany. - Podaje się nieprawdziwe dane odnośnie rzekomej choroby psychicznej - po to, żeby się danej osoby “pozbyć” np. z rodziny. Psychiatria sądowa w Polsce jest bardzo często nadużywana. W Rosji działo i dzieje się to z przyczyn politycznych, u nas do nadużyć dochodzi w czasie procesów rozwodowych, sporów sąsiedzkich, rodzinnych - mówi.

Zdaniem Pobochy osoby, które podają nieprawdziwe informacje sugerujące chorobę psychiczną, za rzadko są pociągane do odpowiedzialności karnej.

Zaburzenia lękowe są diagnozowane jako urojenia

Prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej zwraca uwagę, że - niestety - dość często zaburzenia lękowe są diagnozowane jako urojenia.

– Taka osoba jest nierzadko klasyfikowana jako schizofrenik. To kwestia błędnej diagnozy. Jak tego uniknąć? Wymaga to wyższego stopnia wiedzy psychiatrów, tym bardziej, że pomyłki w diagnozowaniu urojeń zdarzają się na całym świecie - mówi. Przytacza przykład Breivika, u którego błędnie rozpoznano schizofrenię paranoidalną. - Także w Polsce, w przypadku chociażby zabójcy prezydenta Gdańska, ale i w innych sprawach, po obserwacjach sądowo-psychiatrycznych stwierdzano schizofrenię, tymczasem to była symulacja - zaznaczył.

Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Dr Pobocha przypomniał eksperyment amerykańskiego psychologa Davida Rosenhana z 1972 r., którego celem było sprawdzenie rzetelności diagnoz psychiatrycznych. Badanie składało się z dwóch części. Najpierw zaangażowano asystentów Rosenhana, którym polecono symulowanie halucynacji celem uzyskania dostępu do wybranych szpitali psychiatrycznych w USA. Druga część polegała na próbie wyszukiwania przez personel medyczny „fałszywych pacjentów”, którzy wcześniej mieli zostać wysłani do danych placówek przez Rosenhana. Efekt? Najpierw lekarze nie byli w stanie wykryć, że „pacjenci” są w rzeczywistości zdrowymi uczestnikami eksperymentu, potem z kolei uznano dużą liczbę prawdziwych pacjentów za symulantów. Rosenhan skonstatował, że różnica między zdrowiem i zaburzeniem psychicznym jest trudna do ustalenia.

– Urojenia to błędne sądy, których nie można skorygować (ale i wyjaśnić w inny sposób, jako przekonań, nastawień, przesądów - przyp. aut.). Jak ktoś wierzy w Boga, to jest to błędny sąd czy nie? A jak ktoś wierzy w czary albo w UFO? - zapytał dr Pobocha.

Zaznaczył, że “w UFO wierzy połowa Amerykanów” i “ są tam nawet prowadzone badania w tym kierunku”. - Czy to oznacza, że wszyscy mają urojenia? - spytał i przytoczył przykład mężczyzny, który przyleciał z USA do Polski, przyznając, że wierzy w UFO. - Tę “wiarę” w naszym kraju zaklasyfikowano jako urojenie. Czy wiara - nie tylko w Boga - jest urojeniem? Nie jest - podsumował psychiatra.

Zagrożenie zdrowia i życia: bezpośrednie kontra prawdopodobne

– Przepis w art. 23 mówi, że musi być bezpośrednie zagrożenie zdrowia i życia. Czyli czekamy, aż takie zagrożenie się pojawi - i dopiero wtedy można reagować. W regulacji powinien się pojawić zapis, że dana osoba stwarza "duże prawdopodobieństwo" zagrożenia zdrowia lub życia. W innym przypadku trzeba czekać do momentu, aż ktoś kogoś zaatakuje, pobije - i dopiero wówczas można wezwać pogotowie - wyjaśnił dr Pobocha.

Zwrócił uwagę, że Kodeksie karnym zrobiono jednak “ukłon” w stronę psychiatrii, jeżeli chodzi o tego typu środki zabezpieczające i użyto sformułowania, które mówi o prawdopodobieństwie dokonania czynu o znacznej szkodliwości społecznej. - Nie da się ze stuprocentową pewnością czegoś przewidzieć. Na przykład w prawie amerykańskim uznaje się, że coś jest prawdopodobne, jeżeli ryzyko wystąpienia zdarzenia wynosi co najmniej 50 procent. W Polsce określa się to na 90-100 procent. Sądy w USA są pragmatyczne, w naszym kraju są ekstremalnie niepragmatyczne - ocenił.

Psychiatra zauważył też inny problem. - Zasady stosowania przymusu bezpośredniego nie powinny być takie, jakie stosują policjanci w stosunku do przestępców, np. wykręcanie rąk, ale takie, jakie są praktykowane w ochronie zdrowia, chociażby przytrzymywanie. Chodzi o to, by nie powodować bólu - podkreślił.

Przyznał, że w Polsce są przypadki zastosowania “policyjnego” przymusu bezpośredniego w stosunku do osób ze schizofrenią w stanie psychozy.

– Dochodzi wówczas do bardzo dużego natężenia stresu, który powodują nie tylko psychoza, ale i obecność policji, ból związany z unieruchomieniem. Grozi to zatrzymaniem krążenia i śmiercią - ostrzegł.

Ekspert skonstatował, że prawo trzeba stosować “w sposób bardzo rozumny i w maksymalnym stopniu korzystny dla pacjenta”. Nie podzielił obaw dr-a Stępniaka, że nowela ustawy o ochronie zdrowia psychicznego w znaczący sposób zmieni dotychczasowe zasady przyjęć do szpitali psychiatrycznych bez zgody osób z chorobami/zaburzeniami psychicznymi. Przede wszystkim nadal taka osoba musi bezpośrednio zagrażać swojemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Co z rynkiem komercyjnym psychoterapii? Jest projekt zmian w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.