Czwarta fala epidemii COVID-19. Prof. Zajkowska: nie grozi nam powtórka z wiosny

PAP/MJM
opublikowano: 18-08-2021, 09:56

Wszelkie przesłanki nakazują prognozować wzrosty liczby zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 - powiedziała prof. Joanna Zajkowska z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. - Nie spodziewam się jednak w Polsce powtórki dramatu z jesieni i wiosny ubiegłego roku - dodała.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

– Są powroty z wakacji i to często z krajów, które są tzw. hotspotami, w których jest duża transmisja. Nawet przy dobrym systemie nadzoru jakaś liczba zakażeń będzie przywleczona. Wszelkie przesłanki nakazują więc prognozować wzrosty – powiedziała ekspertka od chorób zakaźnych.

Prof. dr hab. n. med. Zajkowska dodała, że do tego jesienią wrócimy do pomieszczeń.

- Będziemy też kaszleć i kichać z innych powodów. Dzieci wrócą do szkół, a one też mogą transmitować wirusa. Szczyt fali zbiegnie się więc ze znanym od lat szczytem infekcji górnych i dolnych dróg oddechowych - zwróciła uwagę specjalistka.

Szczyt czwartej fali epidemii COVID-19 zbiegnie się więc ze znanym od lat szczytem infekcji górnych i dolnych dróg oddechowych.
iStock

Szczepienia przeciw COVID-19 ważne w walce z epidemią

Przyznała, że szczepienia są bardzo ważnym elementem walki z epidemią. One plus ostrożność w kontaktach w zamkniętych pomieszczeniach znacząco poprawiają sytuację epidemiczną.

- To wszystko, co my możemy zrobić. (...) Nie spodziewam się jednak w Polsce powtórki sytuacji, powtórki dramatu z jesieni ubiegłego roku i wiosny. Jednak wrażliwość populacji na tego wirusa jest mniejsza. Wiele osób miało z nim już styczność. Do tego połowa obywateli się zaszczepiła, więc nacisk na ochronę zdrowia osób wymagających hospitalizacji po zakażeniu powinien być znacznie mniejszy - dodała prof. Zajkowska

Pytana o to, czy dobrym rozwiązaniem byłyby obowiązkowe szczepienia dla grup szczególnie narażonych na ciężki przebieg zakażenia przyznała, że jest za dobrowolnością decyzji.

- Dobrowolność nie oznacza jednak braku konsekwencji. Jeżeli ktoś odmawia szczepienia, to korzystając z wielu miejsc powinien okazywać negatywny wynik testu. To powinno dotyczyć np. odwiedzin bliskich w szpitalu. Świadomy i niezależny wybór - tak, narażanie innych - nie - podsumowała prof. Zajkowska.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Niedzielski: płatna szczepionka przeciwko COVID-19? Mało prawdopodobne

Dworczyk: dynamika szczepień "absolutnie radykalnie" spadła. Likwidujemy część punktów

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.