Cząstka nas zostaje i żyje w kimś innym - o przeszczepach wątroby rozmawiamy z prof. Krzysztofem Zieniewiczem

Cząstka nas zostaje i żyje w kimś innym - o przeszczepach wątroby rozmawiamy z prof. Krzysztofem Zieniewiczem

Rozmawiała Aleksandra Rudnicka
opublikowano: 29-04-2019, 10:44
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Transplantologia nie ma jeszcze stu lat. Jakie były jej początki?

Historia transplantologii zaczyna się w latach pięćdziesiątych XX wieku, dokładnie w 1954 r., gdy w Stanach Zjednoczonych przeszczepiono po raz pierwszy nerkę. W Polsce pierwszy raz taki przeszczep wykonali profesorowie Jan Nielubowicz i Tadeusz Orłowski w 1966 roku. To był właściwie początek transplantologii w naszym kraju. 26 stycznia minęła kolejna rocznica tego wydarzenia.

Kiedy wykonano pierwszy przeszczep wątroby?

Pierwszą udaną transplantację wątroby na świecie wykonano w 1967 r. w Stanach Zjednoczonych. W Polsce dokonali tego koledzy z Centrum Zdrowia Dziecka u małego pacjenta 1 marca 1990 r. Pierwszą wątrobę u dorosłego przeszczepiliśmy 30 grudnia 1994 roku (niedługo będzie 25. rocznica). Transplantację wykonaliśmy w naszej Klinice Chirurgii Ogólnej i Chorób Wątroby, bo tak wówczas nazywała się klinika w szpitalu przy ul. Banacha w Warszawie. W skład zespołu, któremu udało się po raz pierwszy z sukcesem przeszczepić wątrobę pacjentce (żyje do dzisiaj), wchodzili profesorowie Bogdan Michałowicz, Jacek Pawlak, ja, Piotr Małkowski, Paweł Nyckowski, dr Ireneusz Grzelak i jeszcze kilka osób.

W przypadku przeszczepień allogenicznych (od osób niespokrewnionych) u pacjentów hematoonkologicznych bardzo ważna jest zgodność tkankowa, która musi być bardzo wysoka. Jak jest w przypadku transplantacji narządów, np. wątroby?

W przypadku przeszczepienia wątroby nie musi być aż tak wysoka zgodność tkankowa. Wątroba jest dosyć mało wymagającym, w sensie immunologicznym, organem. To wyjątkowa jej właściwość. Zgodność grupy krwi w grupach głównych, czyli A, B, 0 decyduje o kwalifikacji do transplantacji. Oczywiście konieczna jest jeszcze ocena stanu klinicznego, wielkości narządu i kilku innych czynników. Ale w sensie immunologicznym jest to najłagodniejsza opcja. Dużo trudniej jest w przypadku nerki, jeszcze trudniej — trzustki, a znacznie bardziej kłopotliwe w prowadzeniu immunosupresyjnym są płuca i serce. Ta „łatwość” w prowadzeniu chorych po przeszczepieniu wątroby (w porównaniu z innymi narządami) jest w pewnym sensie nagrodą dla transplantologów wątroby, bowiem sam zabieg jest najbardziej czaso- i pracochłonny.

Dlatego czasami wątroby przeszczepia się — zwłaszcza przy przeszczepieniach jelit — tylko jako formę ochrony immunologicznej. A przy transplantacjach wielonarządowych, jak się okazuje, leczenie immunosupresyjne jest mniej intensywne w przypadku dwóch narządów niż pojedynczego serca. Potwierdziło się to w przypadku jednoczasowego przeszczepienia serca i wątroby, które ostatnio dwukrotnie wykonaliśmy razem z kolegami z Instytutu Kardiologii w Aninie. Były to pierwsze takie operacje w Polsce.

W przypadku pacjentów onkologicznych przeszczepia się tylko niektóre narządy, np. wątrobę, ale trzustki już nie. Od czego to zależy?

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.