Czas postawić na medycynę nuklearną

Rozmawiała Marta Sułkowska
opublikowano: 19-12-2019, 11:10

„Medycyna nuklearna to obecnie jedna z najszybciej rozwijających się dziedzin medycyny. Jest ona odpowiedzią na współczesne wyzwania zdrowotne” — mówi w wywiadzie dla „Pulsu Medycyny” dr hab. n. med. Jolanta Kunikowska, prezes elekt Europejskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Z inicjatywy Parlamentu Europejskiego odbyło się niedawno spotkanie ekspertów z wielu krajów, którzy zgodzili się, że najwyższy czas, by w europejskiej ochronie zdrowia postawić na medycynę nuklearną. Dlaczego?

Dr hab. n. med. Jolanta Kunikowska, prezes elekt Europejskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej
Zobacz więcej

Dr hab. n. med. Jolanta Kunikowska, prezes elekt Europejskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej

Dyskutowano o ogromnym potencjale, ale i obawach związanych z tą dziedziną. Samo zainicjowanie spotkania w Komisji Europejskiej, jak i wnioski z niego, były bardzo pozytywnie przyjęte przez europejskie środowisko medyczne. Na forum ważnego gremium wyraźnie wybrzmiało, jak wiele na rzecz poprawy zdrowia i jakości życia pacjentów w Europie można zrobić właśnie dzięki medycynie nuklearnej.

Co wyjątkowego dzieje się aktualnie w medycynie nuklearnej?

PET, teragnostyka to pojęcia związane z personalizowaną medycyną precyzyjną — bezpieczną diagnostyką i powiązaną z nią terapią z wykorzystaniem radioizotopów promieniotwórczych, wycelowanych dokładnie w źródło choroby. Nowoczesna, precyzyjna medycyna nuklearna pozwala poznać źródło schorzenia, dynamikę jego rozwoju i zaplanować skuteczne leczenie.

Medycyna nuklearna to obecnie jedna z najszybciej rozwijających się dziedzin medycyny. Obserwujemy tu zarówno imponujący postęp technologiczny, przede wszystkim w zakresie nowoczesnego sprzętu, jak i samych radiofarmaceutyków, które wykorzystujemy w codziennej praktyce klinicznej. Przykładem prawdziwego przełomu w diagnostyce i terapii nuklearnej jest diagnostyka i terapia guzów neuroendokrynnych, a ostatnio raka prostaty. W przypadku guzów neuroendokrynnych wykorzystuje się receptor somatostatynowy, a w raku prostaty antygen błonowy PSMA (ang. prostate-specific membrane antygen). Celujemy w mechanizmy obrazowania i leczenia molekularnego. Guzy neuroendokrynne to nadal choroby rzadkie, ale rak prostaty to ogromne wyzwanie epidemiologiczne.

Pomimo że PSMA wykorzystywany był od ponad 20 lat, dopiero w 2012 r. zsyntetyzowano nowy związek do badań PET, a w ostatnich latach od diagnostyki przeszliśmy już do terapii — z wykorzystaniem tego samego znacznika, tylko w dawce terapeutycznej. To kolejny w medycynie nuklearnej przykład idei teragnostycznej: najpierw precyzyjnie lokalizujemy problem, by potem skierować rozwiązanie, o którym z dużym prawdopodobieństwem wiemy, że będzie skuteczne, dokładnie w jego źródło.

Czym na tle innych metod wyróżniają się procedury medycyny nuklearnej?

W zakresie sprzętu ostatnie lata przyniosły rozwój kamer półprzewodnikowych. Dzięki temu do dyspozycji mamy nie tylko SPECT i PET, ale także inną możliwość rejestracji danych, która pozwala uzyskać jeszcze dokładniejszy obraz diagnostyczny. To niezwykle istotne, ponieważ w ten sposób możemy dostrzec jeszcze mniejsze zmiany chorobowe, a, jak wiadomo, im wcześniej wdrożone leczenie, tym większe szanse na sukces terapeutyczny.

Praktycznie wszystkie stosowane dziś w medycynie nuklearnej techniki to procedury hybrydowe. Chcemy wiedzieć nie tylko, jak wygląda narząd, ale także jak funkcjonuje. Nie trudno wywnioskować, że połączenie wiedzy obrazowej i funkcjonalnej daje klinicystom dużo większą i bardziej wartościową wiedzę diagnostyczną, na podstawie której można lepiej dobrać najbardziej skuteczną terapię.

Dlaczego dyskusja dotycząca potencjału medycyny nuklearnej została podjęta na forum europejskim właśnie teraz?

Wobec epidemii chorób cywilizacyjnych, przede wszystkim onkologicznych i sercowo-naczyniowych, z którymi obecnie mierzy się Europa, możliwość diagnostyki schorzeń na najwcześniejszym etapie ich rozwoju i szansa na skuteczne, celowane leczenie, jest wprost nie do przecenienia. Odpowiedzią na współczesne wyzwania zdrowotne jest właśnie medycyna nuklearna — dyscyplina wykorzystywana w różnych dziedzinach medycyny.

Można wręcz powiedzieć, że nowoczesna diagnostyka onkologiczna nie istnieje bez techniki PET. W rozpoznawaniu nowotworów mamy do dyspozycji rozległą paletę znaczników. Dzięki nim diagnozujemy i leczymy m.in. chłoniaki, raka płuca, raka piersi, raka prostaty czy guzy neuroendokrynne.

W kardiologii medycyna nuklearna ma wielkie zasługi przede wszystkim w diagnostyce chorób serca. W USA wykonuje się dziennie 44 tys. procedur medycyny nuklearnej w kardiologii. To dane, które skłaniają do wysnucia wniosku, że także w Europie i Polsce warto szerzej wykorzystywać medycynę nuklearną. Badanie scyntygraficzne jest mniej inwazyjne od standardowej koronarografii i ma tę zaletę, że pozwala prześledzić nie tylko obraz, ale i funkcjonowanie serca pacjenta. W badaniu widzimy nie tylko zwężone naczynie, ponieważ scyntygrafia pozwala sprawdzać dalej, czy zwężone naczynie przekłada się na objawy niedokrwienia. Dla klinicysty to niezwykle istotna informacja: czy warto robić zabieg inwazyjny, czy nie.

Ważna dziedzina, w której wykorzystuje się medycynę nuklearną, to także neurologia. Do dyspozycji mamy wiele radioznaczników, które dobieramy w zależności od specyfiki danego schorzenia: guzów mózgu, padaczki, choroby Parkinsona, choroby Alzheimera.

Jak lepiej wykorzystywać potencjał tej dziedziny medycyny?

Medycyna nuklearna ma bardzo wiele do zaoferowania pacjentom. Aby lepiej wykorzystywać jej potencjał, musimy poprawiać dostępność do badań i doskonalić współpracę między klinicystami a specjalistami medycyny nuklearnej, ci pierwsi bowiem kierują pacjentów na procedury diagnostyczne i terapeutyczne. Im lepsze są ich doświadczenia z naszymi procedurami, tym chętniej będą je wykorzystywać. W Polsce nie w każdym szpitalu działa zakład medycyny nuklearnej. W dużych ośrodkach akademickich dostępność do badań medycyny nuklearnej jest lepsza, w mniejszych jej brakuje.

Inną kwestią jest dostępność radiofarmaceutyków. Cały świat boryka się obecnie z ograniczoną dostępnością molibdenu, który służy do produkcji generatorów molibdenowo-technetowych, wykorzystywanych na co dzień w badaniach scyntygraficznych. Cena izotopu bardzo się zmieniła, a wycena procedur — nie. Dziś generator kosztuje nawet dwa-trzy razy tyle, co jeszcze pięć lat temu. To kolosalna zmiana. Aktualizowanie wycen procedur jest więc niezwykle istotne.
Warto podkreślić, że Polska realizuje procedury medycyny nuklearnej zgodnie z wytycznymi europejskich towarzystw naukowych. Pod tym względem nie mamy się czego wstydzić w porównaniu z innymi krajami Europy. Wyzwaniem, które powinniśmy podjąć z korzyścią dla pacjentów onkologicznych, kardiologicznych i neurologicznych, jest większe wykorzystanie procedur. To pilne wyzwanie dla płatnika, środowiska klinicystów i specjalistów medycyny nuklearnej.

O kim mowa
Dr hab. n. med. Jolanta Kunikowska jest specjalistką chorób wewnętrznych i medycyny nuklearnej, adiunktem w Zakładzie Medycyny Nuklearnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Zajmuje się personalizowaną terapią w guzach neuroendokrynnych, glejakach mózgu oraz zastosowaniem nowych znaczników, takich jak antygen specyficzny dla raka prostaty w diagnostyce chorób nowotworowych.

KOMENTARZ

Konieczna jest zmiana wyceny procedur z zakresu medycyny nuklearnej

Prof. dr hab. n. med. Leszek Królicki, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny nuklearnej:

Środowisko medycyny nuklearnej jest w pełni zgodne, że wycena procedur z tego zakresu wymaga pilnej aktualizacji. Zmiana jest konieczna ze względu na rosnące koszty uzyskiwania radiofarmaceutyków, jak i samej aparatury. W podstawowych badaniach medycyny nuklearnej standardem jest obecnie aparat oparty na SPECT/CT, tymczasem obowiązująca dziś wycena procedur była ustalana, gdy w polskich ośrodkach dominowały aparaty SPECT — podstawowe gammakamery. Borykamy się także z problemem ograniczonej liczby łóżek do leczenia radioizotopowego — od wielu lat sygnalizujemy to Ministerstwu Zdrowia.

Zmiana wyceny procedur jest konieczna, by utrzymać w gotowości zakłady medycyny nuklearnej, tak by można było zaoferować pacjentom badania i terapie odpowiednie do rosnącego zapotrzebowania. Ostatnie statystyki wykazały, że obecnie w Polsce rocznie wykonuje się ok. 380 tys. badań medycyny nuklearnej, a zapotrzebowanie populacyjne szacowane jest na 780-800 tys., czyli 2,5 razy więcej.

Wobec stale rosnącej liczby zachorowań nowotworowych, kardiologicznych i innych poważnych schorzeń, medycyna nuklearna nie może być ograniczana. W Polsce potrzeba większej liczby zakładów medycyny nuklearnej i większego dostępu do procedur, które stale są rozwijane. Poprawy wymaga także udostępnianie nowych procedur, ponieważ czas od momentu złożenia wniosku do wprowadzenia do praktyki klinicznej jest dziś nieakceptowalnie długi. Na procedurę diagnostyczną w chorobie Parkinsona czekaliśmy ponad 10 lat, a w kolejce są nowe procedury, które mogłyby już dziś służyć pacjentom. Jako środowisko pozostajemy do dyspozycji ministra zdrowia, by wspólnie wypracowywać pilne i konieczne rozwiązania.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Marta Sułkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.