Czas na zmianę wyceny świadczeń w programach lekowych [RAPORT]

KM, mat. pras.
opublikowano: 16-09-2019, 13:08

Dostępność polskich pacjentów do nowoczesnych terapii w chorobach autoimmunologicznych z roku na rok systematycznie się poprawia, jednak tempo zmian jest zbyt wolne. Jak je poprawić? Konkretne rekomendacje przedstawiają Izabela Obarska i dr n. med. Marcin Stajszczyk w najnowszym raporcie poświęconym wycenie świadczeń w programach lekowych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Dostępność polskich pacjentów do nowoczesnych terapii w chorobach autoimmunologicznych z roku na rok systematycznie się poprawia, jednak tempo zmian jest zbyt wolne, dlatego dostęp nadal pozostaje na niskim poziomie w porównaniu z innymi krajami europejskimi - wynika z raportu „Wycena świadczeń w programach lekowych istotnym elementem budowy strategii zwiększania dostępu do innowacyjnych terapii w chorobach autoimmunizacyjnych” autorstwa Izabeli Obarskiej i Marcina Stajszczyka. Raport powstał z inicjatywy oraz pod patronatem konsultant krajowej w dziedzinie neurologii, konsultanta krajowego w dziedzinie reumatologii, konsultant krajowej w dziedzinie dermatologii i wenerologii, konsultanta krajowego w dziedzinie gastroenterologii, Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego, licznych organizacji pacjenckich, a także Konfederacji Lewiatan.

W większości analizowanych programów lekowych obciążenia szpitala związane z kosztami diagnostyki są dużo wyższe niż finansowanie, które zapewnia NFZ.
Zobacz więcej

W większości analizowanych programów lekowych obciążenia szpitala związane z kosztami diagnostyki są dużo wyższe niż finansowanie, które zapewnia NFZ. iStock

Dostęp do innowacyjnych terapii dla wybranych

W krajach rozwiniętych zachorowalność i śmiertelność związana z chorobami autoimmunologicznymi zajmuje 3. miejsce po chorobach onkologicznych i chorobach układu sercowo-naczyniowego. Do chorób z autoimmunizacji o największym negatywnym zasięgu społecznym należą: stwardnienie rozsiane, nieswoiste choroby zapalne jelit (choroba Leśniowskiego-Crohna i wrzodziejące zapalenie jelita grubego), choroby zapalne stawów (reumatoidalne zapalenie stawów, młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów, zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa, łuszczycowe zapalenie stawów, nieradiograficzna postać spondyloatropatii zapalnej) oraz łuszczyca. W Polsce szacowana łączna populacja pacjentów z tymi chorobami może przekraczać 1,5 mln osób.

"Dostęp polskich pacjentów do innowacyjnych terapii, w tym leczenia biologicznego w chorobach przewlekłych o podłożu autoimmunizacyjnym jest bardzo niski. A priori ogranicza go sama formuła finansowania leczenia w ramach programów lekowych. Pacjent, aby móc otrzymać określony lek, musi spełnić restrykcyjne kryteria włączenia do programu lekowego, które niejednokrotnie są istotnie zawężone w stosunku do wskazań rejestracyjnych leku i rekomendacji towarzystw naukowych, a tym samym praktyki klinicznej w innych państwach Unii Europejskiej" – mówiła Izabela Obarska, ekspert systemu ochrony zdrowia, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia w latach 2015-2017, podczas konferencji, na której zaprezentowano raport.

Na podstawie przyjętej w raporcie metodologii, w oparciu o dane publikowane przez NFZ, oszacowano, że w 2018 r. innowacyjnym leczeniem w ramach programów lekowych objętych było ok. 30 proc. populacji chorych ze stwardnieniem rozsianym, ok. 9,5 proc. z chorobą Leśniowskiego-Crohna, 1,6 proc. z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego, niewiele ponad 1,5 proc. z reumatoidalnym zapaleniem stawów, ok. 10 proc. z młodzieńczym idiopatycznym zapaleniem stawów, ok. 1,8 proc. z zesztywniającym zapaleniem stawów kręgosłupa, ok. 1,1 proc. z łuszczycowym zapaleniem stawów oraz ok. 0,1 proc. całkowitej populacji chorych z łuszczycą, w tym ok. 0,5 proc. populacji z postacią umiarkowaną do ciężkiej.

"Liczby te pokazują, że mamy jeszcze sporo do nadrobienia w stosunku do innych krajów, w których odsetek pacjentów stosujących innowacyjne, skuteczne terapie wynosi w zależności od wskazania klinicznego od kilkunastu do kilkudziesięciu procent, nierzadko znacznie przekraczając 50-60 proc." – skomentował dr Marcin Stajszczyk, kierownik Oddziału Reumatologii i Chorób Autoimmunologicznych Śląskiego Centrum Reumatologii w Ustroniu, przewodniczący Komisji ds. Polityki Zdrowotnej i Programów Lekowych Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego.

Wycena badań diagnostycznych do poprawy

"Finansowanie leczenia w programach lekowych obejmuje koszt leków zwracany szpitalom zgodnie z fakturą zakupu oraz oddzielnie koszt udzielanych świadczeń – wizyt ambulatoryjnych i hospitalizacji, a także wykonanych badań diagnostycznych. Wizyty ambulatoryjne i hospitalizacje finansowane są zgodnie z wyceną z katalogu świadczeń za każde zrealizowane świadczenie, natomiast badania diagnostyczne w postaci rocznego ryczałtu, którego wartość jest różna w różnych programach lekowych. Teoretycznie wycena tych świadczeń powinna odzwierciedlać realne koszty ponoszone przez szpitale, ale w większości przypadków tak nie jest" – mówił dr Stajszczyk.

Dane przedstawione w raporcie pokazują jednak, że w większości analizowanych programów lekowych obciążenia szpitala związane z kosztami diagnostyki są dużo wyższe niż finansowanie, które zapewnia Narodowy Fundusz Zdrowia, co wprost oznacza stratę dla szpitala.

"W raporcie zawarto propozycję podniesienia ryczałtu za diagnostykę w przypadkach, w których jego wartość nie rekompensuje realnych kosztów ponoszonych przez świadczeniodawców oraz zaproponowano wprowadzenie świadczenia obejmującego kwalifikację pacjenta do programu lekowego rozliczanego bez względu na jego ostateczną kwalifikację. Całkowity dodatkowy koszt płatnika wynikający z przedstawionych w raporcie obliczeń dotyczących wyceny diagnostyki wyniósłby ok. 13 mln 422 tys. zł, z czego zdecydowana większość przypada na programy lekowe dla chorych ze stwardnieniem rozsianym, a w przypadku pozostałych programów lekowych w gastroenterologii, reumatologii i dermatologii stanowiłby ok. 650 tys. zł odnosząc się do danych z 2018 r." – powiedziała Izabela Obarska.

Nowa koncepcja finansowania świadczeń w programach lekowych

W raporcie znalazły się także konkretne rekomendacje zwiększenia wyceny opieki ambulatoryjnej i szpitalnej w programach lekowych.

"W przypadku świadczenia – przyjęcie pacjenta w trybie ambulatoryjnym związane z wykonaniem programu, proponujemy podniesienie wyceny świadczenia z dotychczasowych 108,16 do 162,24 oraz wprowadzenie rocznego ryczałtu za przyjęcie pacjenta w trybie ambulatoryjnym w wysokości odpowiadającej 12-krotności nowej wyceny porady ambulatoryjnej, tj. 1946,88, a w przypadku świadczenia – hospitalizacja w trybie jednodniowym związana z wykonaniem programu, podniesienie wyceny świadczenia z dotychczasowych 486,72 do 730,08. W przypadku obu typów świadczeń – przeznaczenie zwyżki wyceny świadczenia na dodatkowe wynagrodzenie dla lekarzy prowadzących i pozostałego personelu szpitala, biorącego udział w realizacji i rozliczaniu świadczeń w ramach programów lekowych" – powiedziała Izabela Obarska przedstawiając główne rekomendacje raportu.

Roczny ryczałt za opiekę ambulatoryjną miałby dotyczyć wyłącznie tych pacjentów, przyjmujących są leki w postaci doustnej lub podskórnej, których podanie lub wydanie nie wymaga przyjęcia w trybie hospitalizacji jednodniowej i tego typu świadczenie nie było u nich rozliczone w okresie sprawozdania ryczałtu ambulatoryjnego. "Chcemy premiować te ośrodki, które przenoszą ciężar opieki nad pacjentami w programach lekowych do ambulatorium" – dodała Izabela Obarska.

Zdaniem prof. Danuty Ryglewicz, byłej konsultant krajowej w dziedzinie neurologii, wprowadzenie ryczałtu za przyjęcie pacjenta w trybie ambulatoryjnym może pozwolić na uniknięcie comiesięcznych przyjęć pacjenta w trybie ambulatoryjnym w celu podniesienia rocznej wielkości świadczenia, zmniejszenie ilości nieuzasadnionych hospitalizacji w trybie jednodniowym i zmniejszenie obciążenia lekarzy. Umożliwi to indywidualne podejście do leczenia każdego pacjenta i może zmniejszyć kolejkę oczekujących.

Dodatkowe wynagrodzenie dla personelu prowadzącego programy lekowe?

Zdaniem prof. Marka Brzosko, konsultanta krajowego w dziedzinie reumatologii, jednoczesne zwiększenie finansowania świadczeń ambulatoryjnych i szpitalnych może pozwolić na wprowadzenie wynagrodzenia dla personelu prowadzącego programy lekowe i zatrudnienie dodatkowego personelu na potrzeby realizacji tych świadczeń, co będzie skutkowało zwiększeniem liczby leczonych pacjentów i zmniejszeniem kolejek oczekujących.

Największym wyzwaniem, zdaniem autorów i ekspertów klinicznych biorących udział w pracach nad raportem, może być zmobilizowanie osób zarządzających podmiotami leczniczymi do wynagradzania personelu medycznego za prowadzenie pacjentów w programach lekowych.

Jak zachęcić do tego szpitale? "Świadczeniodawcy, którzy prowadzą leczenie dużej liczby pacjentów w ramach programów lekowych, co niewątpliwie jest miernikiem jakości leczenia i kompleksowej opieki nad pacjentem, mogliby zostać przez płatnika dodatkowo wynagradzani. Taki sposób premiowania mógłby stanowić zachętę dla zarządzających do systematycznego zwiększania liczby leczonych pacjentów poprzez dodatkowe wynagrodzenie pracy swojego personelu medycznego. Pozyskane przez szpital w wyniku mechanizmu premiowego środki finansowe mogłyby następnie zostać wykorzystane na podniesienie wynagrodzenia wszystkich grup zawodowych w tej jednostce. Mechanizm premiujący podmioty lecznicze za leczenie większej liczby pacjentów w programach lekowych mógłby polegać na wprowadzeniu współczynnika korygującego do świadczeń w rodzaju ambulatoryjna opieka specjalistyczna oraz leczenie szpitalne, podnoszącego wycenę grup JGP oraz wielkość ryczałtu w tych dziedzinach, w których szpital realizuje leczenie w ramach programów lekowych" – zaproponował dr Stajszczyk.

"W ostatnim okresie NFZ wprowadził już zarządzenie premiujące świadczeniodawców za zwiększenie dostępności pacjentów do diagnostyki obrazowej, tym bardziej więc powinien być skłonny do premiowania szpitali za zwiększanie dostępu do skutecznego leczenia, ponieważ to ono pozwala dopiero osiągnąć ostateczny cel zdrowotny" – dodała Izabela Obarska.

Pierwsze zmiany wycen już są, czas na kolejne kroki

Pierwsze efekty pracy ekspertów klinicznych w ramach projektu nad zmianą wyceny świadczeń w programach lekowych możemy zobaczyć już dziś pod postacią nowego sposobu rozliczania porady ambulatoryjnej w programie lekowym B.29 oraz B.46, wprowadzonym Zarządzeniem Prezesa NFZ nr 100/2019/DGL z dnia 2 sierpnia 2019 r. Z inicjatywy członków Polskiego Towarzystwa Neurologicznego i ówczesnej konsultant krajowej w dziedzinie neurologii w programach lekowych B.29 i B.46 wprowadzono możliwość rozliczenia przyjęcia pacjenta w trybie ambulatoryjnym w wysokości 3-krotności pojedynczej wizyty, tj. 324,48 zł (sprawozdanie nowego typu wizyty może nastąpić raz na 3 miesiące u pacjentów ze stwardnieniem rozsianym, u których po kompleksowej ocenie stanu zdrowia możliwe jest wyznaczenie kolejnego terminu wizyty za 3 miesiące) oraz podniesiono wartość ryczałtu za diagnostykę do wysokości 1671,00 zł.

POLECAMY TAKŻE: Są jeszcze możliwości poprawy sytuacji chorych na SM [RELACJA z DEBATY "Pulsu Medycyny"]

"Obie te zmiany, aczkolwiek dalece niewystarczające w odniesieniu do przedstawionych w raporcie danych i potrzeb, świadczą o tym, że płatnik publiczny dostrzega problem nieadekwatnej wyceny świadczeń w programach lekowych i jest gotowy do zmian" – zauważyła Izabela Obarska. - "Wspólne działania wielu środowisk klinicznych i organizacji pacjentów są teraz potrzebne, żeby przekonać MZ i NFZ do podjęcia bardziej zdecydowanych kroków" – dodała.

Niepotrzebne ograniczenie czasu leczenia

Dodatkowa rekomendacja raportu dotyczy ograniczeń czasu leczenia w większości programów lekowych. Z danych NFZ wynika, że średni aktywny czas leczenia pacjenta w odniesieniu do pełnego roku w poszczególnych wskazaniach klinicznych w programach lekowych w 2018 r. wynosił 70 proc. u pacjentów ze stwardnieniem rozsianym, 50 proc. u pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna, 40 proc. u pacjentów z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego, 60 proc. u pacjentów z chorobami zapalnymi stawów oraz 50 proc. u pacjentów z łuszczycą.

Dr Stajszczyk przekonuje, że ograniczenia czasowe w programach lekowych wcale nie muszą przynosić zakładanych przez płatnika oszczędności. Jako przykład podaje pacjentów ze stwardnieniem rozsianym, którzy mogą być leczeni w programach lekowych bezterminowo i o przerywaniu terapii u nich decydują względy medyczne i losowe, a średni czas terapii nie osiąga 12 miesięcy. "Utrzymywanie administracyjnych ograniczeń w tym względzie w gastroenterologii, reumatologii i dermatologii może nie przynosić płatnikowi znaczących oszczędności, a tracą na tym pacjenci, którzy nie są leczeni zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Po zniesieniu rzeczonych ograniczeń wzrost średniego czasu leczenia w tych wskazaniach klinicznych może być mniejszy niż mogłoby się wydawać, co być może powstrzymuje ministerstwo przed uwolnieniem czasu terapii z uwagi na potencjalny wzrost kosztów dla płatnika" – powiedział dr Stajszczyk.

"Przerywanie skutecznego leczenia ze względów niemedycznych może paradoksalnie skutkować większymi kosztami dla płatnika w najbliższym czasie, ponieważ dotyczy najczęściej najtańszych leków biologicznych, których skuteczność po nawrocie choroby i ponownym ich włączeniu może być mniejsza. Będzie to skutkowało koniecznością zmiany terapii na droższą i wyższym kosztem dla budżetu NFZ" – podsumowali autorzy raportu.

Pełna wersja raportu dostępna TUTAJ.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: KM, mat. pras.

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.