Cudowny projekt Liroya [Zdrowie na Wiejskiej]

Jerzy Papuga
06-04-2016, 00:00

Medyczna marihuana, której stosowania w przypadkach stwardnienia rozsianego czy padaczki lekoopornej nikt już nie kwestionuje, zdobyła niedawno także pierwsze legislacyjne przyczółki. Po uznaniu przez ministra zdrowia potrzeby refundacji terapii leczniczą marihuaną dla 2000 pacjentów rocznie, ruszyły w Sejmie prace nad projektem nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii autorstwa klubu Kukiz15.

Jest to jeden z lepiej uzasadnionych poselskich projektów ustaw obecnej kadencji Sejmu (wniesiony 1 lutego), choć nie wolny od błędów legislacyjnych, problemów definicyjnych i przeróżnych niedoróbek.

Projekt zaskakuje przede wszystkim 29-stronicowym uzasadnieniem, które bardzo klarownie wykłada racje medyczne za wprowadzeniem leczniczej marihuany. Autor mec. Jędrzej Sadowski zawarł w nim nie tylko argumenty medyczne, mające walor poważnej kwerendy źródłowej, ale także racje aksjologiczne i konstytucyjne, które przesądziły o dopuszczeniu projektu do dalszych prac w sejmowej machinie ustawodawczej. Uzasadnienie jest naprawdę warte uważnej lektury, szczególnie że mamy do czynienia z najbardziej stygmatyzowaną rośliną świata, a jej medyczne stosowanie obarczone jest przeróżnymi zagrożeniami. Czemu zresztą dano wyraz zarówno w opinii prokuratora generalnego i MSZ, jak też w głosach niektórych posłów podczas debaty w Komisji Ustawodawczej.   

 

Warto podkreślić, że wnioskodawca poseł Piotr Liroy-Marzec z Kukiz15 wyjątkowo rzetelnie potraktował uwagi Biura Analiz Sejmowych i MSZ, przygotowując do pierwotnego projektu ustawy autopoprawkę, która śmiało może zostać szkoleniowym materiałem poglądowym, jak takie uwagi należy traktować. Poprawił art. 30 b projektu, który teraz uściśla, że marihuana może być stosowana wyłącznie wtedy, kiedy inne leki nie działają, a terapia odbywać się będzie w każdym indywidualnym przypadku pod nadzorem lekarza, którego odpowiedzialność działa „na zasadzie winy”. I co najważniejsze, marihuana nadal pozostanie w grupie substancji nielegalnych, a to z pewnością spełnia kryteria konwencji międzynarodowych, których stroną jest Polska. 

 

Projekt nie przewiduje przemysłowej produkcji ani sprzedaży marihuany jako leku, a każda uprawa będzie dedykowana „terapii indywidualnego pacjenta” — poprzez receptę i zezwolenie wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego. Autopoprawka zawiera tabelę, w której przy każdej uwadze BAS podano realizację w konkretnym nowym przepisie, co jest legislacyjnie piękne i godne pochwały. A wszystko to stało się zaledwie miesiąc od złożenia projektu. Biorąc pod uwagę poprzednie próby legalizacji leczniczej marihuany, obecne procedowanie zakrawa na cud. 

 

Najnowszy projekt został dopuszczony do dalszych prac sejmowych przy zerowym sprzeciwie, czyli utorowano mu drogę do pierwszego czytania w Komisji Zdrowia, gdzie wszelkie aspekty medyczne i racje zdrowotne będą już bardziej szczegółowo ważone. Proceduralna debata w tej komisji warta była uwagi, m.in. z powodu wniosku pos. Krystyny Pawłowicz z PiS, która prosząc o dopuszczenie projektu do dalszych prac zapytała, czy niezgodne z konstytucją może być przynoszenie komuś ulgi? I tak oto pos. Pawłowicz spowodowała, że konserwatywny Sejm będzie debatować nad projektem ustawy o medycznej marihuanie. Nie jest to najgorsza nowina, zarówno dla chorych, jak i ich rodzin, i niejeden cud przemiany, jakiego jeszcze przy okazji tej ustawy zapewne doświadczymy.

Jerzy Papuga,

komentator parlamentarny, specjalizujący się w opisie prac komisji sejmowych i senackich oraz procesu ustawodawczego. 

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jerzy Papuga

Puls Medycyny

Felieton / Cudowny projekt Liroya [Zdrowie na Wiejskiej]
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.