COVID-19 atakuje nie tylko płuca, lecz także mózg, nerki czy serce [BADANIA]

Paweł Wernicki/PAP
opublikowano: 01-06-2020, 10:14

Z badań wynika, że koronawirus SARS-CoV-2 atakuje głównie płuca. Jednak na całym świecie przybywa obserwacji, które dają pewien obraz jego wpływu na mózg, serce, nerki, układ odpornościowy czy krwionośny.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Na podstawie dotychczasowych obserwacji naukowcy doszli do wniosku, że większość spośród milionów osób zakażonych SARS-CoV-2 ma tylko łagodne objawy albo infekcja przebiega u nich bezobjawowo. Jednak u setek tysięcy choroba ma ciężki, powikłany przebieg.

Informacje docierające na początku pandemii pozwalały sądzić, że wirus atakujący drogi oddechowe ograniczy się do wywoływania zapalenia płuc. Tymczasem zdaniem badaczy COVID-19 wydaje się być chorobą wieloukładową, atakującą różne tkanki i narządy, jak gruźlica czy borelioza. Jednak w odróżnieniu od znanych chorób wieloukładowych nie ma opartych na stuleciach doświadczeń podręczników, które opisywałyby właściwe leczenie. Pojawiają się pojedyncze doniesienia o lekach czy terapiach, które pomogły choremu lub nie. Jednak aby zdobyć rzetelną wiedzę, konieczne są szeroko zakrojone i długotrwałe badania kliniczne. Trwają dziesiątki, jeśli nie setki takich badań, prowadzonych w wielu krajach.

CZYTAJ TEŻ: COVID-19: przegląd znanych leków, które mogą okazać się skuteczne w leczeniu chorych zakażonych SARS-CoV-2

Koronawirus SARS-CoV-2: czynniki ryzyka

Gdy koronawirus SARS-CoV-2 wywoła zapalenie płuc, powoduje trudności z oddychaniem, co prowadzi do niedotlenienia pozostałych narządów i tkanek. Jeśli organizmowi nie uda się zwalczyć stanu zapalnego, może ono być śmiertelne. Jest to główna przyczyna zgonów związanych z COVID-19.

Jednak niedotlenienie nie jest jedynym problemem. Co więcej, współistniejące choroby układu oddechowego, np. astma, nie są dla pacjentów tak poważnym czynnikiem ryzyka, jak się obawiano.

CZYTAJ TEŻ: Przewlekłe choroby płuc: w czasie pandemii SARS-CoV-2 kluczowa jest dobra kontrola chorób podstawowych

Groźniejsze okazały się choroby wpływające na stan naczyń krwionośnych - podwyższone ciśnienie tętnicze, cukrzyca i choroby serca. Częściej umierają mężczyźni, osoby otyłe, a zwłaszcza starsze. Według danych Intensive Care National Audit and Research Centre ponad 70 proc. pacjentów przyjmowanych na oddziały intensywnej opieki medycznej w Anglii, Walii i Irlandii Północnej stanowili mężczyźni, a odsetek osób z nadwagą i otyłych przekraczał 70 proc. Ponad 2/3 zmarłych na oddziałach intensywnej opieki stanowiły osoby powyżej 60. roku życia.

SPRAWDŹ: Nadciśnienie tętnicze a COVID-19. Oświadczenie ESH

Nie wiadomo jednak, dlaczego niektórzy 70-latkowie są hospitalizowani z powodu niewydolności oddechowej i wystarczy im niewielka pomoc respiratora, podczas gdy są przypadki dwudziestolatków, u których szybko rozwija się niewydolność wielonarządowa. Z dotychczasowych obserwacji wynika, że Afroamerykanie i Azjaci wydają się bardziej wrażliwi na koronawirusa SARS-CoV-2 od Europejczyków. Wielu lekarzy przypuszcza, że mogą za to odpowiadać czynniki genetyczne. Jednak nie ma na to dowodów naukowych.

WARTO WIEDZIEĆ: COVID-19: w jakich grupach pacjentów jest najwyższe ryzyko powikłań i zgonu? [WYWIAD z prof. Jackiem Wysockim]

Koronawirus SARS-CoV-2: wpływ na układ krwionośny

Obraz choroby często nie ogranicza się do zapalenia płuc. Lekarze na całym świecie obserwowali wiele ciężkich powikłań COVID-19.

Jednym z nich jest tworzenie się zakrzepów, związane prawdopodobnie ze stanem zapalnym wyściółki naczyń krwionośnych, ale także z podwyższonym poziomem budulca skrzepów - fibrynogenu. Zdrowa osoba ma w litrze krwi od 2 do 5 gramów fibrynogenu, podczas gdy u chorych na COVID-19 stwierdzano nawet kilkanaście gramów na litr.

Inne związane z krzepnięciem białko (D-dimer), zamiast typowych dziesiątek czy setek jednostek, może osiągać poziom kilkudziesięciu tysięcy jednostek.

Holenderskie badanie - prowadzone w Leiden University Medical Center, Erasmus University Rotterdam i Amphia Hospital w Bredzie - wykazało komplikacje związane z zakrzepami nawet u 38 proc. chorych z ciężkim przebiegiem COVID-19.

Szczególnie intrygującym przykładem jest opisywana na łamach "Science" tak zwana "happy hypoxia", co w wolnym przekładzie można nazywać "szczęśliwym niedotlenieniem". Pacjenci "happy hypoxia" zachowują się normalnie i twierdzą, że czują się dobrze, mimo że poziom wysycenia hemoglobiny krwi tlenem jest niższy niż standardowe 95 proc. Bywa, że saturacja wynosi znacznie mniej niż 80 proc., co oznacza utratę przytomności, a nawet zagrożenie życia. Lekarze przypuszczają, że przyczyną tego zjawiska są zakrzepy krwi w płucach. Wyniki badania zostały przedstawione na łamach "Thrombosis Research".

PRZECZYTAJ TAKŻE: Zakrzepica istotną przyczyną zgonów chorych na COVID-19

Liczne doniesienia - podsumowane na łamach "Nature" - mówią o obecności zakrzepów również w innych narządach - nerkach, jelitach, wątrobie czy w mózgu. W przypadku mózgu najcięższym powikłaniem spowodowanym najprawdopodobniej przez zakrzepy w naczyniach mózgowych jest udar, do którego - jak zawrócili uwagę naukowcy na łamach "New England Journal of Medicine" - dochodzi nawet u młodych pacjentów z COVID-19. Pierwsze chińskie i amerykańskie badania sugerowały, że do udaru dochodzi u 2-5 proc. pacjentów. Nowsze badanie, przeprowadzone przez specjalistów z NYU Grossman School of Medicine, wskazuje, że jest to 1 proc., jednak udary związane z COVID-19 mają szczególnie ciężki przebieg: pacjenci umierają siedem razy częściej niż w przypadku udarów u niezakażonych koronawirusem.

COVID-19 szkodzi także sercu. Jak piszą naukowcy na łamach "JAMA Cardiology", jego ostra niewydolność może być skutkiem niedotlenienia lub procesu zapalnego. Jednak niektóre z opisanych przypadków wydają się wskazywać, że koronawirus SARS-CoV-2 może bezpośrednio zakażać i niszczyć mięsień sercowy.

CZYTAJ TEŻ: Koronawirus SARS-CoV-2 uszkadza serce

Koronawirus SARS-CoV-2: wpływ na układ nerwowy

Udar mózgu nie jest jedynym powikłaniem neurologicznym COVID-19. Jak informowali badacze na łamach pisma "Nature", nawet u 65 proc. osób, w przypadku których test na SARS-CoV dał wynik dodatni, doszło do utraty smaku i węchu. Zdaniem niektórych naukowców może to wynikać z bezpośredniego oddziaływania wirusa na układ nerwowy. Już podczas epidemii w Wuhanie opisywane były (np. w "JAMA Neurology") też takie objawy, jak uczucie splątania i zaburzenia świadomości.

CZYTAJ TEŻ: Zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 może zaburzać węch i smak

Koronawirus SARS-CoV-2: wpływ na nerki

Jak wynika z przeprowadzonych we wczesnej fazie pandemii badań chińskich (publikowanych w "The Lancet") i włoskich (Instituto Superiore di Sanita), od 25 do 27 proc. hospitalizowanych pacjentów, którzy zmarli z powodu COVID-19, miało problemy z nerkami. Nie jest jasne, co powoduje te problemy - może to być wina zakrzepów, nadmiernej reakcji zapalnej, niedotlenienia lub bezpośredniego ataku wirusa na nerki. Wielu pacjentów potrzebuje dializy, jednak stosowanie sztucznej nerki utrudnia nadmierne krzepnięcie krwi, co wymaga stosowanie leków przeciwzakrzepowych, o czym donosiło "Johns Hopkins Medicine".

Koronawirus SARS-CoV-2: wpływ na układ odpornościowy

Zdaniem części ekspertów, szczególnie ciężkie przypadki COVID-19 powodowane są przez "burzę cytokinową" - nadmierną reakcję zapalną układu odpornościowego, która prowadzi do uszkodzenia zdrowych tkanek i narządów nawet po zwalczeniu infekcji. Zjawisko to opisywane było np. przez "The Journal of Infection". Choć zadaniem cytokin, takich jak TNF, IL-6 czy IL-1ß, jest powstrzymanie namnażania wirusa, ich nadmiar szkodzi organizmowi, który miały chronić.

Nie ma na razie pewnych danych co do częstości występowania takiej reakcji, jednak wysoki poziom cytokin we krwi obserwowano u wielu pacjentów z COVID-19, którzy później zmarli. W takich przypadkach najlepsze wyniki daje podawanie leków hamujących działanie cytokin (np. opisywanego w "Annals of Oncology" tocilizumabu).

Jedno badanie zamieszczone na łamach "The Lancet" sugeruje także wczesne podawanie leków hamujących krzepnięcie krwi, takich jak heparyna czy antytrombina, co miałoby zapobiegać burzy cytokin.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Naukowcy ustalili, jak organizm walczy z koronawirusem SARS-CoV-2

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Paweł Wernicki/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.