COVID-19 a uzależnienia: jak epidemia wpłynęła na spożycie alkoholu?

Rozmawiała Julia Murawiec
opublikowano: 28-05-2020, 17:43

O tym, czy w czasie epidemii koronawirusa Polacy piją większe ilości alkoholu, rozmawiamy z dr. hab. Janem Chodkiewiczem, prof. UŁ, kierownikiem Zakładu Psychoprofilaktyki i Psychologii Uzależnień w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Łódzkiego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Przyznaję, że z ogromną ciekawością zapoznałam się z wynikami Pana badań dotyczących konsumpcji alkoholu w czasie trwania pandemii SARS-CoV-2 w naszym kraju. W tym szczególnym okresie świat, w którym żyjemy, bardzo szybko, na przestrzeni ostatnich 2 miesięcy, uległ drastycznej zmianie. Niektóre osoby zostały objęte kwarantanną.

Tak naprawdę można powiedzieć, że wszyscy zostaliśmy zamknięci w kwarantannie. Zamykają nas w niej nie tylko nakładane przez rządy obostrzenia, ale i nasz własny strach przed nieprzewidywalnym i niewidocznym wirusem, jak i stygmatyzacja osób łamiących zalecenia. W efekcie ogromna część społeczeństwa została zamknięta w domu, wychodząc nie dalej niż po zakupy, nie mogąc spotkać się z przyjaciółmi, dalszą rodziną i przebywając cały czas w tym samym miejscu. Już samo to na pewno stanowi obciążenie psychiczne, do tego dochodzi jeszcze strach przed utratą pracy lub w wielu przypadkach jej niedawna utrata i nieprzewidywalność rozwoju pandemii. 

Jak napisał Pan we wstępie do badania, które jest przedmiotem naszej rozmowy: „powszechnie znanym w piśmiennictwie medycznym mechanizmem psychiki ludzkiej służącym stłumieniu negatywnych emocji jest sięganie po substancje psychoaktywne”. Rozumiem, że właśnie ta zależność skłoniła pana do przeprowadzenia badania?

Punktem wyjścia był stwierdzony w wielu badaniach fakt, że w trakcie różnych dramatycznych sytuacji, wojen, kryzysów ekonomicznych znacznie wzrasta spożycie substancji psychoaktywnych, w tym alkoholu. Np. w okresie roku po zamachu na World Trade Center utrzymywało się zwiększone spożycie alkoholu. Tak samo działo się w miejscach dotkniętych huraganem Katrina w 2005 roku. W trakcie recesji w 2009 r. - jest na ten temat bardzo dużo publikacji - nastąpił wzrost spożycia alkoholu. Różne kryzysy są ewidentnie związane z używaniem substancji, jak i ze wzrostem zaburzeń psychicznych: depresji, nerwic, stanów lękowych, tendencji samobójczych. Sytuacja, z którą obecnie mamy do czynienia, jest sytuacją inną niż wymienione przeze mnie kryzysy, ponieważ były one ograniczone w czasie i przewidywalne. Był huragan, dokonywał wielu zniszczeń, ale się kończył. Zamachy na WTC w Nowym Jorku były zupełnie nieprzewidywalne, ale zostały podniesione standardy zachowania bezpieczeństwa i ryzyko, że ponownie wystąpi taki atak, zostało zminimalizowane. Natomiast obecna sytuacja jest w bardzo dużym stopniu nieprzewidywalna, jest bardzo dużo niewiadomych dotyczących przyszłości. 

Rządy różnych krajów starają się przewidywać rozwój epidemii, powstaje na ten temat wiele prognoz i raportów, jednak znacznie różnią się one od siebie. Należy też pamiętać, że po pierwszej fali zachorowań mogą przyjść kolejne, jak to np. było w przypadku pandemii grypy hiszpanki. Tak więc w obecnej sytuacji nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak długo będziemy musieli zmagać się z pandemią i towarzyszącymi jej obostrzeniami.

Właśnie w tym kontekście chciałbym podkreślić, że to jest złożone, nieprzewidywalne doświadczenie, którego skutki są odczuwalne przez miliardy osób w wymiarze medycznym, społecznym, politycznym, geopolitycznym, ekonomicznym, religijnym (brak możliwości uczestniczenia w obrzędach religijnych), kulturowym, aksjologicznym. Jest to kryzys dotykający ludzi w tylu różnych aspektach, i stąd tak ważne jest dokonanie oceny, czy tak odczuwalny kryzys ma związek z używaniem substancji psychoaktywnych.

W pełni uzasadnione w tej sytuacji wydaje się przeprowadzenie takiego badania. Zanim przejdziemy do jego omówienia, chciałabym zapytać, jaka była jego metodologia?

Nasze badanie było przeprowadzone we współpracy z Państwową Agencją Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Było prowadzone oczywiście przez Internet, metodą tak zwanej kuli śnieżnej (czyli metodą pozyskiwania kontaktów, a te osoby pozyskują kolejne kontakty). Od razu chcę zaznaczyć, że osób, które wzięły udział w badaniu, nie możemy traktować jako reprezentacyjną próbkę dla populacji polskiej, wtedy metodologia byłaby zupełnie inna. Mimo to jest to już grupa, która pokazuje nam pewne tendencje i pozwala wyciągać wnioski. 

Zastosowaliśmy test AUDIT (Alcohol Use Disorders Identyfication Test) do badania ewentualnego występowania problemów alkoholowych – jest to przesiewowa metoda badań używana przez Światową Organizację Zdrowia. Jeśli chodzi o alkohol, możemy wyróżnić na podstawie wyników AUDIT cztery grupy osób: abstynentów, osoby spożywające alkohol w sposób normatywny, osoby spożywające alkohol w sposób ryzykowny oraz osoby uzależnione. 

Czego możemy dowiedzieć się na podstawie wyników tego badania. Czy Polacy piją więcej w okresie epidemii?

Wyniki są niezwykle ważne, ponieważ wskazują że aż 28 proc. przebadanych przez nas osób pije w sposób ryzykowny. 

Jak definiujemy ryzykowne picie, o jakich ilościach i częstotliwości mowa?

Jest to regularne spożywanie alkoholu, 20-40 g czystego alkoholu dziennie dla kobiet  i 40-60 g czystego alkoholu w przypadku mężczyzn. Czyli np. 3-4 piwa prawie codziennie - nie mówimy tu jeszcze o uzależnieniu, ale o piciu ryzykownym. Trzeba podkreślić, że 28 proc. to bardzo wysoki wynik przebadanej przez nas grupy, zazwyczaj w populacji jest to średnio kilkanaście procent.

Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Prawie 30 proc. osób badanych to rzeczywiście brzmi groźnie. A czy udało się w badaniu uzyskać dane na temat dynamiki zmian picia alkoholu w okresie pandemii COVID-19?

Oczywiście zapytaliśmy każdą z tych grup osób, które zostały objęte badaniem, czy w okresie pandemii odnotowały one zmiany w zakresie spożycia alkoholu. Dostępne były cztery możliwe odpowiedzi: zwiększyło się, zmniejszyło się, pozostało takie samo, nie piję alkoholu. 

Najliczniejsza grupa z przebadanych przez nas deklarowała, że ilość spożywanego alkoholu nie uległa zmianie w okresie pandemii. Druga pod względem liczebności grupa podała, że pije mniej - analizując tę grupę, zauważyliśmy, że są to osoby najmłodsze z badanych w przedziale 18-25 lat. Wydaje się, że wynika to z faktu, że są to osoby, które piją w okolicznościach związanych z kontaktem z rówieśnikami, na przykład przy okazji rozmaitych i częstych wyjść ze znajomymi. Obecnie wyjścia te zostały mocno ograniczone, dodatkowo znaczna część osób w tym przedziale wiekowym mieszka z rodzicami i jest przez nich kontrolowana. 

Natomiast zgodnie z przedstawionymi na wstępie obserwacjami, że okresy kryzysów wiążą się jednak ze wzmożonym spożyciem alkoholu - około 14 proc. deklaruje zwiększone spożycie alkoholu w czasie pandemii. Jeśli chodzi o dane socjodemograficzne, grupa ta jest zróżnicowana, natomiast to, co łączy te osoby, to wyższy wynik w teście AUDIT, wskazujący na ryzykowne picie już przed wybuchem pandemii. Były to też osoby cechujące się zdecydowanie gorszym samopoczuciem psychicznym. Wyniki Kwestionariusza Ogólnego Stanu Zdrowia Goldberga (GHQ-28) wskazywały, że wykazywały większy poziom zaburzeń depresyjnych i zaburzeń funkcjonowania. 

Czy można na tej podstawie wnioskować, że te osoby wpadają w pewnego rodzaju błędne koło, nie radzą sobie ze swoimi emocjami, więc sięgają po alkohol, przez co gorzej radzą sobie z codziennymi obowiązkami, pracą itp., co powoduje negatywne emocje, przez co znów sięgają po alkohol?

Tak, jest to klasyczny schemat przy uzależnieniach. Dodatkowo grupa ta już wcześniej sięgała po alkohol jako metodę radzenia sobie z negatywnymi emocjami, a teraz w sytuacji pandemii takie zachowania uległy nasileniu. 

W swoim badaniu zadawał Pan również pytanie o zmiany samopoczucia spowodowane pandemią. Jakie wnioski wyciągnął Pan z odpowiedzi na ten temat? 

Wyniki uzyskane metodami analizującymi stan zdrowia psychicznego w ostatnich tygodniach (np. wspomniane GHQ-28) oraz poziom stresu w ostatnim miesiącu (PSS 10) porównano z polskimi normami utworzonymi w trakcie ich adaptacji (Makowska, Merecz, 2001; Juczyński, Ogińska-Bulik, 2009). Wynik sumaryczny w  Kwestionariuszu GHQ 28 wynosił w naszym badaniu M=32,74, co odpowiada  siódmemu stenowi, według polskich norm. Oznacza to, iż badani charakteryzowali się  aktualnie gorszym stanem psychicznym w porównaniu z poprzednio wykonanymi badaniami. Analiza wyników tabeli wskazuje na dominację zaburzeń codziennego funkcjonowania (poczucie nieradzenia sobie z obowiązkami, niskie zadowolenie z wykonywania zadań), symptomy somatyczne (bóle głowy, wyczerpanie, osłabienie, subiektywne złe samopoczucie) oraz odczuwanie niepokoju i problemy ze snem. Szczegółowa analiza uzyskanych wyników wskazała, iż ponad połowa badanych (52,82 proc.) uzyskała wyniki wskazujące na 7. lub wyższy sten. Wysoce niepokojące jest, że aż 116 osób (26,18 proc.) uzyskało wyniki na poziomie 9. lub 10. stena, co przemawia za możliwością występowania poważnych zaburzeń funkcjonowania psychicznego.

Na koniec chciałabym jeszcze zapytać, jakich rad udzieliłby Pan osobie, która pije w sposób ryzykowny, w sytuacji gdy nie jest to jeszcze uzależnienie, ale ryzykowne picie pogłębia się. Jakie działania podjąć w takiej sytuacji?

Na pewno ważna jest odpowiednia diagnoza. Polecałbym wspomniany już test AUDIT. Podstawą jest szczerość przed samym sobą i nie zakłamywanie odpowiedzi w teście. Jeśli wynik wskazuje na uzależnienie, konieczna jest pomoc specjalisty. Istnieje wiele ośrodków udzielających pomocy w ramach publicznego sektora ochrony zdrowia. Jeżeli wyniki w teście wskazują na picie ryzykowne, dobrze by było poobserwować swoje picie, narzucić pewne ograniczenia i zobaczyć, na ile jest się w stanie ich przestrzegać. Na pewno jest potrzebny dłuższy czas obserwacji. 

A co możemy zrobić w sytuacji, w której mieszkamy z osobą, która nie radzi sobie z obecną sytuacją i zaczyna coraz częściej sięgać po alkohol?

Ważne jest komunikowanie, że nie podoba nam się jej sposób korzystania z alkoholu, musi czuć, że nie jest to akceptowane, ważne również są próby aktywizacji tej osoby, jak i okazywanie wsparcia i bliskości.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Julia Murawiec

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.