Coraz więcej lekarzy i pielęgniarek zostaje w Polsce

EG/PAP
opublikowano: 18-01-2019, 15:05

Eksperci podczas kolejnej konferencji w ramach debaty „Wspólnie dla zdrowia” ocenili, że źródeł obecnego kryzysu kadrowego w polskiej służbie zdrowia należy szukać na początku lat 90.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

17 stycznia odbyła się w Lublinie konferencja „Kadry w ochronie zdrowia: wyzwania i rozwój” w ramach debaty „Wspólnie dla zdrowia”. Tematyka była poświęcona sytuacji kadrowej i płacowej. Głównymi problemami omawianymi podczas konferencji, podczas której wystąpił także minister zdrowia Łukasz Szumowski, były kwestie związane z kształceniem przed- i podyplomowym, nowe zawody medyczne oraz przyjęty obecnie system wynagrodzeń. Wśród prelegentów znaleźli się między innymi zastępca prezesa NFZ ds. operacyjnych Adam Niedzielski, dr hab. n. med. Tomasz Hryniewiecki, prof. nadzw. IK, dyrektor warszawskiego Instytutu Kardiologii oraz dr hab. n. med. Paweł Ptaszyński z Kliniki Elektrokardiologii Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Ekspert z Uniwersytetu Medycznego zwrócił uwagę, że źródeł obecnego kryzysu kadrowego należy szukać na początku lat 90. Jeszcze w 1987 r. na uczelniach medycznych kształciło się 6,5 tysięcy  przyszłych lekarzy. Po transformacji ustrojowej liczba ta spadła nawet do 2 tysięcy studentów. Dr Paweł Ptaszyński podkreślił jednak, że powoli następują zmiany na lepsze. W roku akademickim 2015/2016 do zawodu lekarza przygotowywało się około 3,5 tys. osób. Przywołał ponadto inne ciekawe zjawisko: na uczelniach i wydziałach medycznych w Polsce rośnie ilość studentów anglojęzycznych. Większość z nich najprawdopodobniej nie podejmie pracy w naszym kraju, jest to więc kształcenie kadr medycznych „na eksport”.

„Emigracja tych grup zawodowych [lekarzy i pielęgniarek – red.] nie jest dominującym czynnikiem w problemie braku kadr w polskim systemie ochrony zdrowia” – powiedział dr Paweł Ptaszyński.

Uczestniczący w konferencji przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia przedstawili dane, z których wcale nie wynika, że Polska jest państwem o jednym z najniższych odsetków lekarzy i pielęgniarek na jednego mieszkańca. Polsce składki ZUS odprowadza 117 tys. lekarzy. W podmiotach, które mają podpisany kontrakt z NFZ – 108 tys., co daje nam średnio trzech lekarzy na tysiąc mieszkańców.

"To stawia nas wśród takich krajów, jak: Słowenia, Luksemburg, Francja i Belgia. To zacne towarzystwo" – ocenił Adam Niedzielski, wiceprezes NFZ.

NFZ przeanalizował również dane dotyczące lekarzy specjalistów. Wśród 86 dziedzin medycyny liczba lekarzy spadła tylko w 13 przypadkach. 

"Oznacza to, że w pozostałych 73 liczba ta utrzymała się na dotychczasowym poziomie albo nawet wzrosła" – wskazał Adam Niedzielski.

Według danych przedstawionych przez prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych (NRPiP) Zofię Małas w Polsce czynnych zawodowo jest 233 tysięcy pielęgniarek i 38 tysięcy położnych. Średnia wieku w obu tych grupach zawodowych rośnie i wynosi 52 lata. Tylko 41 tys. pielęgniarek i 8 tys. położnych nie ma ukończonych 40 lat.

Eksperci podkreślali, że właściwym kierunkiem zmian jest reforma kształcenia zarówno, jeśli chodzi o pielęgniarki i położne, jak i przyszłych lekarzy. Jarosław Biliński z Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy przedstawił przygotowane w ramach debaty "Wspólnie dla zdrowia" propozycje zmian legislacyjnych w tej dziedzinie. Podkreślił, że ich celem jest zminimalizowanie braku kard, przy jednoczesnym postawieniu na jakość. Wskazał na konieczność odbiurokratyzowania systemu kształcenia. 

"Praktyka lekarska powinna być zdobywana przez lekarzy nie tylko dzięki nauczycielom akademickim, jednak realizacja upraktycznienia wymaga wyjścia poza szpitalne kliniczne. Obecnie nie ma na to środków, nie służy temu także podleganie uczelni medycznych Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego" – powiedział Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Podczas konferencji odniesiono się również do kwestii nowych zawodów medycznych, które mogłyby stanowić uzupełnienie braków kadrowych, zwłaszcza w obszarze prac administracyjnych. Eksperci podkreślili jednak, że ich powstanie i zakres kompetencji nie musi koniecznie być regulowany osobnymi ustawami.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Lepsze wynagrodzenia silniej wiązałyby lekarzy i personel medyczny z podstawowym miejscem pracy

Owocem debaty „Wspólnie dla zdrowia” mają być wieloletnie założenia i propozycje dla MZ

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EG/PAP

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.