Co za nieudzielenie czasu wolnego?

Sławomir Molęda
11-06-2008, 00:00

Tysiące lekarzy w całej Polsce wystąpiło z roszczeniami o dopłaty do wynagrodzenia za dyżury oraz o rekompensaty za nieudzielenie czasu wolnego. Pomimo uznania, że polskie przepisy o dyżurach medycznych naruszały normy unijne, Sąd Najwyższy odmówił zasadności roszczeniom lekarzy. Zdecydował, że odszkodowania należą się tylko tym lekarzom, którzy ponieśli szkodę. Pozostali mogą dochodzić jedynie zadośćuczynień pieniężnych za naruszenie ich dóbr osobistych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
To, że polskie unormowania dyżurów medycznych były niezgodne z prawem unijnym, sygnalizowano jeszcze przed przystąpieniem Polski do Unii. W szczególności chodziło o przepis, który stanowił, że czasu pełnienia dyżuru nie wlicza się do czasu pracy. Przepis ten funkcjonował do końca 2007 r., dając podstawę do zlecania lekarzom dyżurów w wymiarze naruszającym minimalne okresy odpoczynku, zagwarantowane nie tylko w dyrektywie unijnej, ale i w kodeksie pracy. Przeciwko takim praktykom wystąpił dr Czesław Miś, żądając udzielenia czasu wolnego w zamian za pracę przekraczającą 48-godzinną normę tygodniową. Po długiej batalii sądowej udało mu się uzyskać wyrok nakazujący udzielenie mu 169 godzin i 4 minut czasu wolnego. Za jego przykładem poszli inni lekarze, żądając dodatkowego wynagrodzenia za dyżury i rekompensat za niezapewnienie minimalnych okresów odpoczynku. Sądy, które nie potrafiły samodzielnie rozstrzygnąć o tych roszczeniach, skierowały zapytania prawne do Sądu Najwyższego.

Godziny nadliczbowe bez planowania

Uchwałą z 13 marca br. Sąd Najwyższy zdecydował, że lekarzowi nie przysługuje roszczenie o dodatkowe wynagrodzenie w razie nieudzielenia mu odpowiednich okresów wypoczynku. W uzasadnieniu uchwały potwierdził, że dyrektywy unijne wraz z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości muszą być uwzględniane zarówno przez polskiego ustawodawcę, jak i przez polskie sądy. Podkreślił jednak, że unormowania unijne dotyczą wyłącznie norm czasu pracy. Nie sprzeciwiają się zróżnicowaniu wynagrodzeń pracowniczych ze względu na okresy rzeczywistego wykonywania pracy i pozostawania jedynie w dyspozycji pracodawcy, pod warunkiem zapewnienia skutecznej ochrony zdrowia i bezpieczeństwa pracowników. Sąd zwrócił uwagę, że unijna dyrektywa o czasie pracy została oparta na art. 137 Traktatu o ustanowieniu Wspólnoty Europejskiej, który wyraźnie wyłącza wynagrodzenia spod zakresu swojego działania.
Polskie przepisy o dyżurach medycznych naruszały więc prawo unijne tylko w takim zakresie, w jakim nie zaliczały czasu pełnienia dyżurów do czasu pracy. Unormowania dotyczące wynagrodzeń za dyżury były natomiast prawidłowe, ponieważ uwzględniały specyfikę dyżuru medycznego, polegającą na połączeniu okresów wykonywania pracy z okresami gotowości do pracy i wypoczynku. Ta specyfika odróżnia dyżur medyczny od pracy w godzinach nadliczbowych, która polega na rzeczywistym wykonywaniu pracy przez cały czas. Sąd wskazał na nadzwyczajny charakter godzin nadliczbowych i niedopuszczalność ich planowania, a także na to, że w zamian za godziny nadliczbowe może być udzielony czas wolny, który w zasadzie nie przysługiwał za dyżury. Z uwagi na te różnice, godziny spędzone na dyżurze nie mogły stać się godzinami nadliczbowymi, choćby nawet przekraczały dopuszczalne normy.

Udowodnij szkodę!

Co do minimalnych okresów odpoczynku sąd stwierdził, że ich celem jest zapewnienie wypoczynku w naturze. Naruszenie tych norm uprawnia lekarzy do roszczeń o udzielenie czasu wolnego, lecz nie do żądania rekompensaty pieniężnej. Czas wolny nie może zostać uznany za czas pracy, więc nie można domagać się płatnego czasu wolnego. Ponadto udzielanie czasu wolnego, zwłaszcza dobowego, zachowuje swój sens tylko wtedy, gdy następuje bezpośrednio po okresach pracy. Żądanie zbyt długich okresów wypoczynku, po skumulowaniu się zaległości powstałych na skutek długotrwałego nieudzielania odpoczynku, traci sens.
Mając na uwadze konieczność zapewnienia skuteczności uprawnień przyznanych pracownikom, sąd rozważył inne środki prawne, które mogłyby przeciwdziałać tego rodzaju naruszeniom. Wskazał na możliwość karania pracodawców grzywnami oraz rozwiązywania przez pracowników umów o pracę z powodu ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków przez pracodawcę. Nie wykluczył też możliwości zgodnej z prawem odmowy wykonania poleceń służbowych. Zdając sobie sprawę z iluzoryczności tych środków, sąd wskazał ponadto na możliwość dochodzenia odszkodowań w razie zaistnienia szkody po stronie pracownika. Sam jednak zaznaczył, że samo nieudzielenie czasu wolnego nie stanowi szkody, co ogranicza możliwości zastosowania odpowiedzialności odszkodowawczej.

Naruszenie dóbr osobistych

Najciekawszym rozwiązaniem wydaje się sugestia poszukiwania ochrony prawnej przez pokrzywdzonych lekarzy na gruncie naruszenia ich dóbr osobistych. Katalog tych dóbr obejmuje m.in. zdrowie, a prawo do odpoczynku stanowi element prawa do ochrony zdrowia pracownika. Ochrona dóbr osobistych przysługuje nie tylko w razie dokonania naruszenia, ale również w przypadku zagrożenia naruszenia danego dobra osobistego. Na tej podstawie lekarze, którym pracodawca nie zapewnia wymaganych okresów odpoczynku, mogliby dochodzić zadośćuczynień pieniężnych oraz świadczeń na określony cel społeczny.
W uchwale z 13 maja br. Sąd Najwyższy potwierdził, że za czas dyżuru lekarzom przysługuje jedynie wynagrodzenie przewidziane w ustawie o zakładach opieki zdrowotnej.

Podstawa prawna:
1) Uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 13 marca 2008 r., sygn. I PZP 11/07;
2) Uchwała Sądu Najwyższego z 13 maja 2008 r., sygn. III PZP 3/07.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Sławomir Molęda

Puls Medycyny
Prawo / Co za nieudzielenie czasu wolnego?
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.