Co za dużo, to niezdrowo

Krzysztof Jakubiak
opublikowano: 06-09-2017, 00:00

Niedawno usłyszałem od kolejnego już kolegi tę samą opowieść. Zarzucany mailami, postami na portalach społecznościowych, a także tradycyjnymi listami, dużą część tych przesyłek świadomie ignoruje. Wrzuca do szuflady kolejne nieotwarte koperty. Spośród kilkuset maili, które codziennie otrzymuje, otwiera co drugi. Wizyty na twitterze i fejsie ogranicza do kilku mocno wyspecjalizowanych profili. Nie ogląda telewizji, a telewizora używa jedynie jako monitora do gier.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Niektóre z tych zachowań odnajduję u siebie. To nie może być przypadek. W wielu osobach pojawia się spontaniczny opór przeciwko zalewowi informacji, wśród których coraz więcej ukrywanych treści marketingowych, a rozpowszechniane fałszywki (tzw. fake-news) podważają zaufanie do mediów. 

Inflacja wiadomości oznacza, że jest ich coraz więcej, a jednocześnie mają coraz mniejszą wartość. Dzieje się tak również w medycynie. Większość badań klinicznych finansują firmy, których przychody zależą od wyników tychże badań. Przysłowiowa jest już historia, że pewne badanie wykazało wyższość leku A nad lekiem B, drugie badanie wykazało wyższość leku B nad lekiem C, a trzecie wyższość leku C nad lekiem A. Rzeczywiście, nie warto byłoby otwierać żadnego z trzech maili informujących o takich wynikach.

Każdy dzień wymaga jednak śledzenia na bieżąco spraw, które są potrzebne do szczęścia w życiu prywatnym oraz odnoszenia sukcesów w sferze zawodowej. Najnowsze doniesienia naukowe, nowe standardy leczenia i innowacje terapeutyczne — to wszystko stara się śledzić każdy praktykujący lekarz. Musi zatem wyselekcjonować informacje ważne spośród wielu nieistotnych.

Równocześnie z ucieczką przed zalewem informacji pojawia się trend odwrotny, a mianowicie pogoń za „niusami”. Rodzi się w nas bowiem lęk, że czegoś istotnego się nie dowiemy i będziemy „do tyłu” w stosunku do znajomych czy też biznesowej konkurencji. Amerykanie ukuli specjalną nazwę dla tego zjawiska — FOMO (fear of missing out), czyli lęk przed tym, że ominie nas coś ważnego, dziejącego się w naszym otoczeniu. 

Ciekaw jestem, ilu z nas odczuwało taki lęk podczas wakacji? Czy sprawdzaliśmy w Internecie na bieżąco informacje dotyczące naszej pracy? Śledziliśmy komentarze i publikacje naszych znajomych? Zwłaszcza że tzw. roaming przeszedł już do historii i za korzystanie z Internetu za granicą płacimy tyle samo, a nawet mniej niż w kraju. 

Jedna z pierwszych wiadomości, którą po urlopie wyselekcjonowałem spośród dziesiątków innych, dotyczyła 28-letniej rezydentki. Zmarła na nocnym dyżurze, po całym dniu pracy w szpitalu. Mam nadzieję, że wkrótce znajdziemy także informację, iż Ministerstwo Zdrowia zamierza zmienić system wynagradzania młodych lekarzy, tak aby nie dochodziło więcej do podobnych tragedii.

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Krzysztof Jakubiak

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.