Co trzeci odejdzie

Urszula Ludwiczak, Białystok
opublikowano: 01-09-2003, 00:00

O około jedną trzecią musi zmniejszyć się załoga białostockiego szpitala wojewódzkiego. Zdaniem dyrekcji, tylko zwolnienia grupowe pozwolą uratować zakład przed bankructwem.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Wojewódzki Szpital Zespolony im. J. niadeckiego w Białymstoku ma ok. 58 mln zł długu. ?Aż 80 proc. kosztów funkcjonowania szpitala to koszty osobowe: wynagrodzeń i ich pochodnych - mówi Danuta Zawadzka, dyrektor WSZ. - Gdy załoga zmniejszy się o 600 osób, szpital zaoszczędzi 1,3 mln zł w skali miesiąca".
Redukcja personelu wiązać się będzie przede wszystkim ze zmniejszeniem liczby łóżek szpitalnych na oddziałach, gdzie ich wykorzystanie nie przekracza 75 proc., czyli na położnictwie i ginekologii oraz pediatrii. W szpitalu połączone też zostaną dwa oddziały dziecięce, a cała pediatria, łącznie z chirurgią i ortopedią dziecięcą, najprawdopodobniej przeniesie się do jednego budynku.
Dyrekcja WSZ przeniosła już specjalistyczne poradnie do budynku szpitala, zlikwidowano poradnie zaopatrzenia ortopedycznego i medycyny sportowej. Placówka pozbywa się też wszelkiej działalności pozamedycznej: firmom z zewnątrz oddano sprzątanie, dozorowanie, pralnię. Zrezygnowano też z prowadzenia kilku kuchni, teraz tylko jedna zaopatruje cały szpital. Wszystkie te działania nie dają jednak efektów finansowych, które pozwoliłyby na szybkie wyjście szpitala na prostą.
Znaczący zastrzyk pieniędzy przyniósłby natomiast wygrany proces z Narodowym Funduszem Zdrowia o zwrot kosztów podwyżek o 203 i 110 zł od podlaskiego oddziału funduszu. W grę wchodzi kwota ponad 15,5 mln zł.




Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.