Co pandemia COVID-19 zmieni w finansowaniu ochrony zdrowia?

Emilia Grzela
opublikowano: 26-05-2020, 16:40

Wirus SARS-CoV-2 zdominował życie społeczne, a w szczególności system opieki zdrowotnej. W jaki sposób przedłużający się lockdown odbije się na ochronie zdrowia? O wpływie pandemii COVID-19 na zdrowie dyskutowali eksperci podczas debaty „Finansowanie ochrony zdrowia – nowe spojrzenie w dobie pandemii”, która odbyła się w ramach Health Challenges Congress Online.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Pandemia COVID-19 na trwałe zmieni realizowanie usług publicznych, w tym tych z sektora zdrowia. W jednym z bardziej optymistycznych scenariuszy będziemy zmagali się z wirusem SARS-CoV-2 jeszcze co najmniej dwa lata. Samo sfinalizowanie prac nad szczepionką, choć byłoby ogromnym krokiem naprzód, nie wystarczy – do uzyskania populacyjnej odporności konieczny jest odpowiednio wysoki poziom wyszczepialności. Spadek produktywności i efektywności kosztowej, izolacja społeczna oraz narastające poczucie lęku i niepokoju nie pozostaną bez wpływu na ochronę zdrowia. 

Mniej pieniędzy na zdrowie i ubezpieczenie społeczne

Wielu ekspertów alarmuje: nadchodzi kryzys gospodarczy o wiele głębszy niż ten z 2008 r. Czy ochrona zdrowia jest na to gotowa? Poza przekształceniami organizacyjnymi kluczowe pozostają pieniądze, a konkretnie środki pochodzące ze składek zdrowotnych odprowadzanych przez Polaków. Jak wskazała prof. Gertruda Uścińska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, ostatnie lata przyzwyczaiły system do ściągalności pieniędzy pochodzących ze składek zdrowotnej i na ubezpieczenie społeczne na zadowalającym poziomie. W połowie marca ZUS znalazł się jednak w dramatycznie odmiennej sytuacji, co wymusiło diametralną zmianę w zarządzaniu środkami jakimi dysponuje.

„Do dnia dzisiejszego do ZUS-u wpłynęło 110 miliardów złotych, z której to puli przekażemy środki m.in. do Narodowego Funduszu Zdrowia, czyli o 4 miliardy mniej niż w ubiegłym roku. Jeśli chodzi o fundusz ubezpieczeń społecznych od początku roku pobraliśmy 6 miliardów mniej w stosunku do zakładanego planu. W zeszłym roku kwota przekazana Funduszowi przez ZUS wynosiła ponad 84 mld zł, w ciągu czterech pierwszych miesięcy 2020 r. przekazaliśmy ponad 27 mld zł. To więcej niż w analogicznym okresie 2019 r., ale kwietniu widać już spadek” – powiedziała prof. Uścińska.

Dodała, że plan finansowy ZUS-u był opracowywany dla zupełnie innych niż dziś warunków, natomiast zarówno Zakładowi, jaki Funduszowi oraz Ministerstwu Zdrowia w związku ze zwalczaniem pandemii przybyło bardzo wiele nowych obowiązków i wydatków. Środki, którymi dysponuje ZUS znacząco także obniży zwolnienie z obowiązku płacenia składek dla ponad 800 tysięcy płatników.

„Oznacza to, że składek nie pobieramy od ok. 7 mln ubezpieczonych. Szacujemy, że miesięczne zwolnienie z obowiązku opłacania składek będzie oznaczała stratę wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w kwocie ok. 8 mld zł. Ponadto, ZUS wypłaca dodatkowe świadczenia, które w ogóle nie były ujęte w planie, np. dodatkowy zasiłek opiekuńczy”  - dodała prezes ZUS.

Bardzo dużym obciążeniem dla Zakładu jest także ogromny wzrost kosztów związanych z zasiłkami chorobowymi. Póki co nie widać jednak wyraźnego spadku liczby płatników i ubezpieczonych.

Będą większe transfery budżetowe do NFZ?

Wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski wskazał, że w największym stopniu sytuację finansową ochrony zdrowia oraz pacjentów regulują zapisy tzw. ustawy 6 proc., która daje gwarancję stopniowo rosnącej kwoty pieniędzy przekazywanej na system opieki zdrowotnej. 

„Według ustawy wydatki na zdrowie w 2020 r. miały sięgnąć poziomu przynajmniej 5,03 proc. PKB, co już udało nam się przekroczyć. Obecnie wskaźnik ten wynosi 5,23 proc. PKB i prawdopodobnie będzie on jeszcze wyższy po uwzględnieniu wszystkich transferów związanych z epidemią. Ciężar wydatków związanych z utrzymaniem m.in. jednoimiennych szpitali zakaźnych, punktami drive-thru czy rekompensatami dla medyków pracujących w jednej placówce ponosi budżet państwa, a precyzyjniej mówiąc specjalnie utworzony fundusz covidowy, choć formalnie transfery te realizuje NFZ” – zwrócił uwagę minister Gadomski.

Podkreślił tym samym, że z punktu widzenia pacjentów dostępność świadczeń nie ulegnie zmianie. W ocenie Sławomira Gadomskiego pieniądze na zdrowie na poziomie wskazanym w ustawie będą zabezpieczone również w 2021 r. zarówno w planie finansowym NFZ, jak i budżecie państwa. Przyznał jednak, że dla finansów publicznych wydatki związane ze zwalczaniem pandemii są bardzo dużym ciężarem. Wiceminister Gadomski odniósł się także do krytycznych opinii części środowiska, które wypominało resortowi zdrowia, że w ustawie 6 proc. podstawą do wyliczania nakładów na system jest PKB sprzed 2 lat, a nie to aktualne. Dziś, jak wskazał, okazało się to roztropnym posunięciem.

NFZ: Dramatu nie ma

Jakie działania wymusiła na Narodowym Funduszu Zdrowia pandemia SARS-CoV-2? Głównym celem NFZ  była stabilizacja sytuacji finansowej sektora.

„Wszystkie wydatki ponoszone na walkę z SARS-CoV-2 pochodzą nie ze składek z ubezpieczenia zdrowotnego, ale budżetu państwa lub funduszu covidowego. Daje to gwarancję, że środki na leczenie innych chorób nie zostaną ograniczone. Ważne jest oczywiście także uzupełnianie ubytku samej składki. NFZ będzie ubiegał się o refundację środków ze składek, które zostały umorzone” – powiedział Adam Niedzielski, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.

Adam Niedzielski podkreślił, że zastosowane przez NFZ i MZ instrumenty finansowe zapewniły satysfakcjonujący poziom stabilizacji sytuacji finansowej świadczeniodawców i pacjentów.

Lekarze: Ustawa 6 proc. to trudny kompromis, a nie szczyt marzeń

Głos w imieniu środowiska lekarskiego zabrał Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, dotychczas dość surowy recenzent polityki resortu i Funduszu. W jego ocenie polskie społeczeństwo w dużym stopniu zdało egzamin z odpowiedzialności. Łukasz Jankowski przywołał również protest środowisk medycznych z 2017 r., gdy młodzi lekarze domagali się wzrostu nakładów na zdrowie. Stwierdził, że gdyby zrealizowano ich postulaty, systemem opieki zdrowotnej skuteczniej mógłby odpowiedzieć na potrzeby zdrowotne Polaków – a dziś wszystkie działania mogłyby skupić się na walce z SARS-CoV-2. Ponadto, uznał ustawę 6 proc. za efekt trudnego kompromisu środowiska z resortem, który jednak nie gwarantuje wystarczających pieniędzy na ochronę zdrowia.

„Pandemia nie zmieniła struktury demograficznej polskiego społeczeństwa. Jest ono coraz starsze. Temat koronawirusa przykrył niedociągnięcia systemu. Potrzebne są nam jednoznaczne deklaracje decydentów, że w razie potrzeby zostaną przekazane wielomiliardowe dotacje, które umożliwią realizację celu ustawy 6 proc.” – podkreślił Łukasz Jankowski.

Dodał, że równie ważna jest dyskusja o wykorzystaniu tych pieniędzy oraz określeniu modelu pracy lekarza w zdefiniowanym na nowo systemie ochrony zdrowia.

Czas na wyższą składkę zdrowotną?

Postulat zwiększenia obciążenia związanego ze składką zdrowotną powraca w dyskusjach ekspertów. Być może rzeczywistość po pandemii wymusi na decydentach mało popularną decyzję. Dr n. ekonom. Małgorzata Gałązka-Sobotka wskazała, że nie można dyskutować o stabilności finansowej systemu opieki zdrowotnej bez uwzględnienia perspektywy makroekonomicznej.

„Komisja Europejska opublikowała szacunki, które mówią o spadku nawet o 4,3 proc. PKB. Musimy liczyć się z tym, że przy wzroście bezrobocia o ok. 4 proc. w stosunku do dzisiejszego poziomu i regresie gospodarczym, wysokość deficytu może sięgać 7 mld złotych. Ustawa prawnie zabezpiecza pieniądze na zdrowie, ale przy ograniczonej aktywności gospodarczej i mniejszych wpływach z podatków zmniejszą się także wpływy do budżetu” – zaznaczyła Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Podkreśliła, że zabezpieczenie środków finansowych na zdrowie będzie oznaczało uszczuplenie nakładów na inne usługi publiczne. Dodatkowo, inflacja sprawi, że siła nabywcza pieniądza spadnie, a więc konieczne jest zrewidowanie mechanizmu finansowania systemu opieki zdrowotnej.

„Koronawirus dobitnie pokazał z jak wielkimi problemami mamy do czynienia w zakresie usług publicznych z obszaru opieki długoterminowej. Aby system mógł zabezpieczyć potrzeby starzejącego się społeczeństwa potrzebne są ogromne inwestycje w opiekę długoterminową” – powiedziała.

W jej ocenie być może nadszedł moment, by wpływy z opodatkowania produktów o udowodnionej szkodliwości zdrowotnej zostały przekierowane właśnie na ochronę zdrowia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak epidemia odbija się na systemie opieki długoterminowej?

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Emilia Grzela

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.