Cisza po raporcie NIK o zaniedbaniach w szpitalach psychiatrycznych

Beata Lisowska
opublikowano: 13-05-2002, 00:00

Raport Najwyższej Izby Kontroli ujawniający nieprawidłowości w szpitalach psychiatrycznych na Dolnym Śląsku, o którym informowaliśmy dwa tygodnie temu, nie wywołał dotąd żadnej reakcji ani organów założycielskich, ani resortu zdrowia. Tymczasem konieczność pilnego zajęcia się sytuacją pacjentów leczonych psychiatrycznie potwierdził ostatnio rzecznik praw obywatelskich po przeprowadzonych w 2001 roku wizytacjach w dziecięcych szpitalach i oddziałach psychiatrycznych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Ujawnionymi przez NIK przypadkami nieprzestrzegania prawa przy przymusowym przyjmowaniu pacjentów do szpitali, niezachowywania procedur formalnych w trakcie postępowania leczniczego oraz złymi warunkami pobytu chorych w dolnośląskich szpitalach nie zajął się na razie krajowy konsultant w dziedzinie psychiatrii prof. dr hab. Stanisław Pużyński. ,Nie znam tego raportu. Zwróciłem się o jego udostępnienie do NIK. Dopóki się z nim nie zapoznam, nie chcę się w tej sprawie wypowiadać. To może potrwać kilka tygodni" - uprzedza prof. S. Pużyński.
Raport przeszedł bez echa także w Dolnośląskiej Regionalnej Kasie Chorych, której urzędnicy o jego istnieniu dowiedzieli się od Pulsu Medycyny. Najprawdopodobniej dokument nie będzie miał żadnego wpływu na sposób kontraktowania przez kasę świadczeń w pięciu wymienianych w nim szpitalach. Zdaniem rzecznika prasowego DRKCh Małgorzaty Sadowy-Piątek, ujawnione przez NIK nieprawidłowości nie leżą w gestii kasy, to raczej temat do przemyśleń dla organu założycielskiego, a jest nim w przypadku wszystkich pięciu szpitali - marszałek województwa.
W Urzędzie Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego uzyskaliśmy jedynie enigmatyczne zapewnienie, że ,zostały podjęte działania zmierzające do realizacji sformułowanych przez Najwyższą Izbę Kontroli wniosków".
Przypomnijmy, że NIK wnioskowała w pierwszej kolejności o poprawne odnotowywanie w dokumentacji medycznej wszystkich zdarzeń i okoliczności przyjęcia pacjentów na leczenie szpitalne, terminowe przekazywanie sądom informacji o przyjęciu do szpitala pacjenta bez zgody, zapewnienie przestrzegania procedur prawnych w trakcie postępowania. Wszystkie te nieprawidłowości - w przeciwieństwie do także postulowanej przez NIK poprawy warunków bytowych chorych - nie wymagają nakładów finansowych, a jedynie poprawy organizacji pracy w szpitalach.
Ból głowy dyrektora
Jednak dyrektorzy szpitali bagatelizują wagę stwierdzonych przez NIK uchybień. ,Dla mnie problemem nie są w tej chwili jednostkowe błędy ludzkie, których dopatrzyła się NIK, lecz to, że nie mam za co kupić leków, nie mam pieniędzy na jedzenie, nie mam na wypłaty" - mówi Tomasz Piss, dyrektor Specjalistycznego Zespołu Psychiatrycznego Opieki Zdrowotnej we Wrocławiu.
Doświadczenia z poprzedniej kontroli przeprowadzonej w 1997 roku przez NIK w dolnośląskich szpitalach potwierdzaja, że dyrektorzy lekceważą opinie kontrolerów. Podczas ponownej wizyty pracowników izby w szpitalach okazało się, że zrealizowano tylko 18 z 23 wniosków zaleconych wówczas przez NIK do realizacji w 2001 roku.
W dziecięcych też tragicznie
Może sprawą powinien zainteresować się minister zdrowia, tym bardziej, że na jego biurko trafił kilka dni temu kolejny alarmujący dokument: ,Informacja rzecznika praw obywatelskich na temat stanu przestrzegania podstawowych praw pacjentów w szpitalach dziecięcych, ze szczególnym uwzględnieniem szpitali psychiatrycznych".
Pracownicy biura RPO w 2001 roku wizytowali dwa szpitale (obecnie centra leczenia młodzieży - Zagórze i Zabór) oraz cztery oddziały psychiatrii dzieci i młodzieży w Radomiu-Krychnowicach, Szczecinie-Zdroju, Lublińcu i Sosnowcu. ,Niezbędne jest wprowadzenie nowego systemu opieki psychiatrycznej. Umieszczenie w szpitalu psychiatrycznym powinno być ostatecznością i obejmować okres niezbędny do stworzenia warunków leczenia w systemie dziennym/ambulatoryjnym. Brak możliwości leczenia w takim systemie z jednej strony ogranicza dostęp do leczenia, z drugiej strony powoduje, że na oddziałach szpitalnych są dzieci, które nie wymagają hospitalizacji" - tak brzmi generalna diagnoza rzecznika.
Szczegółowe wnioski z kontroli RPO potwierdzają fakt łamania praw pacjentów (w tym wypadku dzieci) leczonych psychiatrycznie. Istotne zastrzeżenia rzecznika budzi fakt kierowania do szpitali i oddziałów psychiatrycznych dzieci sprawiających kłopoty wychowawcze bez wskazań medycznych. Za niedopuszczalne ze względów bezpieczeństwa, jak i skuteczności leczenia uznał umieszczanie na jednym oddziale pacjentów chorych psychicznie i uzależnionych. Zdaniem pracowników biura RPO dzieje się tak dlatego, bo podpisane z kasami chorych kontrakty nie pokrywają w pełni faktycznych kosztów leczenia. Niektóre oddziały decydują się zatem na przyjęcie pacjentów uzależnionych, bo kasa płaci za nich dwukrotnie więcej.
Pracownicy biura RPO stwierdzili podczas kontroli przypadki przekraczania czasu stosowania unieruchomienia. Ich zdaniem wielogodzinne, szczególnie dolegliwe dla dzieci i młodzieży, unieruchomienia mogą wynikać z braku wystarczającej liczby personelu terapeutyczno-opiekuńczego, a tym samym możliwości indywidualnej opieki. ,Naruszane są podstawowe prawa człowieka: prawo do informacji, w tym o przysługujących prawach i stosowanych procedurach medycznych, prawo do intymności (warunki korzystania z łazienek), prawo do swobody poruszania się, w tym korzystania ze spacerów i zabaw, prawo do kontaktów z rodziną. Niedopuszczalne jest stosowanie kary noszenia piżamy, ograniczanie swobody poruszania się po oddziale czy spacerów. Takich metod nie stosuje się nawet wobec nieletnich umieszczonych w zakładach resocjalizacyjnych. To przejawy poniżającego traktowania i karania w świetle art. 6 Europejskiej Konwencji o Ochronie Podstawowych Praw i Wolności Człowieka" - czytamy w informacji rzecznika praw obywatelskich.
Mimo że raport kilka dni temu trafił do Ministerstwa Zdrowia, a rzecznik prof. Andrzej Zoll w liście skierowanym bezpośrednio do ministra Mariusza Łapińskiego prosił o analizę dokumentu i pilne ustosunkowanie się do wszystkich wniosków, nie udało nam się ustalić, jakie kroki podejmie resort. Jak poinformował Puls Medycyny Andrzej Troszyński, raport trafił do Departamentu Zdrowia Psychicznego, a jedyny specjalizujący się w problematyce szpitali psychiatrycznych pracownik tego departamentu, był przez trzy dni nieuchwytny.
Dobre prawo, zła praktyka
Zasada ,upodmiotowywania" pacjentów chorych psychicznie jest realizowana w Polsce od kilku lat dzięki ustawie o ochronie zdrowia psychicznego z 1994 roku. Wszyscy specjaliści podkreślają, że prawodawstwo mamy dobre, zbliżone do standardów obowiązujących w Unii Europejskiej. Gorzej z ich realizacją. ,Ustawa zawiera dużo przepisów natury deontologicznej i etycznej, wymagających koniecznie zmiany postaw lekarzy. Niestety, to nie proste i obawiam się, że potrwa jeszcze wiele lat - uważa prof. Stanisław Dąbrowski z Zakładu Organizacji Ochrony Zdrowia Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. - Samo ,przełknięcie" zasady kontroli sądowej nad legalnością pobytu pacjenta w szpitalu lub na oddziale psychiatrycznym i nad przebiegiem leczenia było trudne dla lekarzy, którzy przyzwyczaili się, że przez lata przyjmowali pacjentów bez zgody i leczyli ich bez żadnej kontroli". Zdaniem profesora najczęstsze obecnie popełniane błędy to uniemożliwianie pacjentom udziału w rozprawach ich dotyczących oraz nieudostępnianie im opinii sądowo-psychiatrycznych.
Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.