Chorzy na NChZJ generują rosnące koszty

oprac. kl
opublikowano: 27-10-2016, 15:41

WZJG coraz częściej dotyka osoby młode, dlatego jest szybko rosnącym problemem ekonomicznym. Pacjenci są zmuszeni do porzucenia pracy, a w konsekwencji choroby przejścia na rentę lub zasiłek chorobowy. Leki biologiczne, które mogą zatrzymać rozwój NChZJ, są poza zasięgiem polskich pacjentów.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Do nieswoistych chorób zapalnych  jelit zalicza się wrzodziejące zapalenie jelita grubego (WZJG) oraz chorobę leśnioskiego-Crohna (ChLC).

Współautorka raportu Biała Księga "Gastroenterologia - finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej ze szczególnym uwzględnieniem choroby Leśniowskiego-Crohna i WZJG" dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, Dyrektor IZWOZ Uczelni Łazarskiego, podkreśla, że jest to pierwsza analiza sytuacji polskiej gastroenterologii. Wyniki przeprowadzonych badań jednoznacznie wskazują, że aby redukować koszty pośrednie związane z utrzymaniem chorych na NChZJ, należy zmniejszyć aktywność choroby. Dla potwierdzenia tej tezy podaje, że koszty pośrednie pacjenta chorującego na WZJG i będącego w remisji są trzykrotnie niższe, niż koszty utrzymania pacjenta, u którego choroba jest aktywna. 

 

Z raportu przygotowanego przez Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia wynika, że łączne wydatki na pacjentów chorujących na NChZJ  przekroczyły 56 mln zł. Jest to suma kosztów poniesionych przez budżet państwowy i ZUS oraz wydatków prywatnych przedsiębiorców na  świadczenia związane z niezdolnością do pracy.  Z ubezpieczeń społecznych wydano także 19,9 mln zł na pacjentów z  ChLC i ponad 36 mln zł na świadczenia dla cierpiących na WZJG. Ograniczenie możliwości nowego leczenia znacznie podnosi koszty –  na jednego pacjenta państwo wydaje nawet 1 mln zł. 

Prof. Grażyna Rydzewska, prezes Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii  i zastępca Dyrektora ds. Lecznictwa w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSW w Warszawie określa sytuację pacjentów z NChZJ jako bardzo trudną. „W Polsce mamy znacznie niższe standardy niż w Europie. Zwłaszcza utrudniony jest dostęp do najnowszych, skutecznych i bezpiecznych terapii” – dodaje. Tłumaczy tez, że obecnie nie ma możliwości wdrażania u pacjentów  terapii działających selektywnie, które hamują procesy zapalne, nie wpływając przy tym negatywnie na reakcje odpornościowe w innych obszarach organizmu. Leki biologiczne są wdrażane dopiero w ramach terapii ratunkowej. 

Kluczowym celem aktualnych rekomendacji jest jak najskuteczniejsze opóźnianie nieodwracalnych skutków choroby i doprowadzenie choroby do” głębokiej remisji”. 

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: oprac. kl

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.