Choroba psychiczna dotyka wielowymiarowo - rozmawiamy z dr. Maciejem Kuligowskim.

Małgorzata Konaszczuk
opublikowano: 02-11-2016, 13:41

O problemach poruszanych podczas Międzynarodowej Konferencji Naukowej „XXI Bieszczadzkie Dni Psychiatryczne” rozmawiamy z organizatorem wydarzenia dr. n. med. Maciejem Kuligowskim.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

To już XXI bieszczadzkie spotkanie psychiatrów. Jak powstała idea tych spotkań i czy zmienił się ich profil na przestrzeni lat?

Bieszczadzkie Dni Psychiatryczne wymyślił przeszło 20 lat temu nieżyjący już dr Stanisław Rzeczycki, ordynator Oddziału Psychiatrycznego WSS w Rzeszowie. Początkowo była to lokalna, podkarpacka konferencja, a jednocześnie okazja do wysłuchania najlepszych wykładowców z kraju. Od początku bowiem stawiano na wysoki poziom merytoryczny spotkań. By pokazać różnorodność Bieszczad, konferencja zmieniała swoje miejsce i odbywała się w Bystrem koło Baligrodu, Polańczyku, Jaworze, Czarnej, a nawet w Leżajsku. W organizacji konferencji od początku partycypowało Polskie Towarzystwo Psychiatryczne — oddział rzeszowski, a obecnie podkarpacki. Uczestniczyły w niej szpitale w Jarosławiu (dr Antoni Ferenc jr. i dr Janusz Adamczyk), oddział w Leżajsku (dr Anna Czarnecka), Szpital w Żurawicy, a ostatnio Podkarpackie Centrum Zdrowia Psychicznego w Przemyślu (dr Jacek Barket). 

Od początku też BDP miały wsparcie ośrodków akademickich — CMUJ w Krakowie (prof. Adam Szymusik i prof. Andrzej Zięba), następnie Kliniki Psychiatrii w Lublinie (prof. Anna Grzywa). Obecnie w komitecie naukowym uczestniczyli zarówno prof. Dominika Dudek z CMUJ w Krakowie, jak i prof. Andrzej Czernikiewicz z Lublina, który od kilku lat jest patronem merytorycznym BDP. Osobiście zajmuję się organizacją konferencji od ok. 10 lat, najpierw jako prezes oddziału Podkarpackiego PTP, a następnie konsultant wojewódzki ds. psychiatrii. 

Bieszczadzkie spotkania przyciągają coraz większą liczbę uczestników i wykładowców…

Obecnie jest to jedna z najbardziej pożądanych przez psychiatrów konferencji. Ma swoich stałych uczestników od wielu lat, przyjeżdżających z najdalszych zakątków kraju — Szczecina, Olsztyna, Jeleniej Góry, a co roku przybywają nowi. Mimo iż z lokalnego spotkania psychiatrów rozrosła się do grupy ponad 550 uczestników i rangi konferencji międzynarodowej, staramy się utrzymać ducha Bieszczad, bo jest to także spotkanie dla miłośników tego uroczego zakątka naszego kraju. Również stale wzrasta nam grono wykładowców. W ostatnich 3 latach gościliśmy szefów klinik psychiatrycznych od Szczecina po Kraków, ściśle współpracujemy z Instytutem Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, swoje prace prezentują również młodzi lekarze i psychoterapeuci z Podkarpacia. Nawiązaliśmy ponownie współpracę z Kliniką Psychiatrii we Lwowie i od 2 lat gościmy prof. Aleksandra Filza i członków jego zespołu. Dzięki tej współpracy umożliwiliśmy zwiedzanie Kliniki Psychiatrii we Lwowie oraz samego miasta i okolicznych polskich zamków. Wykraczamy też poza mury sal wykładowych organizując warsztaty na Tarnicy czy Połoninach, a granicę Podkarpacia przekraczamy dzięki honorowemu patronatowi nie tylko wojewody podkarpackiego, ale i świętokrzyskiego oraz konsultanta krajowego w dziedzinie psychiatrii prof. Piotra Gałeckiego.

Wykorzystując warunki kompleksu Arłamów, od 2 lat imprezą towarzyszącą są mistrzostwa lekarzy psychiatrów w tenisie ziemnym. Luksusowe warunki hotelu w Arłamowie, który wybraliśmy 3 lata temu, nic nie ujęły z atmosfery klimatycznego spotkania, bez nadmiernego „nadęcia” — jest tu czas na wykłady na światowym poziomie oraz czas na chwilę wytchnienia przy ognisku z Bieszczadzkim Zakapiorem. Tradycją BDP były chwile dobrej muzyki, często związanej z Bieszczadami czy piosenką poetycką, turystyczną. Gościliśmy m.in. Michała Bajora, Mikromusic z Natalią Grosiak, Wolną Grupę Bukowina, Krzysztofa Daukszewicza, legendarne KSU oraz reaktywowane niedawno RSC. 

Konferencja odbywa się pod hasłem „Pacjent trudny do terapii” — to znaczy jaki?

To temat przewodni Dni Psychiatrycznych zaproponowany kilka lat temu przez prof. Czernikiewicza. Zapewne można powiedzieć, iż nie ma pacjentów łatwych. W psychiatrii jednak, jak nigdzie indziej, choroba wielowymiarowo dotyka pacjenta. Określenie „trudny pacjent” może dotyczyć samej istoty choroby, jej wielu objawów, wymiarów (jak w schizofrenii czy CHAD). To także pacjent z tzw. podwójną diagnozą, np. psychoza plus uzależnienie od alkoholu czy innych środków odurzających. „Trudny”, bo coraz częściej oprócz klinicznego obrazu pacjenta musimy zwracać uwagę na czynniki genetyczne, neurobiologię.

Mówimy też o jego trudnościach, gdyż z dnia na dzień życie pacjenta diametralnie się zmienia — traci możliwość pracy, nauki, sens życia i sama farmakoterapia nie wystarczy, by mu pomóc, potrzebny jest zespół z psychoterapeutą i terapeutą środowiskowym. W wielu schorzeniach psychiatrycznych pacjenci bardziej są narażeni na inne choroby somatyczne, stąd kolejna „trudność” — interakcji leków, potrzeba poszerzenia wiedzy ogólnomedycznej, internistycznej, neurologicznej. „Trudny” oznacza także: niewspółpracujący, bez poczucia choroby, niezażywający leków. Wówczas nie możemy zapomnieć o jego rodzinie, opiekunach. Szacuje się, że na jedną osobę chorą na schizofrenię przypada 10 osób z najbliższego otoczenia dotkniętych mniej lub bardziej tym problemem. Niejednokrotnie opiekunowie muszą ograniczać swoje zatrudnienie, a dodatkowo „pracują na pełnym etacie” właśnie opiekuna. 

„Pacjent trudny” — gdyż mimo dostępności najnowszych leków, szczególnie długo działających (inj. raz na miesiąc), ich użycie jest prawnie tak obwarowane, że lekarze czasem boją się je zlecać. Wymiar prawny wreszcie to obszar bardzo „trudny” zarówno dla pacjenta, jak i lekarza. To wspomniane restrykcje w ordynacji leków, zmieniające się zasady wystawiania recept, listy refundacyjne, problemy zgody pacjenta na leczenie, ubezwłasnowolnienie, zdolności do czynności prawnych. Jak widać, trudności w naszej praktyce nie brakuje i można by je jeszcze długo wymieniać. Bieszczadzkie dni wychodzą im naprzeciw, stąd wielowymiarowy charakter sesji. Chodzi o to, by „pacjent trudny” uzyskał opiekę w wielu wymiarach na najwyższym poziomie. Dlatego też rozrzut tematyczny jest duży: od eugeniki, przez zaburzenia afektywne, psychozy, uzależnienia, psychiatrię dzieci i młodzieży, psychogeriatrię (kolejna trudność), farmakologię, neurobiologię, medycynę katastrof, problemy prawne i model opieki psychiatrycznej.

Podczas kongresu odbyła się również debata, w której uczestniczyła nowa prezes PTP. Jak rysuje się przyszłość polskiej psychiatrii?

Debatę na temat przyszłości polskiej psychiatrii, która była nowością na konferencji, prowadziła rzeczywiście nowa prezes PTP prof. Agata Szulc w towarzystwie konsultanta krajowego ds. psychiatrii prof. Piotra Gałeckiego oraz przedstawiciela centrali NFZ dr. Macieja Karaszewskiego.

W dyskusji pojawiło się wiele wątków, ale najwięcej uwagi poświęcono programowi pilotażowemu dotyczącemu centrów zdrowia psychicznego. Jest to praktyczne wprowadzanie jednego z zapisów Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, który od kilku lat z powodów finansowych praktycznie nie ruszył z miejsca. Jest nadzieja, że NPOZP wreszcie doczeka się realizacji. Główną ideą jest rozwój psychiatrii środowiskowej poprzez przesunięcie ciężaru opieki z dużych szpitali psychiatrycznych na oddziały dziennego pobytu czy zespoły leczenia środowiskowego, udzielające pomocy w środowisku pacjenta. Centra mają objąć opieką od 50-200 tys. mieszkańców, a finansowane mają być podobnie jak poz, nie zaś według osobodni jak dotychczas. 

W dyskusji pojawiły się obawy o to, co z miejscami, gdzie opieka psychiatryczna opiera się na NZOZ-ach (w wielu miastach są tylko one), które nie mają oddziałów stacjonarnych, a nowe centra muszą je mieć. Ponadto pilotaż ma się opierać tylko na publicznych ZOZ-ach, ma rozpocząć się w 25 ośrodkach w 2017 r. Niestety, nie ma pewności czy ruszy i będzie finansowany od 2017 r.

Podnoszono niedofinansowanie psychiatrii — stawki obowiązujące w Polsce w stosunku do wszystkich wydatków na służbę zdrowia są jednymi z najniższych w Europie. Omawiano problemy z refundacją najnowszych leków, szczególnie długo działających (tzw. LAI), z zadowoleniem przyjęto informację o kolejnych refundacjach, m.in. leku na schizofrenię, który podaje się tylko raz w miesiącu oraz kolejnego leku w leczeniu depresji.

Tradycją BDP jest aukcja na cele charytatywne. Kogo państwo wpierają i skąd taka inicjatywa?

Od 3 lat wspieramy Fundację Pomocy Dzieciom Przewlekle Chorym „jerzyk” z Przemyśla. Była to moja inicjatywa jako rodowitego przemyślanina. Fundacja wspiera dzieci przewlekle chore, w tym szczególnie na choroby nowotworowe, ale także m.in. prowadzenie różnorodnych działań mających za zadanie łagodzenie psychicznych i psychologicznych skutków leczenia u dzieci i ich rodzin oraz promocję profilaktyki zdrowotnej.

Umożliwiamy fundacji zaprezentowanie się podczas BDP, a w trakcie uroczystej kolacji prowadzę aukcję na rzecz dzieci. Przez cały rok zbieramy wraz z prezesem Cielińskim atrakcyjne rzeczy od sportowców, aktorów, polityków. W ciągu 3 lat uzbieraliśmy sporą sumę dzięki ofiarności uczestników. Hitem tegorocznej licytacji była piłka z autografami kadry Adama Nawałki, wylicytowana przez dr. Antoniego Ferenca jr. za 5100 zł! Każdy może wspomóc fundację ofiarując 1 proc. podatku (http://www.fundacjajerzyk.pl/jakpomoc).

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Małgorzata Konaszczuk

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.