Chirurgia - męski bastion?

Rozmawiała Monika Wysocka
opublikowano: 07-10-2009, 00:00

Interesuje mnie chirurgia. Ta odpowiedzialność, satysfakcja, która płynie z fizycznego wysiłku i zrobienia czegoś dobrego. Ale bycie kobietą chirurgiem niczego nie ułatwia, wręcz przeciwnie - mówi dr n. med. Izabela Jaraczewska, członek Europejskiej Rady Chirurgii Naczyniowej, założycielka Stowarzyszenia Kobiet w Chirurgii.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Chirurg to zawód raczej dla mężczyzny...

Faktycznie, chirurgia wciąż jest zdominowana przez mężczyzn, ale to zaczyna się zmieniać. Coraz więcej jest kandydatek do tego zawodu i to zarówno w czasie studiów, jak i rezydentek chirurgii. W ostatnich latach zapanowała wręcz moda na chirurgię, a ściślej mówiąc na nowe metody zabiegowe, tj. chirurgię estetyczną czy szczękowo-zabiegową. Motywująco działa na kobiety przykład prof. Marii Siemionow, która jest dyrektorem zespołu badawczego chirurgii plastycznej w Cleveland Clinic Foundation w USA (wywiad z prof. Semionow opublikowaliśmy w Pulsie Medycyny nr 1 (184) z 14 stycznia 2009 r., s. 20-21 - przyp. red.). Ogromną sławę przyniosły jej w ostatnich latach prace badawcze zakończone pierwszym w świecie całkowitym przeszczepem twarzy.

Dzięki takim karierom kobiety, wybierając ten zawód, myślą: będę zarabiać lepiej, zdobędę uznanie. Nęci je wizja odgrywania znaczącej roli w społeczeństwie, bo przecież prestiż zawodu chirurga wciąż istnieje. Chcą być gwiazdami, znaleźć się w świetle fleszy. Wpływ na takie myślenie mają także przykłady z innych sfer zawodowych - coraz częściej kobiety zostają ministrami, parlamentarzystkami. Dla młodych kobiet chirurgia jest szalenie pociągająca, bo można tu osiągnąć sukces nawet nie robiąc dużych operacji. Ten zawód wciąż daje jedyną w swoim rodzaju szansę zmierzenia się z losem, odwrócenia tego, co nieuchronne.

W jakiej chirurgii kobiety mają największe szanse na sukces?

Chirurgii plastycznej, naczyniowej, onkologicznej - w Stanach Zjednoczonych to dziedziny od dawna zdominowane przez kobiety. Nawet szefową Amerykańskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej jest kobieta - Barbara Bass. Mastektomia czy operacje endokrynologiczne to domena kobiet, mówi się wręcz o nich "kobieca chirurgia". Osobiście jestem przeciwna takiemu podziałowi, bo uważam, że wiele kobiet doskonale sprawdza się także w "dużej" chirurgii. Ale medycyna idzie w kierunku ograniczania stopnia ingerencji, w kierunku chirurgii laparoskopowej. Upatruję w tym szansy dla kobiet. Na przykład w naczyniowej chirurgii laparoskopowej - choć jest bardzo trudna - kobiety radzą sobie doskonale.

W czym jest wobec tego problem, by kobiety robiły karierę w tej dziedzinie?

Mamy do czynienia z procesem stopniowego wykruszania się kobiet z tej specjalizacji - od momentu decyzji do pracy w tym zawodzie. Następna luka istnieje między kobietami, które pracują jako chirurdzy, a tymi, które pełnią jednocześnie funkcje decyzyjne: są ordynatorami oddziałów, mają stopień docenta itp. W tej dyscyplinie jest ich mniej niż 1 procent! Dlaczego, skoro 20 procent rozpoczyna specjalizację z chirurgii, a kolejne 15 procent ją kończy? Nie dlatego, że nie chcą. Motywacja kobiety, która decyduje się na tę specjalizację, jest zazwyczaj ogromna. Ten zawód wybierają osoby z tzw. temperamentem chirurga, które mają duży pęd do samodzielności, do kariery i pełnienia funkcji administracyjnych. Jeśli więc z grupy takich osobowości tylko 1 procent dociera do celu, to muszą być bariery.

U nas wciąż pokutuje model kobiety "babochłopa". W rzeczywistości wygląda to tak: część kobiet poświęca się chirurgii, bierze wszystko, czego koledzy nie mogą lub nie chcą - pracę w ambulatorium, drobne zabiegi ambulatoryjne, haki, wiązanie szwów, bo tylko takie mają możliwości pracy w tym zawodzie. Część idzie "po trupach do celu" - przynajmniej tak to wygląda z boku. Te kobiety postawiły na karierę w chirurgii i z czasem zorientowały się, że jedyną możliwością samodzielności jest dotarcie do stanowiska administracyjnego (przynajmniej na poziomie ordynatora). Na razie wygrywają tylko najsilniejsze jednostki.

Niewiele już zostało męskich bastionów, chirurgia jest jednym z nich i wciąż jest on bardzo silnie okupowany. To zawód w dużej mierze czysto techniczny, osiągnięcie w nim sprawności polega na wykonywaniu dużej liczby zabiegów. Nie zdobędzie się doświadczenia, jeżeli nie ma się dostępu do stołu operacyjnego. Niektórzy jeszcze na studiach uczestniczą w operacjach, a inni nawet po ich ukończeniu niewiele mają zabiegów na swoim koncie. Taki układ prowadzi do nadużyć. Druga sprawa to brak mentora. Kobiety nie są brane pod opiekę, tak jak dzieje się to z chirurgami mężczyznami - doświadczony doktor opiekuje się młodszym kolegą, kieruje nim, podpowiada, daje szanse, promuje.

Mimo wszystko zdarzają się chyba kobiety zadowolone z wyboru specjalizacji i przebiegu swojej kariery chirurga?

Oczywiście! Jest duża grupa entuzjastek. Problem w tym, czy mają koncepcję ?swojej" chirurgii i siebie samej. Ponieważ jest nas w tym zawodzie niewiele, jesteśmy bacznie obserwowane i każde potknięcie czy zły wybór zaraz są zauważane. Nie wszystko "wybacza" się nam w takim samym stopniu jak mężczyznom. Nie mając jasno określonej wizji, kobiety często nie są w stanie podołać wyzwaniom, jakie stawia ten zawód. Niezmiennie dziwi mnie to, że kobiety nie pomagają sobie wzajemnie. Te, które zrobiły karierę w zawodzie chirurga, wcale nie promują innych kobiet. Chęć dobrego wypadnięcia na tle mężczyzn okazuje się często ważniejsza niż kobieca solidarność. Proszę spojrzeć choćby na zespół prof. Marii Siemionow: ona i 16 mężczyzn...

Stąd wziął się pomysł na sesję dla kobiet podczas tegorocznego Kongresu Towarzystwa Chirurgów Polskich?

W tym środowisku jest grupa kobiet, którym zależy na wzajemnym wspieraniu się. Sesja "Jak pływać z rekinami, nie będąc zjedzonym", którą prowadziła pani socjolog, miała za zadanie pokazać kobietom, jak powinny współdziałać z mężczyznami, wykorzystując swoje atuty, a jednocześnie nie dać się zepchnąć na margines.

Uczestniczki kongresu dostały też do wypełnienia ankietę, w której mogły opisać, co jest dla nich największym problemem w zawodzie chirurga. Doświadczenia innych krajów wskazują na dwie główne bariery: wynagrodzenie nieadekwatne (w porównaniu z tym, jak było kiedyś) do ogromnych wyrzeczeń oraz zbyt dużą ingerencję w życie prywatne. Kiedyś chirurg, nawet jeśli pracował od rana do wieczora, miał żonę, która zajmowała się dziećmi, często służącą, sprawy przyziemne go nie interesowały. Dzisiaj pracują zarówno mężczyzna, jak i kobieta - tym samym i przeszkód, jakie ten zawód stawia w życiu osobistym, jest więcej.

Chirurgia wymaga kręgosłupa moralnego, ciągłej samomotywacji, bo każdego dnia trzeba się borykać z problemami bytowymi, brakiem czasu dla rodziny. Rozwody, kolejne związki są w tym środowisku niemal normą. Stres, odpowiedzialność, roszczeniowość pacjentów i wysokość ubezpieczeń, które z nich wynikają - to wszystko sprawia, że w dzisiejszych czasach człowiek musi przekalkulować swoją drogę zawodową. Kobiety często boją się, że nie udźwigną roli bycia żoną, matką i świetnym chirurgiem jednocześnie. Media lansują model kobiety doskonałej - żeby temu sprostać, trzeba mieć bardzo konkretną wizję swojej kariery i konsekwentnie do niej dążyć. To trudne dla młodej osoby.

Sesja "Kobiety w chirurgii" okazała się sukcesem i dała impuls do dalszych działań. Polskie kobiety chirurdzy, jako pierwsze z dawnego bloku wschodniego, będą uczestniczyć w europejskim programie parytetowym. Otrzymałam już zaproszenie do udziału w przygotowaniu konferencji międzynarodowej poświęconej kształceniu i karierze kobiet chirurgów.

Po to właśnie zakłada pani Stowarzyszenie Kobiet w Chirurgii?

Jest wiele spraw organizacyjno-prawnych, którymi trzeba się zająć. Na przykład skrócenie specjalizacji dla kobiet, bo czy konieczne jest robienie specjalizacji z chirurgii ogólnej, skoro większość kobiet i tak robi potem drugą, np. z mikrochirurgii? Kolejny problem to szkolenia podczas urlopów macierzyńskich, by unikać sytuacji, że kobieta po jego zakończeniu nie ma do czego wracać. Trzeba stworzyć program, który pasowałby do dzisiejszych realiów.

W chirurgii potrzebne są zmiany, m.in. skrócenie czasu szkolenia, dostosowanie go do współczesnych standardów poprzez wprowadzenie systemów oceny zdolności manualnych. To nie jest specjalizacja, w której można się uczyć na błędach. Potrzebne są nam modele do szycia, drenażery do ćwiczeń, które na świecie są już normą. Kiedy w zeszłym roku zdawałam w Nicei egzamin na członka towarzystwa chirurgii naczyniowej, w części praktycznej robiliśmy zespolenia dystalne na modelu lateksowym, a przyczepione do rąk sensory miały rejestrować precyzję wiązania węzła. W Polsce taki system szkolenia nie jest znany. Do tego dochodzi codzienna walka o dostęp do stołu operacyjnego, brak jednoznacznych reguł szkolenia.

Stowarzyszenie ma zamiar wspierać kobiety w chirurgii poprzez edukację, doradztwo i monitorowanie ich kariery zawodowej. Patronem honorowym została prof. Maria Siemionow.

Dlaczego właściwie wybrała pani ten zawód?

Zawsze byłam niesfornym dzieckiem, mam temperament rebelianta, lubię wyzwania, najbardziej podoba mi się ciężka, duża chirurgia. Mogłam wybrać inną specjalizację, miałam otwartą drogę do chirurgii plastycznej, skończyłam dwa fakultety (medycynę i stomatologię), ale mnie interesuje chirurgia. Ta odpowiedzialność, satysfakcja, która płynie z fizycznego wysiłku i zrobienia czegoś dobrego. Pracuję w tym zawodzie już kilka lat i wciąż mi się to podoba. Były momenty, że czułam ograniczenia, ale dość wcześnie zrozumiałam, że w drodze na szczyt człowiek zawsze jest samotny. Mnie to już nie przeszkadza, choć razi mnie brak tolerancji w polskich klinikach. Przestałam się tym jednak przejmować. Jestem silna i coraz lepsza w tym, co robię. Bycie kobietą chirurgiem niczego nie ułatwia, wręcz przeciwnie - trzeba być świetnie przygotowanym, by zniwelować różnice płci.

Czytaj też:
Pokongresowe refleksje chirurgów

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.