Certyfikat jakości dla wybranych

Edyta Szewerniak-Milewska
opublikowano: 05-01-2004, 00:00

Okręgowa Izba Lekarska w Szczecinie wręcza certyfikaty jakości wybranym specjalistom prowadzącym prywatne praktyki lekarskie. To forma wyróżnienia, która jednak - zdaniem przedstawiciela samorządu - wcale nie oznacza, że pozostali są gorsi. To po co je przyznawać?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Certyfikaty są formą rekomendacji udzielanej przez Okręgową Radę Lekarską w Szczecinie (zgodnie z jej uchwałą nr 1/95/VI). Od czerwca 1995 r. otrzymało ją 29 lekarzy specjalistów, w tym siedmiu w listopadzie ubiegłego roku. Certyfikaty wystawiane są - po spełnieniu określonych warunków - na wniosek zainteresowanego. Jednym z warunków jest uzyskanie pozytywnej opinii komisji ds. praktyk indywidualnych oraz zespołu ds. certyfikatów, powoływanego przez radę okręgową spośród członków izby. Zespół ten wizytuje praktykę i ocenia, czy wniosek się kwalifikuje.
?O rekomendację rady może się ubiegać lekarz prowadzący prywatną praktykę indywidualną lub pracujący w NZOZ-ie. Udziela się jej poprzez nadanie certyfikatu oraz promocję w biuletynach informacyjnych" - tłumaczy dr Mieczysław Chruściel, przewodniczący komisji ds. praktyk indywidualnych szczecińskiego samorządu lekarskiego. Certyfikaty są imienne - dla określonego lekarza, a nie ZOZ-u, w którym może pracować ich kilku.
Podstawy rekomendacji
Do uzyskania certyfikatu konieczne jest posiadanie specjalizacji zgodnej z profilem prowadzonej praktyki lekarskiej oraz warunków lokalowych odpowiadających nie tylko przepisom sanitarno-epidemiologicznym, ale także kryteriom określonym przez izbę. Dodatkowym wymogiem jest nieco wyższy standard urządzenia lokalu i przede wszystkim wyposażenie w sprzęt i aparaturę medyczną. Lekarz musi się też wykazać odpowiednimi świadectwami kwalifikacyjnymi dotyczącymi umiejętności posługiwania się tym sprzętem oraz potwierdzeniem odbycia odpowiednich szkoleń i kursów.
Jak zapewnia M. Chruściel, lekarz z certyfikatem musi mieć nieposzlakowaną opinię, nie może budzić kontrowersji nie tylko w środowisku lekarskim, ale i wśród pacjentów. Musi podnosić swoje kwalifikacje, uczestniczyć w kursach, szkoleniach, udzielać się w środowisku.
Starający się o certyfikat musi wyrazić zgodę na nadzór merytoryczny nad działalnością praktyki - chodzi np. o niezapowiedziane kontrole przez radę. Jednym z istotnych elementów kwalifikacji jest też przestrzeganie ustalonych przez izbę zasad ogłoszeń i informacji o praktyce (w zakresie świadczonych usług), żeby nie miały cech reklamy.
Plany na przyszłość
Zdaniem przedstawicieli samorządu, dotychczasowe kryteria przyznawania certyfikatów już się zdezaktualizowały, więc planowana jest ich zmiana. Uaktualnienie będzie dotyczyło np. zgłaszania praktyki do certyfikatu. Nie będzie to już zależeć od chęci zainteresowanego, ale prawdopodobnie od uznania jego kolegów, którzy będą mogli w tej sprawie wnioskować do komisji. Niewykluczone, że będą brane pod uwagę również opinie pacjentów.
?Jesteśmy zgodni, że certyfikat powinien być szczególnym wyróżnieniem i większą rolę powinny odgrywać czynniki opiniotwórcze, bo wtedy ranga certyfikatu będzie większa - uważa M. Chruściel. - W tym roku izba prawdopodobnie sama, na podstawie docierających do niej opinii, będzie wybierać praktyki, które należy uhonorować certyfikatem".
Kolejny dyplom
Koszt uzyskania certyfikatu - ok. 60 zł - wiąże się z jego oprawą. ?Certyfikat powinien wisieć w jakimś widocznym, reprezentacyjnym miejscu, koło innych dyplomów poświadczających kwalifikacje lekarza" - uważa M. Chruściel. Co więcej, znak rekomendacji izby lekarskiej (logo izby, godło Szczecina i napis w otoku) można też umieścić na drzwiach praktyki, przy tabliczce z nazwiskiem. Jednak ta forma eksponowania wyróżnienia nie cieszy się zbytnią popularnością, bo przewodniczący komisji ds. praktyk indywidualnych jeszcze jej nigdzie nie widział.
Po co więc przyznawane są certyfikaty i jakie korzyści odnoszą ich zdobywcy? ?W praktyce certyfikat nic nie oznacza, a z tytułu jego posiadania, niestety, nie ma żadnych przywilejów - ubolewa M. Chruściel. - Zamysłem ich przyznawania było zapewnienie podstaw do uzyskania lepszych warunków kontraktów na świadczone usługi, ale nic z tego nie wyszło. Być może, kiedy zaostrzymy kryteria, podniesie to wartość certyfikatów".







Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Edyta Szewerniak-Milewska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.