Burzliwie wokół płac w ochronie zdrowia

Ewa Kurzyńska, MAR
opublikowano: 14-06-2017, 08:57

Głosami 282 posłów Sejm RP uchwalił rządowy projekt ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych. Przewidziane w dokumencie docelowe podwyżki osiągną jednak swój pułap dopiero pod koniec 2021 r., natomiast pierwsze podwyżki — o co najmniej 10 proc. różnicy między wynagrodzeniem zasadniczym a minimalnym — zaplanowano od 1 lipca tego roku.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Posłowie nie zajęli się obywatelską inicjatywą ustawodawczą Porozumienia Zawodów Medycznych, którą poparło 240 tys. osób. „W ocenie PZM taki pośpiech ma na celu wprowadzenie społeczeństwa w błąd(…). Projekt rządowy przewiduje utrwalenie obecnych, niesprawiedliwie niskich płac pracowników medycznych i jest kontynuacją zasady, że podstawą funkcjonowania publicznej ochrony zdrowia jest wyzysk jej pracowników” — stwierdzili związkowcy.

Tematyka planowanego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia wzbudziła tak duże kontrowersje w środowisku, że przed Sejmem przewidziano pikietę pod hasłem: „Nie” dla ustawy ministra Konstantego Radziwiłła”. Przebieg samego posiedzenia także był burzliwy. Wnioskowano, by równocześnie z projektem rządowym procedować także projekt obywatelski.

„Złożyłem taki wniosek, bo pod projektem obywatelskim podpisało się blisko ćwierć miliona osób i został on już przyjęty przez Sejm. To inicjatywa, która zjednoczyła przedstawicieli wszystkich zawodów medycznych. Nie wyobrażałem sobie, by głosy takiej rzeszy obywateli zostały zignorowane. Mimo poparcia ze strony PO, PSL i Nowoczesnej stało się inaczej” — nie krył rozczarowania dr Tomasz Dybek, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, który brał udział w posiedzeniu Komisji Zdrowia z ramienia OPZZ.

Wniosek poddano pod głosowanie: „za” było 12 posłów, „przeciw” — 17. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Gdyby wynik był inny, to posiedzenie komisji zapewne by przerwano i czytanie obu projektów odbyłoby się w późniejszym terminie. Taki scenariusz był jednak nie po myśli resortu zdrowia, który zapowiadał wprowadzanie pierwszych podwyżek (zgodnych z ustawą) już od lipca. 

Rządowy projekt zakłada, że minimalne wynagrodzenie zasadnicze fizjoterapeutów, diagnostów laboratoryjnych oraz innych pracowników medycznych z wyższym wykształceniem (w zależności od tego, czy mają specjalizację, czy nie) powinno wynieść nie mniej niż ok. 4100 zł lub 2800 zł. Dla lekarza bez specjalizacji przewidziano ok. 4100 zł, a minimalna pensja specjalisty ma wynosić 700 zł więcej. Pielęgniarki i położne z tytułem magistra ze specjalizacją mają otrzymać ok. 3200 zł. Wymienione kwoty podwyżek będą osiągane stopniowo. Docelowa wysokość płac minimalnych ma być wypłacana w 2021 r.

Obywatelski projekt płac minimalnych był odpowiedzią środowiska na propozycje Ministerstwa Zdrowia. Podstawową różnicą była wysokość płac zasadniczych, którą każda grupa zawodowa określiła samodzielnie. Ustalono je w odniesieniu do wykształcenia i stażu pracy. 

Postulaty lekarzy nie były niespodzianką, lecz odzwierciedleniem żądań zgłaszanych od lat. Oto one: trzy średnie pensje krajowe dla specjalisty (ok. 12 tys. zł) oraz dwie dla lekarzy i lekarzy dentystów bez specjalizacji, dwie średnie krajowe dla pielęgniarek i położnych z tytułem magistra i specjalizacją, specjalistów w dziedzinie fizjoterapii, diagnostów laboratoryjnych ze specjalizacją, ratowników medycznych po studiach i z 5-letnim stażem pracy. Na minimalną płacę zasadniczą, stanowiącą równowartość 1,5 średniej krajowej (ok. 6000 zł) są gotowe przystać np. pielęgniarki i położne bez specjalizacji, osoby z licencjatem z fizjoterapii, technicy analityki medycznej (staż 5 lat), ratownicy medyczni wchodzący do zawodu.

W ciągu ostatnich pięciu kadencji sejmu posłowie zajmowali się blisko 6 tys. projektów ustaw, w tym zaledwie 73 inicjatywami obywatelskimi. Tylko nieliczne z nich weszły w życie. 

„Podczas kampanii wyborczej Prawo i Sprawiedliwość rozbudziło wśród pracowników ochrony zdrowia apetyt, którego rząd dziś nie jest w stanie zaspokoić. Z drugiej strony, będąc w opozycji, równie łatwo jest składać hojne deklaracje. Tymczasem odpowiedzialność i klasę polityka poznajemy po tym, czy jest on w stanie uczciwie mówić także rzeczy niepopularne” — komentuje obecną sytuację socjolog dr Leszek Gajos.

 

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Kurzyńska, MAR

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.