Bożena Janicka: Nowe obowiązki dla lekarzy rodzinnych to gwóźdź do trumny POZ

opublikowano: 04-09-2020, 16:45

Przychodnie będą się zamykać. Nowe obowiązki wynikające ze strategii walki z COVID-19 to gwóźdź do trumny dla podstawowej opieki zdrowotnej – oświadczyli lekarze Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia w związku z ogłoszoną przez Ministerstwo Zdrowia nową strategią walki z COVID-19.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W przedstawionej 3 września przez nowego ministra zdrowia Adama Niedzielskiego jesiennej strategii walki z COVID-19 szczególna rola została przypisana lekarzom POZ, w tym lekarzom rodzinnym. Zgodnie z nowymi wytycznymi, osoba, która ma objawy mogące wskazywać na zakażenie koronawirusem, powinna skontaktować się z lekarzem POZ w ramach teleporady. Podczas rozmowy lekarz zdecyduje o sposobie dalszego postępowania. W razie utrzymywania się bądź nasilenia objawów pacjent ma trafić do gabinetu lekarza, który zdecyduje o ewentualnym skierowaniu na badanie w kierunku COVID-19 (wymaz). Gdy wynik będzie ujemny, pacjent zostanie pod opieką lekarza POZ. Gdy wynik testu na koronawirusa będzie pozytywny – pacjent zostanie skierowany na tzw. „ścieżkę zakaźną”, czyli do jednej z placówek, która zajmuje się leczeniem chorób zakaźnych.

lek. Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.
Archiwum

Minister Niedzielski, pytany o ochronę lekarzy POZ przed ewentualnym zakażeniem, podkreślił, że rola lekarzy POZ nie obejmuje leczenia pacjentów z koronawirusem.

"Lekarze rodzinni, do których będą trafiali pacjenci, których na pierwszy rzut oka nie da się rozróżnić, czy mają infekcję innego wirusa, infekcję bakteryjną górnych dróg oddechowych, czy koronawirusa, dostają narzędzie, które ich ochroni – będą mogli, za pomocą zlecenia testu, zidentyfikować, czy pacjent jest koronapozytywny" – przekonywał Niedzielski. CZYTAJ WIĘCEJ: Adam Niedzielski: Rola lekarza POZ nie obejmuje leczenia pacjenta z koronawirusem

Bożena Janicka: Nikt nie konsultował z lekarzami tych zmian

"Nowe obowiązki, o których mówi NFZ i MZ, będą końcem podstawowej opieki zdrowotnej skrajnie niewydolnej z powodu braku lekarzy. Czy mroczna wizja zamykanych przychodni ma się wkrótce spełnić?" – pyta prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia Bożena Janicka, komentując strategię.

Lekarze PPOZ zaznaczyli w komunikacie przesłanym do mediów, że zgodnie z nowym rozporządzeniem to właśnie na lekarzach rodzinnych ma spocząć obowiązek diagnozowania, kwalifikowania i oddzielania pacjentów z koronawirusem od innych. Wymienili dalej, że to lekarz rodzinny, na podstawie oceny objawów, będzie kierował na testy i decydował o dalszej ścieżce leczenia chorego. Do tego ma dojść nadzór nad kwarantanną i izolacją.

"Nałożenie odpowiedzialności epidemiologicznej na podstawową opiekę zdrowotną wzbudziło w naszym środowisku ogromne poruszenie i niepokoje" – stwierdziła prezes PPOZ.

Jednocześnie podkreśliła, że nikt nie konsultował z lekarzami takich zmian. "Postawiono nas pod ścianą, zupełnie nie uwzględniając sytuacji, w jakiej znalazło się POZ" – oświadczyła.

Dodała, że od wielu lat środowisko lekarzy "alarmuje o brakach kadrowych, o wiekowości lekarzy, resztkami sił pracujących emerytach i seniorach. O białych plamach zalewających coraz większe obszary kraju, czyli o kolejnych zamykanych przychodniach".

"W najgorszej sytuacji jest Polska powiatowa, małe ośrodki, w których na jednego lekarza przypada kilka tysięcy pacjentów, a nawet cała populacja. Jak w obliczu tych wszystkich problemów mamy jeszcze walczyć z epidemią?" – pyta prezes PPOZ.

Bożena Janicka stwierdziła też, że "paradoksalnie o katastrofalnej sytuacji kadrowej w POZ i pogarszającej się dostępności do lekarzy rodzinnych doskonale wiedzą zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i NFZ".

"Świadczą o tym chociażby ostatnie kontrole i pisma zalecające zatrudnienie dodatkowych lekarzy 'posiadających uprawnienia pozwalające na prowadzenie aktywnej listy pacjentów, albo lekarzy pracujących pod nadzorem'. Chętnie byśmy to polecenie wykonali, ale jak? Lekarzy po prostu nie ma, a najstarsi (znajdujący się w grupie ryzyka) odchodzą w obawie przed zakażeniem" – oznajmiła Janicka.

Będą wypowiedzenia umów z NFZ?

Lekarze PPOZ podkreślili, że w trwającej pandemii – co pokazały ostatnie miesiące – podstawowa opieka zdrowotna stała się ostoją dla pacjentów przewlekle chorych, cierpiących na inne poważne schorzenia.

"Gwarantujemy im bezpieczeństwo i ciągłość leczenia, bez dodatkowych zagrożeń związanych z koronawirusem. Nie ma niepotrzebnego, ryzykownego grupowania. Nasi pacjenci czują się bezpieczni. Wiedzą, że mogą liczyć na naszą poradę, z której chętnie korzystają. Jesteśmy przekonani, że nowe obowiązki, zamiast pomóc w walce z COVID-19, jeszcze bardziej sparaliżują pracę POZ, do której dziennie w całej Polsce zgłasza się nawet 100 tysięcy pacjentów. Jak w obliczu nowych zadań, zapewnić im wszystkim właściwą opiekę?" – zapytała Janicka.

Ponadto lekarze PPOZ zaznaczyli, że w związku z brakiem możliwości sprostania nowym wytycznym niektórzy lekarze rozważają wypowiedzenie umów z NFZ.

"Nie możemy się zgodzić na robienie rzeczy niemożliwych i przejmowanie obowiązków od innych instytucji. To będzie gwoźdź do trumny POZ. Tylko papier przyjmie wszystko, my już nie" – ostrzegają.

PRZECZYTAJ TAKŻE: PPOZ po spotkaniu w NFZ: Strategia walki z epidemią wymaga weryfikacji

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: KM, PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.