Bioton chce zostać frakcjonatorem osocza

Beata Lisowska
17-01-2007, 00:00

Szykuje się rewolucja na polskim rynku osocza. Giełdowy Bioton ogłosił, że zamierza dokończyć budowę Laboratorium Frakcjonowania Osocza w Mielcu i za dwa lata rozpocząć produkcję preparatów osoczopochodnych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Spółka Bioton SA poinformowała, że wydzierżawiła na 10 lat od syndyka mieleckie Laboratorium Frakcjonowania Osocza. Firma zapowiada dokończenie inwestycji (patrz ramka). Jak poinformowała Puls Medycyny Anna Brzozowska, syndyk masy upadłościowej LFO, wycena przedsiębiorstwa i wystawienie go do licytacji potrwa jeszcze kilka miesięcy. Bioton jako dzierżawca zagwarantował sobie prawo pierwokupu LFO. Przedmiotem dzierżawy są budynki, część instalacji i trochę sprzętu. Najważniejszej, specjalistycznej aparatury zakupionej przed laty przez LFO nie ma jednak w Mielcu, bo spółka nigdy nie opłaciła VAT-u. Dopóki syndyk nie ureguluje tych zobowiązań, dopóty maszyny pozostaną w gestii urzędu celnego.

Partner z technologią

Adam Wilczęga, prezes Biotonu, na konferencji prasowej 8 stycznia br. poinformował, że firma zamierza rozpocząć w Mielcu produkcję preparatów z osocza już za dwa lata. Będzie to możliwe dzięki kontraktowi zawartemu z jednym z największych w Europie frakcjonatorów, który ma zarejestrowane produkty krwiopochodne na polskim rynku. Od swojego partnera Bioton uzyska technologię oraz będzie w stanie szybko przerejestrować jego preparaty. Współpraca z dużym przetwórcą będzie też gwarantować łatwiejszy dostęp do osocza.
Dokończenie budowy LFO ma kosztować 40-50 mln dolarów. Inwestycja może być bardzo rentowna. Obecnie wartość rynkowa preparatów pozyskanych z jednego 1 litra osocza wynosi ok. 1,1 tys. zł. Bioton chce je sprzedawać w Polsce i na swoich strategicznych rynkach zagranicznych. Firma zapowiada, że zdolności produkcyjne przetwórni w Mielcu wyniosą 400 tys. litrów osocza rocznie, a po jej rozbudowie nawet 800 tys. litrów. To oznacza, że kluczowy dla biznesowego powodzenia tej inwestycji będzie dostęp do polskiego surowca.
"Zamierzamy zwrócić się do Ministerstwa Zdrowia z propozycją długoterminowej współpracy. Chcielibyśmy w oparciu o partnerstwo publiczno-prywatne podpisać umowę, która zagwarantuje Biotonowi dostawy osocza. My, jako producent preparatów z osocza, zapewnimy zaopatrzenie Polski w tańsze produkty - zgodnie z zasadą wystarczalności - produkowane z polskiego osocza" - mówi Adam Wilczęga.
Ministerstwo Zdrowia czeka na jakiś ruch ze strony Biotonu. "Na razie nikt z firmy się z nami nie kontaktował. Myślę, że tego typu decyzję musi podjąć nie tylko minister zdrowia, to musi być decyzja rządu. My jesteśmy tylko jednym z partnerów, ważnym, bo mamy surowiec w ręku. Bioton znalazł niszę rynkową, ponieważ jest ogromny deficyt immunoglobulin na rynku. Jeśli taka fabryka powstanie, to każdy musi być zwycięski. Nasi pacjenci muszą mieć zagwarantowaną większą ilość leków najlepszej jakości" - mówi Jarosław Pinkas, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.
Jednak zanim Bioton doprowadzi swoją nową inwestycję do końca, ktoś musi przerobić już zgromadzone w Polsce osocze. Po kilkunastu miesiącach zwlekania z decyzją, resort ogłosił 21 grudnia 2006 r. nowy przetarg w tej sprawie. Zdecydował się przy tym na procedurę przyspieszoną. Jak dowiedzieliśmy się w Narodowym Centrum Krwi, przetarg mógłby być rozstrzygnięty bardzo szybko, nawet już w kwietniu 2007 roku. Pod warunkiem, że postępowanie nie zostanie oprotestowane. A jest. Do Zakładu Zamówień Publicznych natychmiast wpłynęły dwa protesty: firmy CSL Behring, wieloletniego poprzedniego kontrahenta Polski oraz firmy doradztwa finansowego EU Partner, działającej najprawdopodobniej w imieniu innego, nieujawnianego frakcjonatora.
Resort zdrowia zakłada, że umowa z nowym frakcjonatorem będzie podpisana na dwa lata. Rocznie będzie frakcjonowane 100-150 tys. litrów osocza. Szacunkowa wartość zamówienia to 93 mln zł.

Pacjenci czekają na immunoglobuliny

Naglącym problemem ciągle pozostaje brak immunoglobulin na polskim rynku. Trwają negocjacje z przetwórnią w Bernie w sprawie nierozliczonej partii tzw. pasty (pisaliśmy o tym w Pulsie Medycyny nr 20/2006), z której można byłoby - według wyliczeń Narodowego Centrum Krwi - wytworzyć 480 kg immunoglobuliny. Jak poinformował Paweł Trzciński, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia, Szwajcarzy zgodzili się przekazać Polsce 100 kg tego leku. Pierwsza partia (18 kg) dotrze pod koniec stycznia, kolejne w cyklu miesięcznym do maja.
Resort zdrowia we współpracy z Narodowym Funduszem Zdrowia chce też rozwiązać drugi problem związany z immunoglobuliną. W tej chwili wycena punktu w procedurach NFZ nie odzwierciedla aktualnych cen rynkowych, co hamuje import tego leku do Polski. "Zbieramy od firm dystrybuujących immunoglobuliny w Polsce dane o cenach. Prezes funduszu już obiecał, że dokona urealnienia ceny immunoglobuliny do wartości rynkowej" - zapowiada Paweł Trzciński.

Historia przerobu osocza w Polsce
- W 1993 r. Polska zgodnie z zaleceniami Rady Europy rozpoczyna realizację programu samowystarczalności w zakresie zaopatrzenia w produkty krwiopochodne (100 proc. produkcji z polskiego osocza). Instytut Hematologii i Transfuzjologii podpisuje umowę z przetwórnią osocza w Bernie (obecny właściciel - CSL Behring) na frakcjonowanie. Umowa wygasa w 2005 roku.

- W 1994 roku w Ministerstwie Zdrowia powstaje koncepcja wybudowania w Polsce własnej fabryki frakcjonowania osocza. Z kilku firm zainteresowanych inwestycją komisja międzyresortowa wybiera bliżej nieznaną spółkę Nedepol (przekształconą następnie w Laboratorium Frakcjonowania Osocza Sp. z o. o.). Spółka ma wybudować przetwórnię osocza w Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Mielcu. W 1997 r. zaciąga kredyt na budowę fabryki w wysokości 32 mln dolarów. Gwarancji w 60 proc. udziela jej rząd Włodzimierza Cimoszewicza. Powstają dwie hale. Fabryka nigdy nie rozpoczyna działalności, a LFO nie spłaca kredytu (banki dotychczas ściągnęły ze Skarbu Państwa tytułem gwarancji prawie 61 mln zł).

- Sprawa wyłonienia nowego frakcjonatora osocza wraca w 2005 roku. Przetarg w lipcu tego roku ogłasza minister Marek Balicki.

- W marcu 2006 r. Ministerstwo Zdrowia kierowane przez Zbigniewa Religę ogłasza, iż zdecydowało o wyborze najkorzystniejszej oferty złożonej przez uczestników tego przetargu. Chodzi o firmę Baxter. Ministerstwo Zdrowia zwleka jednak z podpisaniem umowy na frakcjonowanie polskiego osocza przez Baxtera.

- 8 grudnia ub.r. resort ostatecznie unieważnia przetarg z 2005 roku. Powód: zbyt niska wydajność gwarantowana przez oferenta (za mało produktów krwiopochodnych byłoby produkowane z 1 litra osocza).


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Puls Medycyny
Inne / Bioton chce zostać frakcjonatorem osocza
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.