Biosymilary szansą na poprawę dostępu chorych do nowoczesnych terapii

Maja Marklowska-Dzierżak
opublikowano: 06-09-2017, 00:00

Wyniki badań klinicznych porównujących skuteczność, jakość i bezpieczeństwo stosowania leków biologicznych referencyjnych i biopodobnych dowodzą, że są one równoważne. Potwierdzają to również wieloletnie obserwacje pacjentów, u których zakończono już terapię tymi produktami oraz doświadczenia lekarzy, którzy stosują je u chorych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Wprowadzenie leków biologicznych okazało się przełomem w leczeniu milionów chorych na nowotwory, choroby reumatyczne, cukrzycę, choroby zapalne jelit, łuszczycę, choroby z niedoborów hormonu wzrostu czy niedokrwistość w przebiegu przewlekłej niewydolności nerek, u których stosowane wcześniej terapie były nieskuteczne. Od lat 80. ubiegłego wieku, kiedy zarejestrowano na świecie pierwsze tego typu produkty lecznicze, wzrasta nie tylko ich znaczenie, ale również liczba schorzeń, w leczeniu których są wykorzystywane.

Nie we wszystkich krajach dostępność leków biologicznych jest jednak taka sama. W Polsce, ze względu na ograniczone środki finansowe, jakimi dysponuje Narodowy Fundusz Zdrowia, jest ona gorsza niż w wielu innych krajach UE. Wyśrubowane kryteria kwalifikacji do programów lekowych, w ramach których prowadzone są terapie biologiczne, sprawiają, że tylko część kwalifikujących się do nich pacjentów jest nimi objęta. A ci, którzy korzystają z ich dobrodziejstwa, mają zapewnione leczenie tylko przez jakiś czas, choć wymagają dłuższej terapii.

Ponad 10 lat doświadczeń w Unii Europejskiej

Szansą na zwiększenie dostępności leczenia biologicznego są leki biopodobne (biosymilary), dopuszczane do obrotu po wygaśnięciu ochrony patentowej i wyłączności danych dla leków referencyjnych. Ich rejestrację i dopuszczenie do obrotu poprzedzają badania, w których producenci muszą udowodnić, że skuteczność i profil bezpieczeństwa ich leków bionastępczych są podobne do leków referencyjnych. 

W Unii Europejskiej wnioski o rejestrację leków biologicznych — referencyjnych i biopodobnych — rozpatruje w procedurze centralnej Europejska Agencja Leków (European Medicine Agency, EMA). Decyzje o dopuszczeniu ich do obrotu podejmuje Komisja Europejska na podstawie opinii naukowych uzyskanych z EMA. Decyzje te obowiązują we wszystkich państwach członkowskich UE. 

Wymogi rejestracyjne dla wszystkich leków biologicznych są takie same, różnice dotyczą jedynie celu badań przeprowadzanych przez ich producentów. Dla leków referencyjnych celem badań jest scharakteryzowanie i potwierdzenie efektu klinicznego, natomiast dla leków biopodobnych — wykazanie podobieństwa do leków referencyjnych.

Od kwietnia 2006 roku, kiedy EMA zarejestrowała w procedurze centralnej pierwszy lek biopodobny — ludzki hormon wzrostu (somatotropinę), do końca sierpnia 2017 roku autoryzację uzyskały w sumie 34 leki biopodobne (m.in. infliksymab, rytuksymab, etanercept, erytropoetyny, filgrastym, insulina glargine). W związku z wygasającą ochroną patentową dla kilku kluczowych produktów referencyjnych, w najbliższych dwóch-trzech latach spodziewane są rejestracje kolejnych leków biopodobnych, m.in. odpowiedników oryginalnego trastuzumabu i adalimumabu.

Skuteczność i bezpieczeństwo potwierdzone badaniami

Ponad 10-letnia obecność leków biopodobnych w UE to wystarczający czas, aby zgromadzić na ich temat szeroką wiedzę, popartą badaniami klinicznymi, w których wzięły udział również polskie ośrodki, a także doświadczeniami lekarzy, którzy stosują je na co dzień u pacjentów. Jednymi z najlepiej przebadanych są: biopodobny hormon wzrostu, zarejestrowany przez Europejską Agencję Leków już w 2006 roku, oraz biopodobny infliksymab, który doczekał się rejestracji kilka lat później. 

W przypadku tego pierwszego leku podstawą rejestracji były wyniki III fazy badania klinicznego porównującego jego jakość, bezpieczeństwo i skuteczność w stosunku do leku referencyjnego u dzieci z niedoborem hormonu wzrostu. Prowadzone są dalsze badania, których wstępne wyniki były już publikowane i jak podkreśla uczestniczący w nich dr hab. n. med. Mieczysław Szalecki, kierownik Kliniki Endokrynologii i Diabetologii w Instytucie „Pomnik — Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie, są bardzo dobre. Obecnie lekiem tym jest leczonych ponad 40 tys. dzieci w ponad 50 krajach (w Polsce około 6 tys. dzieci). 

Pierwszy biopodobny infliksymab, CT-P13, został dopuszczony do obrotu w roku 2013, rok po złożeniu przez producenta wniosku rejestracyjnego. Jego rejestracja została poprzedzona randomizowanymi, wieloośrodkowymi, podwójnie zaślepionymi badaniami, porównującymi jego skuteczność i bezpieczeństwo z lekiem oryginalnym u pacjentów z chorobami reumatycznymi. 

„Badania kliniczne dotyczące pierwszego biopodobnego infliksymabu CT-P13 potwierdziły zbliżoną do leku referencyjnego skuteczność terapii i podobny profil bezpieczeństwa u chorych na reumatoidalne zapalenie stawów i zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa” — mówi prof. dr hab. n. med. Paweł Hrycaj z uczestniczącego w tych badaniach Zakładu Reumatologii i Immunologii Klinicznej UM w Poznaniu.

Po kilku latach stosowania tego leku opublikowano wyniki kolejnych badań porównawczych, m.in. sponsorowanego przez norweski rząd randomizowanego, wieloośrodkowego badania NOR-SWITCH, prezentowanego w bieżącym roku w „Lancecie”. W badaniu wzięło udział 481 pacjentów, nie tylko chorzy na reumatoidalne zapalenie stawów i zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa, ale również nieswoiste zapalenia jelit, łuszczycowe zapalenie stawów i łuszczycę plackowatą skóry. W każdym z ramion badania skuteczność i profil bezpieczeństwa leku referencyjnego i jego odpowiednika były podobne.

„Od niedawna w leczeniu chorób reumatycznych wykorzystuje się także biopodobny etanercept, a w najbliższym czasie można się spodziewać wprowadzenia kolejnych leków biopodobnych: infliksymabu i etanerceptu innych producentów oraz adalimumabu i rytuksymabu” — mówi prof. Hrycaj. 

Większy wybór opcji terapeutycznych

Autorzy raportu „Potencjał leków biopodobnych dla systemów ochrony zdrowia”, przygotowanego przez QuintilesIMS i QuintilesIMS Institute, podkreślają, że zgodnie z prognozą do roku 2020 wartość globalnego rynku leków biologicznych przekroczy 390 mld dolarów, a produkty te będą stanowiły 28 proc. rynku farmaceutycznego. „Preparaty biopodobne mają zatem do odegrania coraz istotniejszą rolę. Konkurując z oryginalnymi lekami biologicznymi w coraz większej liczbie obszarów terapeutycznych, preparaty biopodobne zapewniają interesariuszom — płatnikom, lekarzom, pacjentom — możliwość korzystania z szerszego wyboru opcji terapeutycznych” — czytamy w raporcie.

Nie sposób również pominąć kwestii kosztów leczenia. Rocznie w Europie na leki biologiczne wydaje się około 50 mld euro, a będzie jeszcze więcej, bo ciągle poszerza się zakres wskazań do ich stosowania. Sposobem na obniżenie wysokich kosztów terapii biologicznych jest wprowadzenie na rynek leków biopodobnych, które w krajach europejskich są tańsze od leków oryginalnych o 15-70 proc. „Na lekach biopodobnych, które będą w najbliższym czasie wprowadzane na rynek, Europa może zaoszczędzić od 20 do 30 mld euro, jeżeli uda się dla nich stworzyć podobne warunki rozwoju jak w Norwegii czy Wielkiej Brytanii” — mówi Jacek Glinka, prezes Medicines for Europe, organizacji zrzeszającej europejskich producentów leków odtwórczych i biopodobnych.

Autorzy raportu QuintilesIMS podają, że rynek wszystkich leków biologicznych w Polsce ma obecnie wartość około 830 mln euro, a przez ostatnie trzy lata rósł w tempie niemal 10 proc. rocznie. Przy utrzymaniu tego trendu wzrostu przekroczy wartość 1 mld euro jeszcze przed 2019 rokiem. To gigantyczna kwota! Może ją obniżyć tylko wprowadzenie na rynek leków biopodobnych, które — zgodnie z obowiązującymi przepisami — aby mogły zostać objęte refundacją, muszą być tańsze od leków referencyjnych o co najmniej 25 proc. Poza tym refundacja leku biopodobnego pociąga za sobą obniżkę ceny leku oryginalnego.

„Wprowadzenie biopodobnego infliksymabu obniżyło koszty leczenia biologicznego w reumatologii i zapoczątkowało obniżki cen leków oryginalnych o 20-40 proc. Pozwoliło to na wprowadzenie korzystnych zmian do programów terapeutycznych NFZ, które zbliżyły się w swych zapisach do aktualnych rekomendacji Europejskiej Ligi do Walki z Chorobami Reumatycznymi (EULAR)” — przypomina prof. Paweł Hrycaj.

Eksperci krakowskiego Instytutu Arcana szacują, że spodziewane objęcie refundacją 18 stosowanych w reumatologii odpowiedników refundowanych obecnie referencyjnych leków biologicznych pozwoli zaoszczędzić NFZ 304 mln zł w najbliższych pięciu latach. Biorąc pod uwagę, że tylko na realizację trzech programów lekowych („Leczenie reumatoidalnego zapalenia stawów i młodzieńczego zapalenia stawów o przebiegu agresywnym”, „Leczenie łuszczycowego zapalenia stawów o przebiegu agresywnym” i „Leczenie inhibitorami TNF-alfa ciężkiej aktywnej postaci zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa”) NFZ wydał w 2014 roku 207 mln zł, a rok później 230 mln zł — kwota prognozowanych oszczędności wydaje się istotna.

Korzyści nie tylko dla pacjentów

Zaoszczędzone środki można by przeznaczyć na refundację nowych leków biologicznych, objęcie terapią biologiczną większej liczby chorych oraz wydłużenie czasu leczenia pacjentom, którzy tego wymagają.

Ministerstwo Zdrowia ma nadzieję, że sporo zaoszczędzi po wygaśnięciu w najbliższych 2-3 latach ochrony patentowej i utracie wyłączności rynkowej dla leków oryginalnych. „Te oszczędności będziemy mogli wykorzystywać m.in. na zmiany w programach lekowych. Zdajemy sobie sprawę, że potrzeby są znacząco większe. Mamy wiele sygnałów, że opis programów jest często niewystarczający. Wielu pacjentów musi być z nich wykluczona, a nagle mają wznowę, inni nie mogą otrzymać leku, bo nie spełniają jakiegoś kryterium. Ale jesteśmy otwarci na modyfikacje, o czym świadczy m.in. duża zmiana w leczeniu raka jelita grubego czy zmiana czterech programów lekowych w reumatologii” — powiedział wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz na zorganizowanej przez „Puls Medycyny” konferencji „Leki biopodobne jako szansa na rozwój i upowszechnienie nowoczesnych terapii w Polsce”, która odbyła się 4 lipca w Warszawie. 

Ministerstwo Zdrowia przyjrzy się postępowaniom przetargowym w szpitalach realizujących programy lekowe i sprawdzi, czy „nie wychodzą one w pewnych preferencjach poza zapisy tych programów”. Położy też większy nacisk na efekty leczenia, bo chce odejść od „płacenia w ciemno” za wykonaną procedurę. 

W resorcie powstał komitet sterujący, którego zadaniem jest opracowanie projektu rozwoju nowoczesnych technologii w Polsce. Jednym z jego elementów ma być biotechnologia. „Chcemy, aby produkcja leków biologicznych, oryginalnych i biopodobnych, odbywała się w Polsce. Poprawi to dostępność nowoczesnych terapii dla pacjentów, a jednocześnie bardzo wzmocni nasz przemysł farmaceutyczny” — powiedział wiceminister Tombarkiewicz.

Konferencja była okazją do zaprezentowania raportu „Leki biologiczne biopodobne w praktyce klinicznej”, opublikowanego przez „Puls Medycyny”, a uczestniczyli w niej (oprócz wiceministra zdrowia) autorzy zamieszczonych w raporcie artykułów oraz przedstawiciele Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, a także organizacji pacjenckich.

 

Opinie

Leki biopodobne podlegają rzetelnej i wnikliwej ocenie

Marek Borowiec, Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych:

Leki biologiczne są coraz częściej dostępne w praktyce klinicznej i w coraz większym zakresie pacjenci mogą korzystać z ich dobrodziejstwa. Jedną z przyczyn takiej sytuacji są leki biopodobne, dzięki którym nowoczesne terapie są łatwiej dostępne dla przeciętnego pacjenta. Niedawno opublikowano przewodnik dla personelu medycznego, który ma na celu przedstawienie wiarygodnych informacji na ich temat. Został on opracowany przez Komisję Europejską i Europejską Agencję Leków — organizacje odpowiedzialne za rejestrację większości leków biopodobnych dostępnych na terenie Unii Europejskiej. Przez ponad 10 lat ich obecności na rynku unijnym zgromadzono na ich temat bardzo szeroki zakres wiedzy i doświadczenia. W przewodniku, w sposób bardzo zwięzły i łatwo dostępny, zawarto główne wnioski, które z nich wynikają.

Większość produktów biologicznych rejestrowana jest w procedurze centralnej. Opinie na ich temat wydaje Europejska Agencja Leków. Dokumentacja dotycząca produktów zgłaszanych do autoryzacji przekazywana jest nie tylko do oceny raporterowi i koraporterowi, ale również do wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej, gdzie w sposób rzetelny i bardzo wnikliwy oceniają ją eksperci naukowi. Jeżeli opinia o produkcie jest pozytywna, trafia do Komisji Europejskiej, która dopuszcza go do obrotu na terenie całej Unii. Leki biopodobne oceniane są nie tylko przez kraje członkowskie UE, ale także przez Norwegię, Islandię i Liechtenstein — kraje należące do Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

Przewodnik dla personelu i pacjenta powinien zmienić percepcję nt. biosymilarów

Jacek Glinka, prezes Medicines for Europe:

Z punktu widzenia skuteczności i bezpieczeństwa stosowania leki biopodobne nie różnią się niczym od leków oryginalnych. Podobnie jak wcześniej dla leków odtwórczych, Europejska Agencja Leków stworzyła odpowiednie procedury rejestracji i badań klinicznych dla tych produktów. Takie, które dają gwarancję pacjentom, że otrzymują leki o podobnej skuteczności i profilu bezpieczeństwa jak leki oryginalne. Cykl badań jest dość rygorystyczny i nadzorowany bezpośrednio przez Europejską Agencję Leków, dzięki czemu biologiczny produkt leczniczy biopodobny, tak samo jak oryginalny, może być z pełnym zaufaniem stosowany przez pacjentów.

Europa, która jest pionierem we wprowadzaniu leków biopodobnych na rynek, ma ogromne doświadczenie w ich stosowaniu — przez ponad 10 lat odnotowano już 700 mln pacjentodni ich użycia. I nie zdarzyło się dotąd, aby zanotowano jakieś niepożądane skutki zamiany biologicznych leków oryginalnych na biopodobne. Zarówno Europejska Agencja Leków, jak i wiele innych instytucji i towarzystw naukowych zdecydowanie opowiadają się za tym, by stosować je zamiennie. Celem jest z jednej strony zwiększenie dostępu pacjentów do leków biologicznych, a z drugiej strony wprowadzenie oszczędności w systemie, potrzebnych do sfinansowania nowych generacji leków innowacyjnych.

Medicines for Europe ściśle współpracuje zarówno z Europejską Agencją Leków i Komisją Europejską, jak i innymi uczestnikami rynku, aby wspólnie opracować program edukacyjny dla lekarzy i pacjentów w celu zmiany percepcji na temat leków biopodobnych, stworzonej przez producentów leków referencyjnych. Przewodnik dla personelu medycznego „Leki biologiczne biopodobne w UE”, opublikowany w maju, to jeden z efektów tej współpracy. Celem tego przewodnika jest wsparcie edukacji lekarzy, pielęgniarek, farmaceutów, ale też pacjentów na temat leków biopodobnych. Znajdą w nim informacje poparte badaniami naukowymi.

Niższe koszty terapii, więcej leczonych chorych

Dr hab. n. med. Tadeusz Pieńkowski, dyrektor medyczny Radomskiego Centrum Onkologii, prof. nadzw. CMKP:

Wprowadzenie leków biologicznych do onkologii w zdecydowany sposób wpłynęło na poprawę wyników terapii wielu nowotworów i znacznie efektywniejsze leczenie wspomagające. Ze względu na wysoką skuteczność tych leków i ich wysoki koszt, oczywiste stało się, przez analogię do leków generycznych, poszukiwanie technologii umożliwiających uzyskanie preparatów o identycznym działaniu, których produkcja po wygaśnięciu ochrony patentowej oryginalnego produktu byłaby dużo tańsza. A obniżenie kosztów leczenia oznacza udostępnienie tych leków znacznie większej liczbie pacjentów i utrzymanie w ryzach ich choroby przez wiele lat.

Do końca 2016 roku w Europie zarejestrowane były już 23 leki biopodobne, z czego trzy znalazły zastosowanie w onkologii. Są to: filgastrym, erytropoetyna alfa i zeta oraz rytuksymab. Z tych trzech leków biopodobnych najczęściej stosowany jest filgastrym. Nie jest to lek przeciwnowotworowy, lecz preparat wykorzystywany w profilaktyce i leczeniu gorączki neutropenicznej. Jego wskazaniem jest więc zapobieganie i leczenie powikłań nowotworowych. 

Era przeciwnowotworowych leków biopodobnych dopiero nadchodzi. Ze względu na zbliżający się koniec ochrony patentowej dla leków oryginalnych trwają badania i procesy rejestracyjne zmierzające do wprowadzenia wielu ich odpowiedników. Najbardziej zaawansowane są badania nad biopodobnymi trastuzumabem, bewacyzumabem i kolejnymi odpowiednikami oryginalnego rytuksymabu. Leki biopodobne to ogromna nadzieja dla rosnącej dramatycznie liczby osób, które mają potencjalne wskazania do stosowania terapii biologicznych, ale z racji ograniczonego dostępu nie mogą z nich obecnie korzystać.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Maja Marklowska-Dzierżak

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.