Bić albo nie bić?

Hanna Samson
opublikowano: 31-10-2008, 00:00

Oto pytanie, na które odpowiedź jest prosta i jednoznaczna: nie bić! Cóż z tego, skoro dla wielu rodziców jest ona nadal trudna do przyjęcia. A jeszcze trudniejsza do zastosowania w praktyce.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Chociaż uważam, że bicie dziecka nie jest żadną metodą wychowawczą i przynosi więcej szkody niż pożytku, to niestety zdarza mi się przyłożyć klapsa memu synkowi. Najczęściej wtedy, kiedy jestem zmęczona, a mały marudzi albo nie słucha mnie i w końcu wyprowadza z równowagi. Gdy go uderzę, jest mi strasznie przykro, całuję go i przepraszam — mówi mama 3-letniego Filipa. Ojciec 5-letniego Tomka bije go dość często, ale nie widzi w tym problemu: "Dlaczego miałbym go nie bić?" — pyta zdziwiony, jakby nie słyszał żadnych argumentów, które od lat podnoszą psychologowie. "Jak jest niegrzeczny, to muszę mu przylać, przecież bez bicia go nie wychowam".

Większość rodziców od czasu do czasu bije dzieci, niezależnie od wyznawanych w tej sprawie poglądów. Jedni dają klapsa z poczuciem winy i własnej słabości, inni — z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Przecież jak świat światem w wychowaniu stosowano kary fizyczne. I z czego tu robić problem, skoro parę klapsów nikomu jeszcze nie zaszkodziło? "Mnie ojciec bił pasem, ile razy byłem niegrzeczny i nic złego mi się nie stało" — mówi 30-letni Wojtek, tata 4-letniego Maćka. No właśnie. Badania wykazują, że rodzice, którzy sami byli bici w dzieciństwie, częściej uciekają się do kar cielesnych. Zwiększają w ten sposób ryzyko, że i ich dzieci nie będą wyobrażały sobie wychowania bez bicia. "Mnie ojciec czasem bił i nic złego mi się nie stało" — za dwadzieścia parę lat pomyśli Maciek, podnosząc rękę na syna. Tak działa ten międzypokoleniowy przekaz, czyniąc z przemocy wobec dzieci rzecz oczywistą. "Oczywiście, że zdarza mi się uderzyć córkę" — mówi Barbara, matka 3,5-letniej Magdy. Ta oczywistość powoduje, że rodzina jest instytucją, która poziomem agresji ustępuje jedynie armii czy więzieniu.

Rodzina jest chyba jedynym środowiskiem, gdzie możemy bezkarnie dawać upust złości i stosować fizyczną agresję. Bijemy dzieci, bo możemy sobie na to pozwolić. Co by było, gdybyśmy uderzyli szefa albo teściową, która swoimi uwagami doprowadza nas do szaleństwa? Lepiej sobie nie wyobrażać. A jeśli uderzymy dziecko, nic się nie stanie. Popłacze i szybko nam wybaczy. I dalej będzie nas kochać. Wielu rodziców zdaje już sobie sprawę, że bicie nie jest dobrą metodą wychowawczą, a jedynie przejawem słabości. "Przed urodzeniem pierwszego dziecka przyrzekałam sobie, że nigdy nie podniosę na nie ręki. Niestety, czasem moje dzieci wyprowadzają mnie z równowagi" — wypowiedź Joanny jest charakterystyczna. Biję, bo jestem wyprowadzona z równowagi. Biję, bo nie panuję nad sobą. Biję, bo dziecko doprowadza mnie do szału. Kiedy najczęściej? "Na ogół biję dzieci, gdy są marudne, a ja zdenerwowana albo zmęczona. Wtedy one nie mogą sobie znaleźć miejsca, a mnie to drażni. Jak coś rozleją czy wysypią, to zaraz daję im lanie".

Badania potwierdzają, że bijemy dzieci zwykle wtedy, gdy przeżywamy stresy z innych powodów. Kłótnia z mężem, korek, nieprzyjemna sytuacja w pracy. Tyle na mnie spadło, a ten jeszcze... Mamy wyrzuty sumienia, ale także dużo zrozumienia dla siebie. Uderzyłam, bo bolała mnie głowa, miałam zły dzień, byłam zmęczona, a dziecko — nieznośne. Nie mogłam się opanować. Ale to mit, że nie możemy się opanować. Możemy, choć wymaga to wysiłku. Czemu mamy go podjąć, skoro nie musimy? Co innego, gdybyśmy musieli.

Wyobraź sobie, że jesteś doprowadzona do ostateczności, za chwilę uderzysz dziecko, ale w tym momencie dzwoni telefon. Podnosisz słuchawkę i jeszcze mało przyjaznym tonem mówisz: "Halo!". Dzwoni twój szef albo inna bardzo ważna osoba. I co się dzieje, mimo rozpierającej cię złości? Rozmawiasz z nim czy z nią miło i uprzejmie. Jakoś udało ci się poskromić wściekłość, gdy nie opłaca ci się jej ujawniać. Złość nie jest demonem, nad którym nie mamy władzy. Warto przekonać o tym nie tylko siebie, lecz także swoje dziecko. Gdyby nasze dzieci wiedziały, że można żyć bez agresji, świat z pewnością wyglądałby inaczej.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Hanna Samson

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.