Białystok: czekamy na najlepszych

Urszula Ludwiczak, ; Białystok
25-04-2007, 00:00

Rekrutacja na Akademię Medyczną w Białymstoku rozpocznie się 1 maja. Od tego dnia można będzie rejestrować się na stronach internetowych uczelni. "Jest to jedyna i obowiązkowa droga ubiegania się o przyjęcie na studia" mówi Ewa Kropiwnicka z Biura Rekrutacji i Promocji AMB.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Poza zgłoszeniem elektronicznym, kandydaci na studentów będą musieli dostarczyć osobiście lub pocztą wydrukowany i podpisany formularz rejestracyjny. Trzeba też uiścić opłatę rekrutacyjną. Można starać się o przyjęcie na wiele kierunków studiów, ale na każdy trzeba osobno się zarejestrować, a potem wydrukować i dostarczyć formularze oraz wnieść opłatę rekrutacyjną. W tym roku będzie można składać dokumenty na nowy kierunek studiów - elektroradiologię.
Białostocka uczelnia nie będzie przeprowadzać testów predyspozycji, egzaminów nie będą też zdawać osoby z "nową maturą", ale wszystkie wymagane przedmioty muszą być zdane na egzaminie maturalnym. Egzamin będzie natomiast obowiązywał osoby posiadające "starą maturę". Tacy kandydaci w czerwcu będą musieli przystąpić do egzaminów z chemii, biologii i fizyki. "Tylko te osoby, które nie dostaną się na studia stacjonarne, mogą ubiegać się o przyjęcie na studia wieczorowe - mówi Ewa Kropiwnicka. - Jednak także i w tym przypadku obowiązują limity punktowe przyjęć".
Roczny koszt studiowania na wieczorowym kierunku lekarskim i dentystycznym to 19 tys. zł, na farmacji - 14 tys. zł, a na analityce - 9 tys. zł. Mimo że nie są to studia tanie, co roku nie ma problemu z obsadzeniem wolnych miejsc. "Akurat te kierunki są oblegane zarówno na studiach stacjonarnych, jak i wieczorowych" - mówi Ewa Kropiwnicka.
Białostocka Akademia Medyczna prowadzi też studia w języku angielskim dla obcokrajowców. "Studiami na naszej uczelni staramy się zainteresować przede wszystkim mieszkańców krajów skandynawskich - mówi Adam Kiełpiński zajmujący się rekrutacją obcokrajowców w AMB. - Właśnie tam jest największe zapotrzebowanie na lekarzy, a limity przyjęć w lokalnych uczelniach są niewystarczające. Dlatego rządy tych państw nawet dofinansowują studia za granicą. Zresztą koszty studiowania medycyny w Polsce są dużo niższe niż np. w Norwegii czy Szwecji".
AMB szkoli obcokrajowców od trzech lat. Pierwszy rok nauki zaczynało 23 studentów, w ubiegłym roku przyjęto ich już 48. "Na następny rok akademicki mamy limit 50 miejsc, myślę, że nie będzie problemu ze znalezieniem chętnych - uważa A. Kiełpiński. - 60 proc. studiujących u nas obcokrajowców to Norwegowie, 35 proc. Szwedzi. Pozostali pochodzą z Kanady i Niemiec".
Rekrutacja dla obcokrajowców zaczęła się już w lutym, potrwa do końca sierpnia. Studenci przyjmowani są na podstawie ocen ze szkoły średniej, liczą się te same przedmioty, jakie obowiązują na regularnych studiach. Bywa też, że kandydaci dla poznania ich pełnego profilu zapraszani są na rozmowę kwalifikacyjną. Za I rok nauki trzeba zapłacić 9 tys. euro, za każdy następny - 8,5 tys. euro. Tańsze są też koszty utrzymania.

Co roku inny ranking
Puls Medycyny rozmawia z prof. Andrzejem Dąbrowskim, prorektorem ds. studenckich Akademii Medycznej w Białymstoku.

Jakie jest zainteresowanie studiami w białostockiej uczelni? Czy łatwiej się tu dostać niż na inne akademie w kraju?
- Zainteresowanie od lat jest spore, a rok ubiegły był rekordowy pod tym względem. Spodziewamy się, że podobnie będzie i w tym roku. Z własnej inicjatywy i na prośbę szkół średnich często spotykamy się z maturzystami i przekonujemy do naszej uczelni. Ale aby dostać się na nasze studia, trzeba reprezentować odpowiedni poziom - pod uwagę brane są punkty za oceny na świadectwie maturalnym, co roku jest inny ranking. Chcemy przyjmować najlepszych.

Dlaczego białostocka akademia nie stara się o zwiększenie limitów przyjęć na wydziale lekarskim?
- Jestem zdania, że im więcej studentów na roku, tym niższy poziom nauczania. Liczne grupy nie zawsze zdają egzamin. Ta liczba miejsc, jaką mamy obecnie, jest optymalna i na razie nie zabiegamy o to, aby ją zwiększyć. Limity przyjęć są po to, aby móc utrzymać wysoki poziom nauczania i gwarantować wykształcenie dobrych lekarzy.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Urszula Ludwiczak, ; Białystok

Puls Medycyny
Praca i kariera / Białystok: czekamy na najlepszych
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.