Białostockie USK wstrzymało przyjęcia pacjentek do porodu

EG/PAP
opublikowano: 21-02-2019, 15:52

Powodem wstrzymania przyjęć są braki kadrowe: ponad połowa z zatrudnionych w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym położnych przebywa na zwolnieniu. Dyrekcja USK podkreśla, że nie została poinformowana o żadnym proteście, ale do mediów dotarły anonimowo przesyłane informacje o konflikcie położnych z dyrektorem, którego tłem są warunki pracy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Na zwolnieniach – dyrekcja wierzy, że jedynie kilkudniowych – przebywają położne z Kliniki Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka oraz z Kliniki Perinatologii i Położnictwa ze szkołą rodzenia. Łącznie chodzi o 64 osoby ze 125 zatrudnionych. Obecnie w szpitalu hospitalizowanych jest sześcioro dzieci po tzw. porodach prawidłowych, sześcioro dzieci na oddziale wcześniaków, troje dzieci ma być wypisanych. Zostaną one przeniesione do innych placówek tylko w sytuacji, gdy USK nie uda się zapewnić obsady pielęgniarskiej odpowiedniej do świadczenia im opieki. Marek Karp, dyrektor szpitala, zapewnia, że jest to jednak opcja ostateczna i liczy na ustabilizowanie sytuacji kadrowej. Podkreślił ponadto, że nie otrzymał od personelu żadnej informacji o planowanym proteście, a ewentualnie wstrzymanie prac oddziału neonatologicznego, choć brane pod uwagę, jest dla niego nie chcianą koniecznością.

"Jest to ostateczność, którą musiałbym zastosować wtedy, kiedy w grę wchodziłby brak możliwości zabezpieczenia, właściwej opieki w tym miejscu. Wiem, że w przypadku takiej decyzji pozbawiłbym województwo opieki na trzecim stopniu opieki neonatologicznej, zdaję sobie z tego sprawę" - mówił Marek Karp.

"Nie mamy 40 położnych z 62 pracujących na neonatologii, 17 z 32 pracujących na perinatologii i siedmiu z 18 na sali porodowej" - poinformowała rzeczniczka szpitala Katarzyna Malinowska-Olczyk.

Położne z USK rozsyłają anonimowo do mediów maile, w których opisują różne - niewłaściwe ich zdaniem - sytuacje z oddziałów o tym, że mimo podpisana przez szpital umowy z NFZ na KOC warunki ich pracy i leczenia pacjentek nie uległy poprawie, a pogorszeniu. W ich opinii do placówki przyjmowanych jest zbyt wiele kobiet, co odbija się na poziomie udzielanych im świadczeń i samym personelu pielęgniarskim, który jest przemęczony i zestresowany. Utrzymują, że informowały o tym dyrekcję w wielu pismach, ale na żadne nie otrzymały odpowiedzi. 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EG/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.