Apteka jest ostatnim miejscem, gdzie farmaceuci są potrzebni pacjentom [WYWIAD z Ewą Borek, prezes Fundacji My Pacjenci]

Rozmawiała: Marta Markiewicz
opublikowano: 21-03-2018, 00:00

Farmaceuci powinni uczestniczyć w budowaniu kompetencji zdrowotnych obywateli — uważa Ewa Borek, prezes Fundacji My Pacjenci. W wywiadzie dla „Pulsu Farmacji” wskazuje, że w środowisku farmaceutycznym tkwi olbrzymi potencjał, który powinien być wykorzystany także poza aptekami.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Czego pacjenci oczekują od farmaceutów?

Ewa Borek, prezes Fundacji My Pacjenci
Zobacz więcej

Ewa Borek, prezes Fundacji My Pacjenci

Z naszych badań i obserwacji wyraźnie wynika, że w sytuacji utrudnień w dostępie do lekarzy i pielęgniarek, farmaceuci mogą w bardzo dużym stopniu pomóc pacjentom. Osobom z chorobami przewlekłymi farmaceuci pomagają w utrzymaniu stabilnego stanu zdrowia bez zaostrzeń wymagających hospitalizacji. Skala pomocy, jaką mogą zaoferować farmaceuci — czy to pacjentom z problemami banalnymi, czy też osobom zmagającym się z poważnymi schorzeniami — jest ogromna i może przełożyć się na gigantyczne oszczędności dla całego systemu opieki zdrowotnej.

W Polsce dotychczas nie udało się tych oszczędności wyliczyć. Zbadanie efektów wdrożenia opieki farmaceutycznej w Finlandii wykazało oszczędności rzędu 1 mld euro w skali roku. Czy potrzeby pacjentów odnoszące się do tego typu opieki zmieniają się w zależności od wieku?

Młode osoby zdecydowanie deklarują potrzebę fachowego wsparcia w dbaniu o swoje zdrowie, utrzymaniu prawidłowej diety i zdrowego stylu życia. W tej grupie wiekowej widzimy ogromny głód dostępu do wiarygodnych źródeł informacji. Skala działań i świadczeń, jakich farmaceuci mogą udzielać osobom zdrowym, jest bardzo duża. W wielu krajach prowadzone jest dla nich poradnictwo w zakresie kontroli nałogów, np. nikotynowego czy odpowiedzialnego spożywania alkoholu. Farmaceuci udzielają również porad dotyczących kontroli urodzin, zdrowego stylu życia, a także działają w ramach ogólnie pojętej profilaktyki, wykonując szczepienia ochronne, np. przeciwko grypie, czy szczepienia przed podróżami. Standardem jest wsparcie pacjentów w radzeniu sobie z prostymi problemami zdrowotnymi, takimi jak ból głowy, ból brzucha, ból kręgosłupa, katar, kaszel, biegunka, niestrawność czy trądzik etc. W tym kontekście znamienne było zachowanie brytyjskiego płatnika NHS, który w sytuacji dużego obciążenia systemu opieki zdrowotnej w związku z epidemią grypy odesłał obywateli do aptekarzy. 

Katalog realizowanych przez nich usług będzie znacznie szerszy, gdy pomyślimy o osobach starszych. W tym przypadku do potencjalnych świadczeń dochodzą m.in. pomiary stężenia glukozy we krwi, pomiary ciśnienia tętniczego, testy na stężenie cholesterolu, testy wykrywające chlamydię czy nawet badanie w kierunku obecności przeciwciał skierowanych przeciwko HIV. Z pewnością wartością dodaną w przypadku pacjentów senioralnych są przeprowadzane regularnie przez farmaceutę przeglądy lekowe czy odnawianie recept. Zmniejszy to zapotrzebowanie na wizyty lekarskie. Pacjenci oczekują też, że otrzymają w aptece informację o tym, gdzie nabędą trudno dostępny preparat. Farmaceuci mogą również udzielać poradnictwa w zakresie nowych molekuł przyjmowanych przez pacjentów czy organizować dostawy leków do domu chorego. 

W przypadku pacjentów z chorobami przewlekłymi apteka jest idealnym miejscem udzielania świadczeń z zakresu kontroli przebiegu tych chorób. Jest to niezwykle istotne dla zmniejszenia kosztów leczenia, generowanych przez hospitalizacje pacjentów z zaostrzeniem choroby przewlekłej. Gdy pacjenci będą w stanie rozpoznać u siebie pierwsze objawy zaostrzenia i razem z farmaceutą właściwie na nie zareagować, wówczas będzie można uniknąć ogromnych kosztów wynikających z konieczności ich hospitalizowania.

Pacjenci mogliby także otrzymywać w aptece informacje i porady, jak poruszać się w systemie opieki zdrowotnej. Farmaceuci mogą odegrać ogromną rolę w transformacji systemu ochrony zdrowia w stronę nowoczesności, w obniżeniu jego kosztów, a także postawieniu pacjenta w jego centrum. 

W końcu farmaceuci mogą spełnić ważne zadanie w budowaniu kompetencji zdrowotnych pacjenta. A bez poszerzenia świadomości i odpowiedzialności zdrowotnej pacjentów nie będziemy w stanie obniżyć kosztów funkcjonowania systemu. Żaden z zawodów medycznych nie dysponuje tak ogromnym potencjałem (zarówno czasowym, jak i liczbowym), by móc równie skutecznie budować kompetencje zdrowotne pacjentów.

Za każdym razem, gdy pojawia się temat opieki farmaceutycznej i dodatkowych świadczeń, słychać głosy wskazujące, że farmaceuci nie są w stanie udzielać tych świadczeń bez gratyfikacji. Czy zasadne jest wprowadzenie odpłatności za opiekę farmaceutyczną?

Zawsze zastanawiał mnie fakt, że przez tyle lat w środowisku farmaceutycznym, skupionym w towarzystwach naukowych oraz samorządzie zawodowym, nie doszło do inicjatywy wprowadzającej poradę farmaceutyczną do koszyka świadczeń gwarantowanych. To jest ewidentna luka w koszyku, którą należałoby niezwłocznie uzupełnić. 

Zasoby, którymi dysponuje środowisko farmaceutyczne, a które mogą zostać zaoferowane pacjentom właśnie pod postacią budowania kompetencji zdrowotnych, rozwiązywania prostych problemów zdrowotnych czy utrzymywania pod kontrolą chorób przewlekłych, mają dla systemu ogromną wartość. Opieka o takim charakterze już dawno powinna być stałym elementem koszyka świadczeń, z odrębną wyceną. Co więcej, powinna być ona świadczona nie tylko w aptece. Farmaceuci zdecydowanie bardziej potrzebni są swoim pacjentom poza apteką — na oddziałach szpitalnych, w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, podstawowej opiece zdrowotnej czy w zakładach opiekuńczo-leczniczych. Potrzebni są wszędzie tam, gdzie będą mieli dostęp do dokumentacji medycznej w celu ocenienia zaordynowanej terapii, a również tam, gdzie będą mieli kontakt z lekarzem. 

W nowoczesnym społeczeństwie warto również, by farmaceuci byli obecni w portalach internetowych, gdzie jako eksperci na czatach będą rozwiązywać problemy zdrowotne niewymagające interwencji lekarza, czy np. w infolinii dedykowanej pacjentom senioralnym. Moim zdaniem, apteka jest ostatnim miejscem, gdzie farmaceuci są potrzebni pacjentom.


Ministerstwo Zdrowia wraz z CSIOZ pracują nad wdrożeniem elektronicznej recepty. Czy w obecnym kształcie e-recepta będzie odpowiadać na potrzeby pacjentów?

Mam w tej kwestii mieszane uczucia. Z jednej strony doceniam przełom, jaki się dokonał. To pierwszy produkt z obszaru e-zdrowia, który wszedł w fazę pilotażu. Dzień uruchomienia tego rozwiązania powinien być narodowym świętem w systemie opieki zdrowotnej... A z drugiej strony testowana obecnie e-recepta jest pozbawiona funkcjonalności, które decydują o jej przydatności dla pacjentów i zawodów medycznych. Przede wszystkim e-recepta nie dostarcza farmaceucie czy lekarzowi informacji o liście leków, które równolegle przyjmuje pacjent. Nie dostarcza również informacji o alertach związanych z interakcjami czy też reakcjach uczuleniowych, które wcześniej stwierdzono u danego pacjenta. Nie wychodzi wreszcie naprzeciw najbardziej istotnego dla pacjentów zagadnienia, tj. nie informuje, jak obniżyć koszty stosowanej przez nich farmakoterapii — nie podpowiada lekarzowi czy farmaceucie o istniejącej przestrzeni dla ewentualnych oszczędności. Dodatkowo pacjent nie będzie miał możliwości wydrukowania sobie pełnej listy przyjmowanych leków wraz z zaordynowanym dawkowaniem. 

E-recepta w obecnym wydaniu nie zaspokoi najczęściej zgłaszanej przez pacjentów potrzeby — informacji, w której najbliższej aptece znajduje się przepisany mu, ale trudno dostępny lek. Ministerstwo Zdrowia publikuje listy leków zagrożonych wywozem, ale dla pacjenta nie stanowi to użytecznej informacji. Liczę, że CSIOZ będzie stopniowo uzupełniał e-receptę o funkcjonalności oczekiwane przez pacjentów. Obecna e-recepta jest prostą digitalizacją papierowego druku.

Resort zdrowia pracuje również nad pilotażem opieki farmaceutycznej. Fundacja My Pacjenci została zaproszona do prac nad tym rozwiązaniem. Na jakim etapie znajdują się one obecnie?

Nie chciałabym się odnosić do prac ministerialnego zespołu, ponieważ nie zajmuje się on bynajmniej pilotażem opieki farmaceutycznej, tylko pilotażem przeglądów lekowych. To zupełnie coś innego niż oczekiwalibyśmy od tego grona — mały fragment rzeczywistej opieki farmaceutycznej.

Pilotaż opieki farmaceutycznej powinien zakładać możliwość uzyskania przez farmaceutę dostępu do dokumentacji medycznej, a także współpracę między lekarzem a farmaceutą. Pilotaż ten powinien wykorzystywać potencjał zawodowy farmaceutów, ale również dotyczyć wszystkich poziomów opieki nad pacjentem, sprawowanej zarówno w domu (poprzez wsparcie samoleczenia), jak i w podstawowej opiece zdrowotnej, AOS, lecznictwie zamkniętym i zakładach opiekuńczo-leczniczych. Tak rozumiana opieka farmaceutyczna powinna budować kompetencje zdrowotne pacjentów, a także być dostępna do ogółu społeczeństwa — zarówno osób zdrowych, jak i chorych. Opieka wdrażana we współpracy z lekarzami, pacjentami i farmaceutami jest naszym marzeniem.

Ciekawe rozwiązania są obecnie testowane przez NHS w południowych dzielnicach Londynu. Linia 111, tzw. non-emergency line dla pacjentów nieznajdujących się w stanie zagrożenia życia, obsługiwana jest przez… sztuczną inteligencję. Wyniki jej działania, a także odbiór społeczny są zaskakująco dobre. Mam nadzieję, że polscy farmaceuci zdążą zaoferować naszym pacjentom opiekę farmaceutyczną, zanim na rynek wejdą systemy sztucznej inteligencji.

Mówi pani o potrzebie podnoszenia kompetencji zdrowotnych polskich pacjentów. Na jakim poziomie się one obecnie znajdują i z jakiego pułapu trzeba rozpoczynać ich budowanie?

Ekspertów kreuje otoczenie, a w Polsce sytuacja jest taka, że do lekarza trzeba długo czekać albo dużo zapłacić, aby się do niego szybciej dostać. W efekcie około 50 proc. polskiego społeczeństwa ma za sobą doświadczenia rozwiązywania prostych problemów zdrowotnych za pomocą informacji znalezionych w Internecie oraz dzięki farmaceutom prowadzącym doradztwo w zakresie leków OTC. Badanie wskazało, że aż 90 proc. tego typu porad kończy się rozwiązaniem problemu pacjenta. Nie jest to zły wynik, ale skłania również do zastanowienia się nad udostępnianiem w sieci zasobów wiedzy, które zawierałyby zweryfikowane czy wręcz certyfikowane treści dotyczące szeroko rozumianego zdrowia. 

Jeżeli pacjenci nie zechcą wziąć w swoje ręce odpowiedzialności za swoje zdrowie zarówno wówczas, gdy jeszcze nic im nie dolega, jak i wtedy, gdy zmagają się z prostymi problemami zdrowotnymi, to nasz system opieki zdrowotnej nigdy nie będzie wystarczająco wydolny. Obecnie ten system powinien podlegać radykalnym transformacjom i uczyć się pomagać pacjentom na możliwie najniższych poziomach organizacji, tak by do szpitali trafiali chorzy realnie tego potrzebujący. Musimy przenieść punkt ciężkości z medycyny interwencyjnej na medycynę prewencyjną świadczoną ambulatoryjnie oraz na zdrowie publiczne. Jeżeli tego nie zrobimy, poziom niezadowolenia społecznego z systemu opieki zdrowotnej będzie narastał i może mieć wpływ na wynik wyborów.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała: Marta Markiewicz

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.