Antybiotykooporność - zagrożenie dla zdrowia publicznego

Małgorzata Konaszczuk
opublikowano: 29-01-2016, 10:28

Sam odkrywca antybiotyku, Aleksander Fleming, ostrzegał przed nadużywaniem leku jeszcze zanim został on wprowadzony do obrotu, gdyż wiedział, że prowadzi to do powstania opornych na niego bakterii. Jego słowa nie zyskały (i chyba nadal nie znajdują) należnego zrozumienia wśród lekarzy i społeczeństwa. Antybiotykooporność bowiem jest obecnie jednym z największych współczesnych zagrożeń dla zdrowia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Zjawisko antybiotykooporności narasta w niebezpieczny sposób we wszystkich częściach świata, ograniczając możliwości leczenia chorób zakaźnych i niwecząc postęp uzyskany w medycynie. „WHO zwraca się do wszystkich, łącznie z decydentami, obywatelami i pacjentami, lekarzami, weterynarzami, rolnikami, farmaceutami oraz branżą farmaceutyczną, aby stosować antybiotyki w odpowiedni i odpowiedzialny sposób, tak aby jak najskuteczniej przeciwdziałać nabywaniu przez drobnoustroje oporności na antybiotyki” — mówi dr Paulina Miśkiewicz, dyrektor Oddziału WHO Polska. 

Zobacz więcej

Fot. Pixabay

Bardzo szerokie rozprzestrzenianie się drobnoustrojów dysponujących coraz sprawniejszymi mechanizmami lekooporności zostało spowodowane nie tylko nadużywaniem antybiotyków w obszarze medycyny, ale też w weterynarii, hodowli, rolnictwie oraz przemyśle. Wymaga to podjęcia pilnych interwencji mających na celu podnoszenie świadomości profesjonalistów, kadry zarządzającej i opinii publicznej nt. konsekwencji i zagrożeń wynikających z niekontrolowanego stosowania leków przeciwbakteryjnych oraz o sposobach zapobiegania lekooporności.

„Wiele krajów w Europie pozwala na stosowanie antybiotyków poza wskazaniami zawartymi w ulotce i charakterystyce produktu leczniczego bądź dopuszcza ich sprzedaż bez recepty” — mówi Grzegorz Cessak, prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. W Polsce, na szczęście, nie ma takiej sytuacji. Należymy do krajów, które stworzyły narodowe programy ochrony antybiotyków. Co nie oznacza, że nie jesteśmy zagrożeni wzrostem antybiotykooporności. 

 „Wchodzimy w okres postantybiotykowy, bo powoli wyczerpują się możliwości leczenia antybiotykami chorób zarówno tych lżejszych, jak i poważnych. Antybiotyki są więc dobrem publicznym, które należy szanować” — apeluje dr Paulina Miśkiewicz.

W okresie jesienno-zimowym szczególną uwagę należy zwracać na racjonalne stosowanie tych leków zwłaszcza u dzieci. 

„Większość zakażeń u dzieci ma etiologię wirusową. Także zapalenie gardła, najczęściej wywołane przez wirusy (adenowirusy, koronawirusy, enterowirusy, rhinowirusy, RSV, wirus Epstein-Barr, wirus herpes simplex metapneumowirusy), nie wymaga antybiotyku” — podkreśla prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii i kierownik Kliniki Pediatrii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego (CMKP) w Warszawie. 

Wzorem może być Holandia, w której od 2009 roku udało się zredukować o blisko 58 proc. wykorzystywanie antybiotyków w różnych gałęziach życia. Kluczem do sukcesu okazała się bardzo restrykcyjna polityka antybiotykowa obejmująca rozważne stosowanie np. antybiotyków drugiej generacji, a także szeroko rozpowszechnione akcje edukacyjne skierowane do pacjentów. Główne hasło programu na 2016 rok brzmi: „Zdrowe zwierzęta nie potrzebują antybiotyków”.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Małgorzata Konaszczuk

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.