Anin kontra Anin bez rozstrzygnięcia

Beata Lisowska
01-03-2006, 00:00

"Nie mam nic przeciwko temu, żeby nasi lekarze pracowali po godzinach poza Instytutem Kardiologii, pod warunkiem, że rzetelnie wywiążą się ze swoich obowiązków klinicznych i wypełnią pensum naukowe. Posiadanie udziałów w spółce, która utworzyła prywatne centrum medyczne, też nie jest rzeczą naganną, jeśli pracownik wywiązuje się z obowiązków w podstawowym miejscu pracy" - twierdzi prof. Jerzy Korewicki, kierownik Instytutu Kardiologii w Aninie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Dyrekcja Instytutu Kardiologii postanowiła zabrać głos w sprawie, o której napisaliśmy w poprzednim numerze Pulsu Medycyny. Wtedy prof. Jerzy Korewicki odmówił komentarzy, tłumacząc, iż czeka na odpowiedź na swoje pismo, które wystosował do pracowników instytutu, a zarazem założycieli prywatnej placówki: Grzegorza Goryszewskiego i Marka Szufladowicza. Profesor zarzucił lekarzom, że w działalności gospodarczej, z której będą czerpać korzyści materialne - chcą wykorzystywać renomę Instytutu Kardiologii, posługując się nazwą własną Anin. Dlatego domagał się w piśmie zmiany nazwy kliniki i zapowiedział podjęcie działań przewidzianych prawem, jeśli do tego nie dojdzie.

Będzie potrzebny prawnik

Minęły dwa tygodnie i dyrekcja instytutu nie dostała odpowiedzi na pismo, ale od problemu nie ucieknie. Jednemu z lekarzy - założycieli centrum bezpłatny urlop w instytucie skończył się w ostatnim dniu lutego, drugiemu skończy się w kwietniu. Prof. J. Korewicki twierdzi, że obaj jego pracownicy postąpili nielojalnie w stosunku do instytucji, która ich zatrudnia, i swojej dyrekcji, dlatego poprosi ich o dokonanie wyboru: albo praca w instytucie, albo w centrum. Ale o dalszych krokach nie chce mówić przed konsultacją z prawnikiem.
"Jeżeli zostało naruszone prawo, to będę dochodził swoich racji z całą stanowczością. Mam też nadzieję, że każda osoba, która chce tam pracować, poinformuje mnie o tym jako szefa jednostki" - mówi prof. J. Korewicki.

Nierówne warunki gry na rynku?

W Instytucie Kardiologii nie postrzega się prywatnego centrum jako konkurencyjnego pracodawcy, a raczej jako uzupełnienie oferty rynku pracy. "Jest to ruch w dobrym kierunku, żeby złagodzić pauperyzację służby zdrowia" - uważa bezpośredni przełożony obu lekarzy prof. Andrzej Biederman, kierownik I Kliniki Kardiochirurgii w Instytucie Kardiologii. Natomiast dla Jana Czeczota, zastępcy dyrektora ds. administracyjno-gospodarczych anińskiej placówki i zarazem wiceprezesa Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej, ta sprawa to dobry pretekst do postawienia pytania o równe warunki na rynku usług medycznych dla podmiotów publicznych i niepublicznych. "Dlaczego publiczny szpital, z którego kolejek "wyjmuje" pacjentów prywatna jednostka, nie może leczyć pacjentów odpłatnie, choć mógłby to robić znacznie bezpieczniej? Czy młody, działający dynamicznie biznesmen, który jako pacjent Instytutu Kardiologii musi czekać na zabieg planowy do 6 miesięcy i dłużej, powinien iść na zabieg do Centrum Kardiologii Anin? Dlaczego nie mógłby się leczyć odpłatnie u nas?" - pyta J. Czeczot. "My mamy siły środki, możliwości. Jesteśmy placówką naukową o wysokiej referencyjności, dlaczego tego nie wykorzystać?" - dodaje prof. J. Korewicki.
Szkoda, że w sprawie nie zajmuje stanowiska minister zdrowia Zbigniew Religa, który pozostaje (choć na urlopie bezpłatnym) kierownikiem II Kliniki Kardiochirurgii instytutu.

Centrum vs. Instytut
Kadry. Centrum Kardiologii Anin planuje współpracę z 20-30 lekarzami. Instytut Kardiologii zatrudniał w 2004 roku 1189 pracowników, w tym 9 profesorów, 16 docentów, 60 adiunktów, 150 asystentów i lekarzy oraz 443 pielęgniarki. Nowszych danych dyrekcja szpitala nie była w stanie nam udostępnić. Jeśli był w instytucie jakiś ruch kadrowy w ciągu ostatnich dwóch lat, to nie był to przypływ, a raczej odpływ kadry.
Zabiegi. Atutem Instytutu Kardiologii są operacje na otwartym sercu, których prywatne centrum nie będzie przeprowadzać. Szpital w Aninie wykonał w 2004 roku 2073 zabiegi kardiochirurgiczne, w tym 23 transplantacje serca oraz 486 różnych operacji wad zastawkowych. O potencjale medycznym jego pracowni hemodynamiki świadczy 1825 angioplastyk tętnic wieńcowych wykonanych w 2004 roku.
Centrum Kardiologii Anin zamierza wykonywać zabiegi hemodynamiczne i endowaskularne, zabiegi przezskórne na zastawkach serca oraz bezoperacyjnie leczyć ubytki w przegrodzie międzykomorowej. Planuje także zabiegi ablacji i wszczepiania stymulatorów.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
Tematy
Puls Medycyny
Inne / Anin kontra Anin bez rozstrzygnięcia
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.