Anestezjolog w triatlonie

Ewa Szarkowska
opublikowano: 24-05-2006, 00:00

Nie pamięta, jaki był jej pierwszy kontakt ze sportem. Miała chyba wtedy 3 lata. Do uprawiania sportu zachęcali ją rodzice, głównie mama. Dziś pływa, biega, jeździ na rowerze, nartach i zdobywa medale na mistrzostwach świata.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Mirosława Przyłuska-Karkosz, dla przyjaciół po prostu Miśka, specjalista anestezjolog, na co dzień pracuje w Klinice Anestezjologii i Intensywnej Terapii Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego PAM nr 1 w Szczecinie. "Sport uprawiam od dziecka. Zawsze sprawiało mi to dużą przyjemność. Poza tym pozwala skutecznie oderwać się od codziennej pracy i tego co się dzieje wokół. Kiedy wyjeżdżam na zawody, to po prostu odpoczywam, na dodatek w bardzo miłym gronie. Lekarze uprawiający sport - zresztą nie tylko lekarze - to naprawdę pasjonaci, mili, sympatyczni, trochę zwariowani ludzie".
Zimą jeździ głównie na nartach zjazdowych, nie stroni też od biegowych. Z dyscyplin letnich szczególnie pokochała triatlon (pływanie, bieganie i kolarstwo). "Jest to bardzo duża przygoda. Najbardziej lubię pływać. Kolarstwo uprawiam niejako przy okazji innych dyscyplin, do których jest to potrzebne".
Zapytana jak często trenuje, odpowiada szczerze: "Z tym wolnym czasem na trening jest bardzo różnie. Praca anestezjologa - mam dosyć dużo dyżurów - nie pozwala na dużą systematyczność".
Za największe swoje osiągnięcia M. Przyłuska-Karkosz uważa medalowe miejsca na Mistrzostwach Świata Medyków "MediGames". W 2005 r. w Alicante zdobyła dwa srebrne medale: w pływaniu na 100 m stylem klasycznym oraz w sztafecie lekkoatletycznej 4 razy 100 m. Rok wcześniej, z mistrzostw w Garmisch-Partenkirchen przywiozła cztery medale: srebrny w pływaniu, brązowy w triatlonie, srebrny - za bieg na dystansie 800 m oraz brązowy - za bieg na 1500 m.
"Ludzie generalnie nie chcą się ruszać. Zasłaniają się zazwyczaj brakiem czasu. Ale wiem, jaką ja mam pracę i że jak się chce, to można ten czas znaleźć. Zresztą wielu moich kolegów ciężko pracuje i uprawia sport. Znam nawet takich, którzy wychodzą o godz. 21 z pracy i do północy trenują, czy wstają w tym celu o 5 rano. Ale rzeczywiście do tego potrzebna jest chyba odrobina pasji" - mówi M. Przyłuska-Karkosz.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.