Aktualizacja programu lekowego leczenia NDRP pomoże wydłużyć życie pacjentów

Rozmawiała Monika Rachtan
opublikowano: 06-04-2021, 09:15

Wprowadzone 1 stycznia 2021 roku zmiany w programie lekowym B.6 dotyczące leczenia niedrobnokomórkowego raka płuca pozwalają na stosowanie skutecznego leczenia u chorych z zaawansowanym nowotworem. Umożliwia ono nie tylko wydłużenie życia pacjentów, ale także u części chorych doprowadzenie do całkowitego wyleczenia nowotworu – mówi „Pulsowi Medycyny” prof. dr hab. n. med. Dariusz M. Kowalski, specjalista w zakresie onkologii klinicznej i radioterapii onkologicznej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O KIM MOWA

Prof. dr hab. n. med. Dariusz M. Kowalski jest specjalistą w zakresie onkologii klinicznej i radioterapii onkologicznej, kierownikiem Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Centrum Onkologii – Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, a także prezesem Polskiej Grupy Raka Płuca.

Początek stycznia 2021 roku przyniósł wiele zmian w programie lekowym B.6. Jakie nowe opcje terapeutyczne zostały w nim zawarte?

Od 1 stycznia 2021 r. dostaliśmy możliwość zastosowania kilku bardzo innowacyjnych leków, które diametralnie zmieniają losy naszych chorych. Pierwszy raz w dziejach raka niedrobnokomórkowego płuca mamy możliwość leczenia radykalnego z udziałem leku immunokompetentnego – durwalumabu. Lek ten przeznaczony jest dla chorych, którzy byli w IIIA lub IIIB stopniu zaawansowania choroby, przeszli leczenie radykalne metodą radiochemioterapii, uzyskali odpowiedź w postaci stabilizacji, odpowiedzi częściowej lub odpowiedzi całkowitej. W tej grupie chorych możemy zaproponować leczenie konsolidujące z wykorzystaniem durwalumabu, który podawany jest przez 12 miesięcy. Tego typu postępowanie wydłuża całkowity czas przeżycia chorych w tej populacji i zwiększa odsetek wyleczeń trwałych.

Drugim nowym elementem programu jest możliwość zastosowania ozymertynibu – inhibitora kinazy tyrozynowej szlaku EGFR – już w I linii leczenia, u chorych z potwierdzoną obecnością mutacji aktywującej w genie EGFR.

Trzeci element zmiany programu lekowego to możliwość zastosowania tzw. leczenia złożonego, w postaci połączenia leku immunokompetentnego z chemioterapią u chorych z rakiem niedrobnokomórkowym płaskonabłonkowym i niepłaskonabłonkowym w populacji chorych, gdzie odsetek komórek nowotworowych z ekspresją liganda programowanej śmierci typu 1 jest na poziomie poniżej 50 proc. W populacji, w której odsetek ten wynosi ponad 50 proc., mamy możliwość stosowania pembrolizumabu w monoterapii. Dotychczas chorzy z odsetkiem PDL-1 poniżej 50 proc. nie mieli szans na nowoczesne leczenie. Obecnie możemy zastosować u nich immunochemioterapię z wykorzystaniem również pembrolizumabu.

Jakie nowe grupy pacjentów mogą teraz skorzystać z programu lekowego w kontekście cząsteczek: durwalumab, ozymertynib, pembrolizumab?

Zacznijmy może od immunochemioterapii. Dotychczas immunoterapia była przeznaczona dla chorych w I linii leczenia, tylko populacji pacjentów z rakiem niedrobnokomórkowym, niezależnie od typu histologicznego, gdzie odsetek komórek nowotworowych z ekspresją PDL-1 wynosił 50 proc. i więcej. Leczenie dla tej grupy pacjentów (około 30 proc.) nadal bez zmian przewidziane jest w programie lekowym. Cała pozostała grupa chorych była skazana na samodzielną chemioterapię. W tej chwili, jeżeli odsetek komórek nowotworowych jest poniżej 50 proc., mamy możliwość zastosowania pembrolizumabu już w I linii leczenia.

Do niedawna ozymertynib, inhibitor III generacji wobec szlaku EGFR, był przeznaczony dla pacjentów tylko i wyłącznie po niepowodzeniu zastosowania inhibitorów kinazy tyrozynowej I i II generacji w I linii leczenia, u których doszło do progresji choroby nowotworowej, ale tylko wówczas, gdy mechanizmem tej progresji była obecność tzw. mutacji oporności T790M. Dotyczyło to około 70 proc. chorych, przyjmujących inhibitory I i II generacji w I linii leczenia. W chwili obecnej ozymertynib może być już stosowany w I linii leczenia.

Ostatnim elementem zmiany programu lekowego jest leczenie konsolidujące. Dotychczas leki ukierunkowane molekularnie i leki immunokompetentne stosowane były tylko jako element leczenia paliatywnego. I to prawda, że obecnie chorych z zaawansowanym procesem nowotworowym potrafimy leczyć paliatywnie już nie miesiącami, ale latami. Tu nastąpiła jednak diametralna zmiana, gdyż durwalumab stał się elementem leczenia radykalnego. Jest to element leczenia, który zwiększa odsetek trwałych wyleczeń. Leczenie konsolidujące jest przeznaczone wyłącznie dla chorych z rakiem niedrobnokomórkowym płuca, tylko w stopniu zaawansowania miejscowego, bez obecności przerzutów odległych w stopniu IIIA i IIIB i tylko w grupie chorych, u których zastosowano jednoczasową radiochemioterapię, gdzie w pierwszej ocenie po zakończonym leczeniu nie dochodzi do progresji choroby nowotworowej. Wówczas durwalumab podawany jest przez 12 miesięcy jako element leczenia radykalnego, jako leczenie konsolidujące.

Durwalumab to pierwsza immunoterapia, która jest stosowana w leczeniu radykalnym. Jakie korzyści odnosi pacjent z zastosowania leczenia konsolidującego?

Onkologia
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
×
Onkologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Spodziewamy się, że inne metody dotyczące immunoterapii w niedługim czasie również będą implementowane do metod leczenia radykalnego. Najprawdopodobniej pierwsze z nich wejdą do praktyki klinicznej jako elementy leczenia uzupełniającego radykalny zabieg operacyjny albo radiochemioterapię. Zastosowanie durwalumabu jako leczenia konsolidującego znamiennie statystycznie wydłuża medianę przeżycia całkowitego, a także czas wolny od progresji choroby. Według zaktualizowanych, najnowszych danych, zwiększa odsetek przeżyć trzyletnich dwukrotnie wobec placebo. Prawdopodobnie zatem mamy także do czynienia z dwukrotnym wzrostem wyleczeń trwałych, wobec terapii bez zastosowania leczenia konsolidującego.

Panie profesorze, a co z pozostałymi terapiami? Jakie korzyści z zastosowanego leczenia udało się uzyskać podczas badań klinicznych?

Tych korzyści jest bardzo wiele. W przypadku ozymertynibu stosowanego w I linii leczenia w grupie chorych z obecną mutacją aktywującą w genie EGFR w badaniu rejestracyjnym FLAURA wykazano przewagę tego leku nad inhibitorami I generacji wobec analizowanych parametrów. Udało się uzyskać większy odsetek odpowiedzi terapeutycznych oraz wydłużenie czasu przeżycia i wydłużenie czasu wolnego od progresji choroby. Ozymertynib okazał się również lekiem, który przenika barierę krew-mózg. Jest on zatem inhibitorem kinazy tyrozynowej, który jest aktywny u chorych z obecnymi przerzutami do ośrodkowego układu nerwowego. Lek ten okazał się również zdecydowanie lepiej tolerowany niż inhibitory I i II generacji. Okazuje się więc, że nowy lek wykazuje nie tylko większą efektywność, ale także mniejszą toksyczność wynikającą z zastosowanego leczenia.

Jeśli chodzi o skuteczność immunoterapii i immunochemioterapii, to przeprowadzono wiele badań klinicznych, które miały je zweryfikować. Dwa najważniejsze z nich to badanie KEYNOTE-189 oraz KEYNOTE-407, które były poświęcone chorym z rozpoznanym rakiem niepłaskonabłonkowym i płaskonabłonkowym, a także badania dotyczące niwolumabu czy atezolizumabu. W badaniu obejmującym chorych o typie raka niepłaskonabłonkowym porównano skojarzenie immunoterapii z chemioterapią wobec samodzielnej chemioterapii. Uzyskano tu różnicę w czasie przeżycia całkowitego wynoszącą 12 miesięcy. Chciałbym przypomnieć, że dawniej, kiedy rozpoczynała się era tzw. nowożytnej chemioterapii raka niedrobnokomórkowego płuca, to różnica dla chemioterapii wobec placebo wyniosła 4 tygodnie.

Czy klinicyści, stosując nowe terapie dostępne w programie lekowym, powinni zwrócić na coś szczególną uwagę przy kwalifikacji pacjentów do leczenia?

Wyłącznie zastosowanie leków innowacyjnych: immunokompetentnych samodzielnie i w złożeniu lub leków ukierunkowanych na określone zaburzenia molekularne, stanowi prawdziwy postęp w leczeniu. Aby chory, który do nas trafi, odniósł korzyść z zastosowanego leczenia pod postacią zwiększenia odsetka wyleczeń trwałych albo wydłużenia czasu całkowitego przeżycia, a także za każdym razem poprawy jakości życia, musi zostać prawidłowo zdiagnozowany. Żeby kwalifikować chorych do stosowania leków innowacyjnych, wymagane jest: oznaczenie badań molekularnych w celu identyfikacji co najmniej statusu genu EGFR, statusu genu ROS-1 oraz statusu genu ALK. W populacjach chorych, u których wymienione mutacje nie występują, i u wszystkich chorych z rakiem płaskonabłonkowym konieczne jest oznaczenie statusu ekspresji liganda PDL-1. Wówczas odpowiednia kwalifikacja tych chorych umożliwi nam uzyskiwania wyników leczenia na poziomie europejskim i światowym.

ZOBACZ TAKŻE: “Oblicza Medycyny”. Nowe możliwości leczenia niedrobnokomórkowego raka płuca - rozmowa z prof. Dariuszem M. Kowalskim

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.