Agencja Badań Medycznych wciąż budzi ogromne emocje

Maja Marklowska-Dzierżak
opublikowano: 20-02-2019, 21:14

Wynikiem 14 za, 9 przeciw, przy jednym wstrzymującym się od głosu zakończyło się 19 lutego głosowanie sejmowej Komisji Zdrowia nad rządowym projektem ustawy o Agencji Badań Medycznych. Jutro (21 lutego) kolejne głosowanie - tym razem wypowiedzą się wszyscy posłowie. Na sprawozdawcę komisji wyznaczono posła Tadeusza Dziubę.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Swoje oświadczenia złożą kluby i koła poselskie. Wiadomo, że będą one rozbieżne, ponieważ opozycja sprzeciwia się powołaniu agencji, której działalność ma być finansowana m.in. z 0,3-procentowego odpisu ze składem wpływających do Narodowego Funduszu Zdrowia. Jej opinię bardzo dobitnie wyraził już podczas posiedzenia Komisji Zdrowia jej przewodniczący, poseł Bartosz Arłukowicz (PO). 

Na to naszej zgody nie będzie!

„Żeby robić badania, nie trzeba powoływać kolejnej agencji. A wy potrzebujecie tej ustawy nie po to, żeby robić badania, ale żeby powołać agencję. Pozwalacie sobie, co jest wyjątkową niegodziwością przy niedoborach finansowych NFZ, zabrać 250 mln zł na kolejnych prezesów, wiceprezesów, dyrektorów, ekspertów i zadania, które opisujecie w ustawie. To skandaliczne, że przy wydłużających się kolejkach, podnoszeniu przez was cen urzędowych leków wydajecie kolejne 250 mln zł na prezesów, wiceprezesów i dyrektorów. I nigdy na to naszej zgody nie będzie” – grzmiał poseł Arłukowicz. 

Zarzucił resortowi zdrowia, że nie przedłużył badań w kierunku neuroblastomy, które były prowadzone w Krakowie. „Dlaczego ich nie przedłużyliście? Dlaczego dzisiaj rodzice dzieci z neuroblastomą muszą zbierać pieniądze na leczenie w internecie? Nie stworzyliście narzędzi ani platformy do tego, by te badania nadal mogły się odbywać, a 250 mln zł chcecie wpompować w agencję, która będzie sztucznym tworem” – powiedział, narażając się na ostrą ripostę swojego zastępcy w Komisji Zdrowia, posła Tomasza Latosa. 

„Ta agencja powinna działać już dawno, a państwo z jakichś powodów jej nie powołaliście – zaatakował byłego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza w czasach rządów PO-PSL. – Potrzebne jest nam pewnego rodzaju odcięcie się od lobbingu międzynarodowego, różnego rodzaju koncernów farmaceutycznych, które później korzystają z dorobku naukowego czy różnych innych możliwości, i to one tak naprawdę spijają śmietankę. Musimy być w dużym stopniu samodzielni, aby nie chodzić na pasku koncernów” – dodał, zarzucając opozycji, że na posiedzeniu podkomisji, która po pierwszym czytaniu zajęła się projektem ustawy o ABM, była za powołaniem tej agencji, a następnie zmieniła swoje zdanie o 180 stopni. „Nagle okazuje się, że co innego jest dla was priorytetem. Panie przewodniczący, ma pan rację – na to zgody nie będzie. Nie będzie zgody na to, żeby wspierać różnego rodzaju koncerny niepolskie, różnego rodzaju przedsięwzięcia niepolskie, bo powinniśmy zacząć dbać o własny rynek” – prawie wykrzyczał poseł Tomasz Latos.

Agencja do finansowania niesponsorowanych badań klinicznych

Przed ostrą wymianą zdań między reprezentantami dwóch zwalczających się ugrupowań politycznych, spokojnym tonem pojawiające się w przestrzeni publicznej wątpliwości dotyczące ABM próbował rozwiać podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Janusz Cieszyński. Tłumaczył, że agencja ma być instytucją odpowiedzialną za rozwój rynku niekomercyjnych badań klinicznych w Polsce. Jej działalność nie będzie tożsama żadnej z działających już instytucji, tj. Narodowego Centrum Nauki, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. 

„Sama analiza przepisów określających cele powołania tych instytucji w jasny sposób wskazuje, że jest między nimi pełna rozłączność. Celem Narodowego Centrum Nauki jest wspieranie w zakresie badań podstawowych, co oznacza, że nie dąży ono do komercjalizacji wyników badań. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju realizuje politykę naukową państwa, czyli w praktyce jest dystrybutorem środków unijnych i nie prowadzi własnych badań. Natomiast AOTMiT na potrzeby NFZ zajmuje się oceną skuteczności technologii medycznych i ustalaniem taryf dla świadczeń znajdujących się w koszyku, nie prowadzi badań naukowych. Z kolei celem Agencji Badań Medycznych jest działalność innowacyjna w ochronie zdrowia, szczególnie w dziedzinie niekomercyjnych badań klinicznych” – tłumaczył wiceminister Cieszyński.

Dodał, że ABM ma finansować badania niekomercyjne, których w Polsce jest zdecydowanie za mało. „Ich udział oscyluje u nas wokół 1-2 proc., podczas gdy w innych krajach wynosi od 30 do nawet 40 proc.” – przypomniał. 

Na pytanie posła Bartosza Arłukowicza, z czego ta agencja będzie finansowana, odpowiedział, że z trzech źródeł: 

  • dotacji z budżetu ministra zdrowia, 
  • odpisu z NFZ w wysokości 0,3 proc. składki oraz 
  • innych środków pochodzących m.in. z prowadzenia działalności gospodarczej, grantów unijnych, udziału w międzynarodowych projektach badawczych. 

Z obu stron słychać, że badania są potrzebne, ale diabeł tkwi w szczegółach

Nikt nie ma wątpliwości, że istnieje pilna potrzeba prowadzenia w Polsce niekomercyjnych badań medycznych, którymi nie są zainteresowane koncerny farmaceutyczne. Kontrowersje budzi natomiast pomysł powołania agencji finansowanej m.in. z budżetu NFZ. I wcale nie łagodzi ich wprowadzona do projektu ustawy poprawka wprowadzająca zasadę wyłaniania prezesa ABM i jego zastępców w drodze konkursu. 

„Ten konkurs odbędzie się dopiero po 12 miesiącach, bo na ten czas prezesa ma powołać minister zdrowia bez konkursu. I tenże p.o. prezesa, bez żadnych konsultacji, przygotuje plan finansowy i organizacyjny. Widać, że pierwszy rok pójdzie na zmarnowanie” – oceniła poseł Elżbieta Radziszewska (PO). 

Krytycznie odniosła się również do pomysłu finansowania ABM przez NFZ, bo – jak podkreśliła – będzie się to odbywało kosztem świadczeń udzielanych pacjentom. „Już teraz z różnych stron pojawiają się prośby o sfinansowanie leczenia różnych chorób. W mediach społecznościowych co rusz uruchamiane są nowe zbiórki. A co będzie, jeśli przyjdzie załamanie gospodarcze, czas bessy i mniejszych wpływów do budżetu? Składka do NFZ również będzie mniejsza. Skąd weźmiecie wówczas pieniądze na świadczenia? Skoro odpis na Agencję Badań Medycznych jest sztywny, to te pieniądze na nią pójdą, a pacjenci będą mieli o 1 mld mniej na leczenie” – stwierdziła poseł Radziszewska. 

Ze wstępnych wyliczeń resortu zdrowia wynika, że 0,3 proc. odpisu z NFZ to kwota ok. 266 mln zł. Jak zapewnił wiceminister Cieszyński, w 2019 r. na ABM nie trafi z NFZ ani złotówka. Pierwsze środki popłyną w 2020 r. 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Maja Marklowska-Dzierżak

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.