ABM umożliwi zatrzymanie w kraju rodzimych innowacji medycznych

Emilia Grzela
opublikowano: 07-05-2019, 09:54

Początkowo ABM wesprze badania niekomercyjne dotyczące największych zagrożeń zdrowotnych dla polskiego społeczeństwa. Będą to więc projekty z obszarów onkologii, kardiologii czy hematoonkologii dziecięcej. Być może pojawią się również badania z zakresu chorób rzadkich – mówi w rozmowie z „Pulsem Medycyny” dr n. med. Radosław Sierpiński, p.o. prezesa Agencji Badań Medycznych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jak ocenia pan innowacyjność polskiego systemu ochrony zdrowia w porównaniu z krajami Europy Zachodniej?

Dr n. med. Radosław Sierpiński
Wyświetl galerię [1/2]

Dr n. med. Radosław Sierpiński Materiały prasowe

Biorąc pod uwagę dość znaczne środki finansowe otrzymane z Unii Europejskiej w ostatnich latach, muszę przyznać, że innowacyjność polskiej gospodarki, w tym sektora medycznego, nie jest wysoka. Rozwinęliśmy dobrą infrastrukturę drogową, zmieniamy kolej, ale nie potrafiliśmy stworzyć konkurencyjnej, innowacyjnej gospodarki biotechnologicznej. Ze względu na dotychczasowy brak finansowania w polskim systemie ochrony zdrowia przedsięwzięć mających na celu właściwą ocenę i implementację nowych technologii, polscy naukowcy o dużym potencjale twórczym wybierali np. rynek amerykański. Znamy kilka technologii, które właśnie na zachodnim rynku świetnie się sprawdziły, a w Polsce przez wiele lat bezskutecznie szukały drogi finansowania. Obecnie powstają instytucje, jak choćby Agencja Badań Medycznych, których celem jest zatrzymanie rodzimych innowacji w kraju.

Czy udało się zmienić nastawienie polskiego przemysłu i nasze firmy chętniej zostają na krajowym rynku?

Ostatnie miesiące przyniosły spore nadzieje na rozbudzenie współpracy przemysłu z młodymi naukowcami. Polski Fundusz Rozwoju zainwestował w kilka projektów, które mogą już pochwalić się nowo opracowanymi cząsteczkami w fazie badań klinicznych. ABM prowadzi otwarty dialog ze środowiskami biznesu i akademickim na temat tego, jakie wsparcie, poza finansowym, może zaoferować. Chcielibyśmy rozwijać partnerstwo publiczno-prywatne tak, by komercjalizować wyniki pracy polskich naukowców.

A środowisko akademickie? Nadal sceptyczne?

Wręcz przeciwnie, jest bardzo otwarte. Wielu naukowców czekało na te rozwiązania, ponieważ mieli świadomość pewnej luki w finansowaniu. Dotychczas, ze względu na pewne ograniczenia w działalności Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, badacze z obszaru nauk medycznych pozostawali z prototypem nowej technologii, która z uwagi na brak możliwości finansowania nie mogła zostać przebadana klinicznie i wprowadzona na rynek, a potem do systemu opieki zdrowotnej. Taki prototyp kupowały wówczas firmy zagraniczne. Czasami badacze sami pozyskiwali pieniądze, np. poprzez venture capital na rynkach zagranicznych, co jest bardzo trudne, ponieważ badania kliniczne są kosztowne i długotrwałe.

A ich wyniki często niepewne.

Tak, w koszty produkcji nowych leków wlicza się nieuniknione w pracy badawczej „ślepe uliczki”. Szacuje się, że koszty wynalezienia nowej technologii lekowej mogą sięgać nawet miliarda dolarów.

Jak więc przekonać płatnika, by zechciał w badania kliniczne zainwestować publiczne pieniądze? Co otrzyma w zamian?

Ostatnie decyzje rządu pokazują, że politycy doceniają konieczność budowania innowacyjnej gospodarki, również w obszarze biotechnologii. To właśnie biotechnologia jest przyszłością, co pokazują decyzje rządów pozostałych europejskich państw. Musimy pokazać pacjentom i podatnikom, że inwestycje w nowe technologie przekładają się na konkretne efekty zdrowotne. Nie jest to łatwe, zawsze pozostanie w tym obszarze pewien odsetek nietrafionych projektów naukowych i tego nie zmienimy. Jednak nawet jeśli tylko 2 na 10 takich badań zakończą się sukcesem, to zysk z pozyskanych innowacyjnych technologii jest ogromny. Owszem, to inwestycje wysokiego ryzyka, ale również o potencjalnie wysokiej stopie zwrotu.

Innowacje w systemie ochrony zdrowia to nie tylko nowoczesne leczenie. Jak jeszcze można je zdefiniować?

To jest właśnie pytanie, na które postaramy się odpowiedzieć podczas kolejnej konferencji w ramach ogólnonarodowej debaty „Wspólnie dla zdrowia” odbywającej się w Białymstoku, gdzie będę moderował dyskusję poświęconą innowacjom. Kluczowe jest postawienie pytania o to, czym właściwie jest innowacja. Samo pojęcie mocno się w ostatnim czasie zdewaluowało. Z punktu widzenia skończonych środków w polskiej służbie zdrowia, musimy bardzo precyzyjnie je alokować. Wymaga to dokładnego określenia, jak wydane pieniądze przełożą się na wartość dodaną nowych technologii oraz na ile realnie poprawią wyniki leczenia czy operacyjnych procedur.

Jakimi narzędziami zmierzyć taką opłacalność?

Jednym z zadań ABM jest właśnie ich opracowanie. Istnieje Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji sprawdzająca efektywność i koszt nowoczesnych technologii, ale jednostka ta nie ma potencjału badawczego, bazuje na instrumentach ekonomicznych i danych retrospektywnych. Trudno więc AOTMiT ocenić realny potencjał projektów, których skuteczność analizowano na podstawie wyników biorącej w niej udział niewielkiej grupy pacjentów. W takich sytuacjach dużą rolę może odegrać ABM, która wesprze przeprowadzenie niekomercyjnych badań klinicznych, np. sprawdzając bezpieczeństwo i efektywność jakiejś technologii lekowej. 

Czy w przyszłości Agencja Badań Medycznych wkroczy także w obszar komercyjnych badań klinicznych?

Mam nadzieję, że tak. ABM powinna stać się ważnym elementem ekosystemu polskiej gospodarki biotechnologicznej. Prowadzone obecnie w Polsce badania kliniczne są warte 2 mld złotych. W 40-milionowym kraju o dużym potencjale powinny być warte przynajmniej 6 mld zł. Powodem ograniczonej liczby tych badań mogą być oczywiście bariery legislacyjne i nieodpowiedni poziom finansowania, ale również dotychczasowy brak partnera instytucjonalnego, który zebrałby potencjał polskich placówek medycznych, czuwał nad współpracą międzynarodową i transparentnym działaniem firm w sektorze ochrony zdrowia. Myślę, że uda nam się rozwinąć rynek biotechnologiczny, a ABM będzie jednostką przyciągającą do Polski zagranicznych inwestorów. Dziś znakomita większość krajowego rynku farmaceutycznego jest odtwórcza. Chciałbym, by inwestorzy zaczęli budować w naszym kraju swoje centra naukowo-badawcze, gdzie znaleźliby zatrudnienie polscy naukowcy.

Zagranicą z powodzeniem funkcjonują instytucje podobne do Agencji Badań Medycznych.

Tak, gonimy naszych zachodnich kolegów. Wzorowaliśmy się na amerykańskim czy francuskim modelu komercjalizacji nauki. Wiele mówimy o potencjale naszej nauki, ale nadal nie przekłada się to na obecność polskich publikacji w prestiżowych czasopismach. Zachodnie przykłady pokazały, że można instytucjonalnie pobudzić jakość naukowej działalności tak, by uzyskać badania na dużych grupach pacjentów i o dobrej metodologii. Spowoduje to, że polscy badacze z obszaru nauk medycznych zaczną publikować w uznanych czasopismach, a przecież aktywna obecność w światowej dyskusji o rozwoju medycyny również jest ważna.

Powstanie ABM wzbudziło sporo kontrowersji. Wątpliwości dotyczyły między innymi sposobu finansowania Agencji. Czy jej powołanie nie uszczupli i tak niewysokich środków jakimi dysponuje NFZ?

Cieszę się, że pytania się pojawiły, a przez media przetoczyła się szeroka dyskusja o finansowaniu ABM. Chciałbym podkreślić, że pieniądze pochodzące z NFZ, które pojawią się w przyszłym roku w budżecie Agencji, będą przeznaczone wyłącznie na badania niekomercyjne. Dziś widać wyraźne braki na rynku – badania niekomercyjne stanowią w Polsce jedynie 2 proc. wszystkich, na Zachodzie 30 proc. Samo zwiększenie finansowania nie rozwiąże oczywiście wszystkich problemów i nie sprawi, że nagle liczba niekomercyjnych projektów drastycznie wzrośnie, ale transparentny sposób przekazywania pieniędzy i zmniejszenie obciążenia biurokratycznego na pewno spowoduje, że będzie ich więcej. 

Zwracam też uwagę, że niekomercyjne badanie kliniczne to również jest świadczenie medyczne. Polega przecież nie tylko na podaniu leku x np. w innym niż dotychczas wskazaniu, ale wlicza się w nie również pobyt w placówce medycznej, diagnostyka czy konsultacje ze specjalistami. Chcielibyśmy, żeby działania ABM, także w ramach badań klinicznych, wskazywały kierunki poprawy czy rozwoju systemu ochrony zdrowia, również w zakresie prowadzenia pacjentów i opieki nad nimi. 

Wątpliwości dotyczyły także pokrywania się kompetencji ABM z zakresem zadań już istniejących instytucji. Choćby AOTMiT, o której sam pan wspomniał.

W mojej ocenie zakres zadań ABM jest wobec zadań już działających instytucji, takich jak AOTMiT czy NCBiR, nie wykluczający, a komplementarny. Agencja wprowadza do systemu pewne kompetencje, które nie były w nim obecne. Mam tu na myśli potencjał badawczy jakim nie dysponuje AOTMiT czy analityczny, którego nie ma NIZP-PZH. Agencja będzie również działała na styku nauki i biznesu celem komercjalizacji projektów naukowych, czym dotychczas nie zajmowała się żadna instytucja. 

PRZECZYTAJ TAKŻE: Agencja Badań Medycznych wciąż budzi ogromne emocje

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Emilia Grzela

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.