15 mln chorych na raka wymagać będzie leczenia systemowego w 2040 r.

EG/PAP
opublikowano: 09-08-2019, 11:07

W Polsce za 5-10 lat liczba nowych, wykrywanych każdego roku przypadków raka może wzrosnąć do 200 tys. - alarmują eksperci.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Okazją do spotkania specjalistów z obszaru onkologii jest odbywająca się właśnie w Warszawie Letnia Akademia Onkologiczna. Biorący w niej udział eksperci zwracali uwagę na wzrost zachorowań i w konsekwencji coraz większe obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej.

Coraz więcej chorych na nowotwory

Dr hab. med. Renata Zaucha, prof. nadzw. GUMed z Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii wskazała, że z powodu wzrostu zachorowań onkologicznych większe będzie obciążenie opieki medycznej i zapotrzebowanie na onkologów. 

„Głównym tego powodem jest starzenie się społeczeństw w krajach rozwiniętych” – podkreśliła. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) za 15 lat co czwarta osoba będzie w wieku emerytalnym, tymczasem 60 proc. nowotworów rozpoznawanych jest u osób po 65. roku życia.

Specjalistka, powołując się na dane opublikowane podczas niedawnego kongresu Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej w Chicago, powiedziała, że w 2018 r. na świecie z powodu schorzeń nowotworowych było leczonych systemowo 9,8 mln pacjentów. 

„Przewiduje się, że w 2040 r. liczba ta zwiększy się o 53 proc. do aż 15 mln” – dodała.

Leczenie systemowe jest najczęściej stosowaną metodą w zmaganiach z nowotworami, oprócz chirurgii i radioterapii. Polega na wykorzystaniu leków w ramach tzw. chemioterapii oraz terapii hormonalnej i biologicznej. Najczęściej leczone nimi nowotwory to rak płuca, na który przypada na świcie 16,4 proc. zachorowań, rak piersi (12,7 proc.) oraz rak jelita grubego (11,1).

Również w Polsce coraz więcej pacjentów wymaga leczenia systemowego. Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że w 2015 r. choroby nowotworowe wykryto w naszym kraju u ponad 163 tys. osób, a ponad 100 tys. chorych zmarło z ich powodu. Za 5-10 lat - przewiduje się - może być u nas wykrywanych ponad 200 tys. nowotworów rocznie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Wzrasta zachorowalność na raka jelita grubego wśród młodych ludzi

Chorzy żyją coraz dłużej

Zapotrzebowanie na leczenie systemowe zwiększa się na skutek wzrostu zachorowań na nowotwory, ale także dlatego, że pacjenci onkologiczni żyją coraz dłużej, a wiele schorzeń onkologicznych przekształca się w choroby przewlekłe. Przykładem są rak piersi, rak prostaty oraz rak jelita grubego.

„W przypadku raka jelita grubego chorych dramatycznie w ostatnich latach przybywa, szczególnie wśród mężczyzn” – powiedziała prof. dr hab. Marzena Wełnicka-Jaśkiewicz z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Z przedstawionych przez nią danych wynika, że w 2014 r. nowotwór ten wykryto w naszym kraju u 17 tys. chorych, a w 2017 r. - u 19 tys. Chorych nadal jednak będzie przybywać. 

„W 2030 r. wykrytych zostanie prawdopodobnie 27 tys. nowych przypadków raka jelita grubego” - dodała.

Od 2016 r. najczęstszym nowotworem wśród mężczyzn w Polsce jest rak prostaty, wykrywano co roku u ponad 15 tys. osób. 

„Od lat 80. XX w. częstość zachorowań na ten nowotwór wzrosła aż siedmiokrotnie, a umieralność – 2,5 razy” – wyjaśniała dr Irena Skoneczna ze Szpitala Św. Elżbiety-Mokotowskiego Centrum Medycznego w Warszawie. Podkreśliła, że większa jest skuteczność leczenia tego nowotworu, choć u 22 proc. mężczyzn rak prostaty rozpoznawany już w stadium zaawansowanym wraz z przerzutami. W znacznym stopniu jest to zasługa wprowadzenia nowych leków.

„W przypadku zaawansowanego raka jelita grubego z przerzutami w ciągu 15 lat, czyli od 2000 r. do 2015 r., przeżywalność chorych zwiększyła się z jednego roku do trzech lat, a część chorych – dodała prof. Wełnicka-Jaśkiewicz – żyje znacznie dłużej”.

Onkolodzy podkreślali też, że skuteczność leczenia nowotworów w znacznym stopniu zależy od dostępności do leczenia, szczególnie do terapii nowej generacji, która w naszym kraju wciąż jest ograniczona, ale wiele zależy też od samych chorych. 

„Nie tylko lekarz jest odpowiedzialny za efekty leczenia, wiele zależy też od tego, jak pacjenci stosują się do jego zaleceń” – przekonywała prof. dr hab. n. med. Ewa Marcinowska-Suchowierska z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EG/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.