11 ośrodków naukowych chce uczestniczyć w pracach nad transgeniczną świnią

Monika Wysocka
opublikowano: 02-04-2002, 00:00

Według Instytutu Ekonomiki Rolnictwa, produkcja trzody chlewnej staje się nieopłacalna. Ale transgenicznych świń - wręcz przeciwnie. Aż 11 ośrodków przysłało swoje oferty na ogłoszony przez Komitet Badań Naukowych konkurs dotyczący genetycznej modyfikacji świń dla pozyskiwania narządów do transplantacji.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O planowanym grancie z KBN pisaliśmy w 21 numerze Pulsu Medycyny. Wtedy nie udało nam się dotrzeć do zespołów, które prowadzą zaawansowane prace nad zwierzętami transgenicznymi. Zebraliśmy jedynie opinie, dlaczego - przy ograniczonym budżecie na naukę - nie warto przeznaczać pieniędzy na takie badania. Dziś wracamy do tematu.
Swego nie znacie, cudze chwalicie
?Wiele technik związanych z klonowaniem ssaków zostało opracowanych w Polsce. Uzyskano sklonowane myszy i owce, a obecnie zaawansowane są prace nad klonowaniem królika i bydła. W Instytucie Zootechniki w Balicach, a także w naszym Instytucie uzyskano już wiele lat temu genetycznie zmodyfikowane cielęta, świnie, króliki i karpie. W naszym Instytucie przeprowadzono ostatnio pierwszą na świecie udaną próbę seryjnego klonowania zarodków królika. W Polsce produkowano też zwierzęta transgeniczne na zlecenie dużych farmaceutycznych firm amerykańskich i holenderskich" - mówi prof. Jacek A. Modliński z Instytutu Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN w Jastrzębcu. Klonowaniem ssaków od dawna zajmują się też naukowcy z innych ośrodków - Instytutu Zootechniki w Balicach oraz Uniwersytetu Warszawskiego, a jeden z twórców embriologii eksperymentalnej ssaków prof. Andrzej K. Tarkowski z Uniwersytetu Warszawskiego został odznaczony prestiżową nagrodą Japan Prize za pionierskie badania nad wczesnym okresem rozwoju embrionalnego ssaków.
W Polsce jest zatem nie tylko kadra nieźle wykształconych badaczy, ale też całkiem dobrze wyposażone laboratoria do badań nad ssakami. ?Jeżeli nie będzie się przeznaczało pieniędzy na naukę, za chwilę okaże się, że nie tylko w naszej dziedzinie mamy straty nie do nadrobienia. Będziemy skazani wyłącznie na kupowanie licencji. Czy to ma sens?" - zastanawia się prof. J. Modliński.
Konkurs na grant dotyczący ?wykorzystania transgenezy w genetycznej modyfikacji świń dla pozyskiwania organów do transplantacji u człowieka" został ogłoszony przez KBN w listopadzie ubiegłego roku. Zanim zostanie rozstrzygnięty, minie jeszcze co najmniej kilka miesięcy.
Liczenie pieniędzy
Najpierw oferty muszą zostać przeanalizowane przez komisje, uzyskać opinie recenzentów i przyporządkowanie konkretnym ośrodkom. To, jak zostaną sformułowane zadania, zależy m.in. od sum, jakie KBN zdecyduje się przeznaczyć na cały projekt. Dlatego dziś trudno jeszcze mówić o szczegółach. Nie można też przewidzieć, czy dziś planowane środki okażą się wystarczające, kiedy projekt będzie już w trakcie realizacji. Gdy przystępowano do klonowania owieczki Dolly zakładano, że będzie to kosztowało poniżej 100 tys. dolarów. Po dwóch latach koszty jej ?uzyskania" wyniosły 750 tys. dolarów. ?Na koszty wpływa tak wiele czynników, że nie da się ich dokładnie zaplanować. Kiedy przygotowywaliśmy jeden z projektów, wyjściowa cena była zupełnie inna. W międzyczasie odczynniki chemiczne zostały obłożone 22 proc. VAT-em i teraz kosztorys wygląda zupełnie inaczej" - mówi prof. J. Modliński.
Największym problemem, a jednocześnie jednym z najdroższych ?składników" takich projektów jest materiał zwierzęcy. Zwierząt potrzeba dużo, a ich utrzymanie jest obecnie znacznie droższe niż kiedyś. ?W jednym z grantów które teraz realizujemy musieliśmy zrezygnować z zakupu nowej aparatury, bo utrzymanie zwierząt tak wzrosło, że odłożone na sprzęt 50 tys. zł musieliśmy przeznaczyć na te cele" - wyjaśnia prof. J. Modliński.
Przeskakiwanie bariery immunologicznej
Trudno przewidywać, w jakim czasie projekt dotyczący transgenicznej świni będzie zrealizowany. ?Grant rozpisany jest na trzy lata. Ale przez ten czas najprawdopodobniej uda się zamknąć tylko pewien etap badań" - uważa prof. Marian Różycki, kierownik Zakładu Hodowli Trzody Instytutu Zootechniki w Balicach.
Kiedy naukowcy opowiadają o tym projekcie, pozornie wydaje się on bardzo prosty do zrealizowania. Najpierw poprzez odpowiednie manipulacje genetyczne trzeba uzyskać materiał wyjściowy, czyli zwierzę. Następnym krokiem jest pobranie odpowiednich komórek z jego organizmu i sklonowanie go. Inną metodą jest genetyczna modyfikacja już wyprowadzonych linii komórkowych. Następnie te komórki, już w hodowli in vitro, będą modyfikowane w odpowiednim kierunku, a jądra tych komórek użyte do klonowania albo do uzyskiwania transgenicznych zwierząt.
Kolejny etap należy do lekarzy, którzy muszą opracować sposób ich przechowywania i przeszczepiania (najpierw na układach zwierzęcych). Niezbędne będą też badania wirusologiczne. ?Cała sztuka polega na przełamaniu bariery immunologicznej, tak by organizm człowieka nie odrzucił obcych narządów" - mówi prof. M. Różycki.
Projekt badawczy będzie składać się z wielu etapów, za które będzie odpowiedzialny inny ośrodek. ?Ten projekt jest odmienny od dotychczasowych, integruje bowiem zarówno praktyków, jak i teoretyków, pracujących w różnych miejscach - mówi prof. Ryszard Słomski z Instytutu Genetyki Człowieka w Poznaniu. - W naszym ośrodku pracujemy nad przygotowaniem konstrukcji genowych, które następnie będą wprowadzane do komórek. To one mają wyłączać geny odpowiedzialne za odrzucanie obcego narządu".
W tej chwili nie można jednak nawet powiedzieć, czy grant na pewno zostanie zatwierdzony. ?Złożyliśmy niedawno w KBN bardzo ciekawy projekt. Uzyskał bardzo wysokie punktacje w ocenach, bardzo dobre recenzje, a jednak dostaliśmy trzykrotnie mniej pieniędzy niż suma, o jaką ubiegaliśmy się. W tej sytuacji trudno powiedzieć, w jaki sposób projekt będzie realizowany - jeśli w ogóle dojdzie do jego realizacji" - informuje prof. J. Modliński.
W biologii eksperymentalnej trwa wyścig: komu pierwszemu na świecie uda się z sukcesem uzyskać tak zmodyfikowane zwierzęta, by ich narządy można było z powodzeniem zastosować u ludzi. Naukowcy, którzy w Polsce zajmują się tą problematyką, od lat twierdzą, że nie możemy pozwolić sobie na to, by nie brać w nim udziału. Mają jednak przeciwników, którzy uważają, że zamiast eksperymentować ze zwierzętami, lepiej przeznaczyć środki na inne projekty w medycynie, np. sztuczne serce.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.