MZ: 2300 lekarzy złożyło wypowiedzenia klauzuli opt-out

Zdaniem resortu zdrowia - klauzulę opt-out wypowiedziało 1 grudnia - 2310 lekarzy. Rezydenci podają inną liczbę – ok. 2,8 tys. osób, jednak zaznaczają, że uwzględnia ona także tych, którzy zadeklarowali, że 1 stycznia nie podpiszą powtórnie klauzuli.

Wśród lekarzy, którzy złożyli wypowiedzenia klauzuli opt-out, jest 1282 rezydentów, czyli lekarzy w trakcie specjalizacji, oraz 1028 pozostałych (przede wszystkim specjalistów)- poinformowała rzecznik Ministerstwa Zdrowia Milena Kruszewska. Resort posiłkuje się danymi zebranymi przez urzędy wojewódzkie. Zdaniem resort zdrowia w Polsce jest ok. 16 tys. rezydentów i 119 736 lekarzy wykonujących zawód.

W poniedziałek 4 grudnia Łukasz Jankowski z Porozumienia Rezydentów OZZL poinformował, że z danych tej organizacji wynika, że 1,3 tys. - 1,5 tys. rezydentów i 1,3 tys. specjalistów wypowiedziało klauzulę opt-out lub zadeklarowało, że jej nie podpisze od początku roku.

Resort podał, że najwięcej (ponad 100 na region) wypowiedzeń klauzuli zanotowano w województwach: dolnośląskim, łódzkim, małopolskim, mazowieckim, podkarpackim, śląskim i świętokrzyskim.

Do wypowiadania klauzul wezwali rezydenci, kończąc w październiku niespełna miesięczny protest głodowy. Apel do lekarzy o ograniczanie czasu pracy wystosowały izby lekarskie. Należy do nich obowiązkowo każdy lekarz. To działanie samorządu spotkało się z krytyką ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła.

Z liczby wypowiedzeń klauzuli wynika, że znaczne braki kadrowe mogą się okazać istotnym problemem. W niektórych szpitalach zjawisko przybrało masową skalę. Np. w dziecięcym szpitalu w Krakowie-Prokocimiu, w którym na ponad 170 zawartych z lekarzami umów o klauzuli opt-out, wypowiedzeń jest ponad 90. Rzeczniczka szpitala ostrzegła w poniedziałek, że szpital będzie musiał ograniczyć przyjmowanie dzieci (poza przypadkami pilnymi).

Ministerstwo Zdrowia przypomina, że przede wszystkim zarządzający szpitalami będą musieli poradzić sobie ze skutkami ewentualnych problemów kadrowych w placówkach. Rzeczniczka MZ w piśmie zawierającym odpowiedzi na pytania PAP dotyczące tej kwestii dodała, że prawo dopuszcza modyfikację organizacji systemu czasu pracy, np. może wprowadzić system zmianowy pracy dla lekarzy lub pracę w systemie równoważnym.

"Rozwiązania takie są mniej korzystne dla pacjentów z uwagi na nieregularny dostęp do lekarza prowadzącego" – zaznaczyła Kruszewska.

"To, jaki system organizacyjny ma szpital, zależy od charakteru tej placówki. Można sobie wyobrazić system pracy zmianowej dla lekarzy anestezjologów na oddziale zabiegowym, ponieważ, o ile nie ma powikłań, nie muszą sprawować ciągłej opieki nad pacjentami" – powiedział PAP ekspert ds. systemu opieki zdrowotnej z Uczelni Łazarskiego dr Jerzy Gryglewicz.

Inaczej jest jednak - dodał ekspert - w przypadku tych specjalistów, którzy codziennie powinni doglądać chorego i w razie potrzeby modyfikować terapię. W takiej sytuacji najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest jeden lekarz prowadzący, a zatem mający kontakt z pacjentem codziennie. Tymczasem np. w równoważnym systemie czasu pracy lekarz może pracować przez 12 godzin w ciągu dwóch kolejnych dni, a cały trzeci dzień jest przeznaczony na odpoczynek.

Jerzy Gryglewicz zwrócił uwagę, że w kontekście zagrożenia całodobowej obsady lekarskiej w szpitalach jest jeszcze jedno zagrożenie: z końcem roku w wielu placówkach kończą się tzw. kontrakty z lekarzami. Wielu specjalistów zrezygnowało z pracy etatowej na rzecz umowy cywilnoprawnej, czyli kontraktu ze szpitalem. "Te umowy często obowiązują do 31 grudnia. To wielka niewiadoma, jak ci lekarze się zachowają, czy będą chcieli w następnym roku podwyżki, czy będą chcieli przedłużyć kontrakt na dotychczasowych zasadach" – powiedział ekspert.

W poniedziałek Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy oświadczył, że "z niepokojem zauważa" zastraszanie lekarzy, zwłaszcza rezydentów, wypowiadających klauzule ze strony dyrektorów szpitali, ordynatorów lub kierowników specjalizacji. W oświadczeniu podpisanym przez szefa OZZL Krzysztofa Bukiela wyrażona została obawa, że "powyższe osoby zostały ośmielone do takich bezprawnych działań wystąpieniem ministra zdrowia sprzed paru tygodni, kiedy stwierdził on, że wypowiadanie klauzuli opt-out (...) jest działaniem +uderzającym w podstawy etyki lekarskiej+ oraz +skandalicznym i haniebnym+".
 
Milena Kruszewska podkreśliła, że "żadne z działań Ministerstwa Zdrowia nie jest ukierunkowane na zastraszanie lekarzy wypowiadających klauzulę opt-out. Minister zdrowia, komentując zaistniałą sytuację, zwracał tylko uwagę na etyczny wymiar sprawy związany z zagrożeniem bezpieczeństwa pacjentów w przypadku masowego wypowiedzenia klauzuli" – wyjaśniła.

Zdaniem resortu, działania takie jak koordynowane w jednym czasie wykorzystywanie urlopów na żądanie czy też wypowiadanie klauzuli opt-out nie są objęte przewidzianym w prawie sposobem prowadzenia sporów zbiorowych.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz wystosował z kolei w poniedziałek list otwarty do dyrektorów szpitali, w którym zapewnił, że akcja wypowiadania klauzuli opt-out nie jest zwrócona przeciwko szpitalom, w których lekarze są zatrudnieni. "Akcja prowadzona jest przede wszystkim w interesie chorego, jej celem jest przypomnienie, że pacjentem powinien opiekować się lekarz, który nie jest nadmiernie przepracowany i ma czas na to, żeby stale podnosić swoje kwalifikacje zawodowe. Wykonywanie pracy w warunkach podpisanej klauzuli opt-out pozbawiło wielu lekarzy możliwości wykonywania zawodu w optymalnych dla siebie i pacjenta warunkach" – czytamy w liście. (PAP)

 


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.