Potrzeba więcej odwagi w leczeniu chorych na SM

Rozmawiała Małgorzata Zajączkowska

O możliwościach indywidualizacji leczenia chorych na SM w polskich i szwajcarskich realiach opieki zdrowotnej rozmawiamy z neurologiem dr. hab. n. med. prof. nadzw. Adamem Czaplińskim pracującym w Neurozentrum Bellevue w Zurychu.

Dlaczego w przypadku stwardnienia rozsianego tak istotne znaczenie ma wczesne rozpoczęcie leczenia?

Już we wczesnych stadiach stwardnienia rozsianego dochodzi do bardzo poważnych uszkodzeń tkanki nerwowej. Dlatego leczenie trzeba rozpoczynać jak najszybciej, by uniknąć konsekwencji tych procesów. Ma to ogromne znaczenie dla rokowania pacjenta. Wczesne podjęcie leczenia daje też szansę na zachowanie sprawności mózgu.

Czy obecne możliwości terapeutyczne pozwalają na leczenie personalizowane?

Niewątpliwie w Europie i na świecie są już takie możliwości. W Polsce jeszcze ich nie ma, co wynika z warunków refundacyjnych. W terapii stwardnienia rozsianego jest coraz więcej zarejestrowanych leków i są one coraz skuteczniejsze, zatem jesteśmy w stanie wyobrazić sobie dobranie leku do konkretnego pacjenta. W realiach szwajcarskiej służby zdrowia, gdzie pracuję, można mówić o personalizacji leczenia.

Jak najlepiej chronić rezerwę neurologiczną mózgu w przebiegu SM i odsunąć w czasie progresję choroby?

Przede wszystkim należy wcześnie i odważnie zacząć leczyć chorego na SM. Zachęcałbym polskich neurologów do nieco bardziej odważnego postępowania terapeutycznego. Nie jest prawdą, że leczenie powinno się zawsze zaczynać od najsłabszych leków i eskalować terapię w ciągu następnych lat. Jest spora grupa pacjentów z SM, i to głównie młodych, u których warto rozpocząć leczenie od jednego z najskuteczniejszych leków.

Jaka jest obecnie strategia skutecznego leczenia pacjentów ze świeżo rozpoznaną rzutowo-remisyjną postacią SM?

Strategie postępowania terapeutycznego są bardzo indywidualne. Na podstawie swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że 70-80 proc. nowo zdiagnozowanych pacjentów z rzutowo-remisyjną postacią SM decyduje się na leczenie lekami doustnymi. Jak wiem, odbiega to od dominującej w Polsce praktyki, co nie wynika oczywiście z tego, że pacjenci i lekarze nie chcieliby takiego leczenia. Często nie mają takich możliwości z powodu wspomnianych już warunków refundacyjnych.

Od lipca 2016 roku leczenie chorych na SM fumaranem dimetylu jest w Polsce refundowane. Wydaje się jednak, że neurolodzy obawiają się go stosować i terapię zaczynają od interferonów. Czy ich podawanie pacjentom z SM nie powinno przejść do historii?

Tak bym tego nie ujął. Na podstawie codziennej praktyki śmiem jednak twierdzić, że coraz mniej pacjentów świadomie decyduje się na terapię interferonem. Tym niemniej tego leczenia nie można jeszcze uznać za minione. Terapia interferonem pozostanie zachowana dla małej grupy pacjentów, a raczej pacjentek, które oczekują powiększenia rodziny — ze względu na bezpieczeństwo tych leków. Ale poza tą grupą nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby zacząć leczenie chorego na SM skutecznym doustnym lekiem, jakim jest np. fumaran dimetylu.

Chciałbym wzbudzić w moich kolegach nieco większe zaufanie do tego leku. W Szwajcarii leczymy tą substancją pacjentów z SM co najmniej od czterech lat. Stosujemy ją głównie u nowo zdiagnozowanych chorych.

Czy pacjent z SM powinien uczestniczyć w podejmowaniu decyzji o sposobie leczenia?

Z doświadczenia wiem, że pacjent czasem czuje się przeciążony powagą i odpowiedzialnością podejmowania takiej decyzji. Trzeba mu pomóc, choć nie w taki sposób, że poda mu się lek A lub B bez pytania go o zdanie. Pacjentowi trzeba pomóc, tłumacząc mu konsekwencje wyborów, pokazując dane dotyczące efektywności poszczególnych leków, ich bezpieczeństwa i skutków ubocznych. Zawsze staram się pozostawić pacjentom dużo czasu na podjęcie decyzji. Pacjent nie musi natychmiast, przy moim biurku decydować się na jakiś lek. Zawsze sugeruję, żebyśmy się spotkali po tygodniu, by mógł w tym czasie porozumieć się z rodziną. Mam wrażenie, że będzie miał wówczas o wiele lepsze podstawy do podjęcia tej ważnej decyzji.

Słyszy się często, że niektórzy pacjenci z SM są lepiej wyedukowani w zakresie tej choroby niż neurolodzy. Mają dostęp do specjalistycznych portali, informacji, wyników badań...

Te portale internetowe mają swoje plusy i minusy. Pacjenci dużo wiedzą, ale na pewno nie więcej od lekarzy, którzy się nimi zajmują. Nie uogólniałbym pojedynczych przypadków. 

 

 

O kim mowa

Dr hab. n. med. prof. nadzw. Adam Czapliński, neurolog, dyrektor medyczny

Neurozentrum Bellevue w Zurychu (Szwajcaria). Jest autorem wielu publikacji naukowych oraz członkiem szwajcarskich, amerykańskich i europejskich towarzystw neurologicznych. Wybitny ekspert w leczeniu chorych na stwardnienie rozsiane.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.