Dobrze poinformowany pacjent wykorzysta szansę leczenia

O roli komunikacji lekarz-pacjent w onkologii i najczęstszych błędach popełnianych w tym względzie przez onkologów rozmawiamy z prof. dr. hab. n. med. Maciejem Krzakowskim, konsultantem krajowym w dziedzinie onkologii klinicznej.

Tagi

onkologia

Jakie znaczenie ma komunikacja lekarza z pacjentem w leczeniu przeciwnowotworowym?

Właściwa komunikacja jest korzystna zarówno dla chorych, jak i dla nas, lekarzy. Jeśli wytłumaczymy choremu, na czym polega jego choroba, jak będzie przebiegało leczenie i co może się w jego trakcie zdarzyć, to na pewno będzie lepiej przestrzegał naszych zaleceń, a to przełoży się na wyniki leczenia. Choroba nowotworowa to ogromny stres dla każdego pacjenta. Chorzy, którzy są dobrze poinformowani, lepiej sobie z nim radzą i jakość ich życia jest lepsza. A w onkologii nie chodzi przecież tylko o to, żeby chory żył dłużej, ale też by żył lepiej. Zdecydowanie łatwiej jest leczyć osobę, która z nami współpracuje. Co ważne, dobrze poinformowany pacjent nie szuka wiedzy u doktora Google’a ani nie korzysta z usług szarlatanów, lecz wykorzystuje szansę, jaką dają sprawdzone metody leczenia. 

Czy są jakieś badania, które potwierdzają wpływ dobrej komunikacji na efekty leczenia przeciwnowotworowego?

Kilka lat temu opublikowano wyniki metaanalizy, będącej przeglądem wielu badań na ten temat. Uczestniczyli w nich chorzy dobrze poinformowani oraz tacy, którzy mieli niedostateczną wiedzę na temat swojej choroby. Analiza wyników tych badań wykazała, że pacjenci, którym przekazano informacje we właściwy sposób, mieli mniejsze problemy z podjęciem decyzji, czy chcą się leczyć, czy nie. Mniejszy był wśród nich odsetek tych, którzy biernie podchodzili do leczenia, i to zarówno na etapie podejmowania decyzji, jak i później. Lepsza była również jakość życia chorych poinformowanych. 

Jakie elementy decydują o dobrej komunikacji lekarza z pacjentem onkologicznym?

Lekarz powinien przede wszystkim poinformować pacjenta, jaki jest cel leczenia, czy będzie ono radykalne, czy paliatywne oraz czy jest szansa na wyleczenie, czy jedynie uzyskanie remisji, bo w wielu wypadkach tylko taki cel można osiągnąć. To bardzo ważne, bo jeśli proponujemy choremu leczenie radykalne, to często musi się liczyć z kosztami w postaci działań niepożądanych towarzyszących bardziej intensywnej terapii. 

Gdy pacjent już wie, jaki jest cel leczenia, musimy omówić wszystkie dostępne opcje terapeutyczne. Czasem mamy do wyboru kilka dostępnych metod, a niekiedy tylko dwie lub jedną. Pacjent musi zostać o tym poinformowany, żeby mógł podjąć świadomą decyzję. Nie możemy decydować za niego, którą metodę zastosujemy. Kolejnym etapem rozmowy powinno być szczegółowe omówienie schematu leczenia i ustalenie częstości wizyt. Zanim pacjent wyjdzie z gabinetu lekarskiego, powinien zostać poinformowany, czy będzie leczony drogą doustną, czy dożylną. Wspólnie z nim musimy zrobić bilans korzyści i strat. Do korzyści należy wszystko to, co jesteśmy w stanie mu zaoferować, do strat — działania niepożądane terapii. 

W jaki sposób przekazywać osobie chorej na raka te wszystkie informacje?

Taka rozmowa na pewno nie może odbywać się na korytarzu ani zza biurka, które jest przykryte stosem dokumentów. Powinniśmy na chorego patrzeć i dać mu odczuć, że jest dla nas ważny. Nie wolno w czasie rozmowy odbierać telefonu ani spoglądać kątem oka na komputer. Powinniśmy spróbować ocenić poziom intelektualny pacjenta, możliwości percepcji, wiedzę na temat choroby, a także poziom emocji, które w nim drzemią, aby dostosować zakres i sposób przekazywania informacji. Wykonajmy jakiś gest, czy to słowny czy pozawerbalny, który zachęci go do zadawania pytań i współuczestniczenia w procesie podejmowania decyzji. Okażmy mu empatię. Wydawać by się mogło, że to wszystko jest trudne i skomplikowane, ale w większości to naprawdę proste rzeczy. Trzeba tylko o nich pamiętać.

Jakie błędy w komunikacji z pacjentem najczęściej popełniają lekarze?

Jednym z błędów jest unikanie przekazywania trudnych informacji. Oczywiście, trzeba je dostosować do możliwości percepcji i emocji chorego, ale nie można pomijać prawdy, opowiadać bajek ani ograniczać się wyłącznie do przekazania suchej informacji medycznej. Nie wystarczy poinformować chorego, jakie leki będzie musiał stosować i w jakiej sekwencji. Trzeba mu powiedzieć, co go czeka oraz nie unikać rozmowy na temat efektów ubocznych terapii, bólu i cierpienia, które może mieć również wymiar emocjonalny. Nie można używać wyłącznie języka medycznego i posługiwać się określeniami, które nie są zrozumiałe dla pacjenta. W wielu krajach Unii Europejskiej umiejętność komunikowania się z pacjentem jest przedmiotem szkoleń na studiach medycznych i podyplomowych. 

Z jakich elementów powinno się składać takie szkolenie?

Przede wszystkim trzeba do szkolenia podejść kompleksowo. Nie można ograniczać się do wygłoszenia wykładu o tym, jakie informacje należy przekazać albo w jaki sposób. To muszą być zajęcia interaktywne, warsztaty, na których omawiane są konkretne przykłady. W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono badanie, w którym uczestniczyło prawie 2 tysiące chorych i 30 onkologów, których podzielono na dwie grupy. Jedna z nich była grupą kontrolną, tzn. taką, która nie była w ogóle szkolona, a drugą poddano treningowi z zakresu umiejętności komunikowania się. Obie grupy lekarzy rozmawiały później z chorymi. Po przeanalizowaniu tych rozmów okazało się, że u chorych, z którymi rozmawiali przeszkoleni lekarze, zaobserwowano znamiennie mniejszy odsetek zaburzeń depresyjnych. 

Proszę zauważyć, że cały czas mówimy o lekarzach, a to samo dotyczy przecież pielęgniarek, które spędzają z chorymi więcej czasu niż my. Chorzy bardzo często mają z nimi lepszy kontakt emocjonalny. Brak umiejętności komunikacji ze strony pielęgniarek może przynieść jeszcze więcej szkód. Dlatego uważam, że powinniśmy zrobić wszystko, aby pielęgniarki również były szkolone z komunikacji z pacjentem.

Onkologia jest taką dziedziną medycyny, w której nie zawsze odnosi się sukcesy. Na kongresie ESMO zaprezentowano wyniki badania świadczące o tym, że już młodzi onkolodzy ulegają wypaleniu zawodowemu. Czy istnieje system wsparcia psychologicznego dla lekarzy tej specjalności?

Lekarz, tak samo jak pacjent, powinien mieć możliwość uzyskania pomocy psychoonkologia w sytuacjach wymagających wsparcia. W tworzących się ośrodkach wielospecjalistycznych, oferujących kompleksową opiekę nad chorymi na nowotwory, jednym z kryteriów jest posiadanie zakładu lub pracowni psychoonkologii, w których mogą uzyskać wsparcie psychologiczne zarówno chorzy, jak i lekarze. Niestety, w większości szpitali onkologicznych nie jest to możliwe.

 

O kim mowa

Prof. dr hab. n. med. Maciej Krzakowski jest kierownikiem Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Centrum Onkologii — Instytutu im. M. Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

 

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione.

Komentarze

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do bezpłatnego newslettera Pulsu Medycyny.
Podaj swój email.